Jest tylko papier na elektryki, a przynajmniej więcej nie pamiętam. Za to w Mobilisie szkolenie jest na każdy autobus, chociaż żadnego papierka na to nie ma.
Organizacja pracy motorniczych - podciągacze i nie tylko
Moderatorzy: Poc Vocem, Tyrystor, TranslatorPS
-
- Posty: 529
- Rejestracja: 05 mar 2017, 22:25
- Lokalizacja: Natolin
I co będzie w przypadku wypadku? Czy ktoś o tym pomyślał? #ironia
-
- Posty: 4224
- Rejestracja: 08 sie 2011, 23:20
- Lokalizacja: Stary Mokotów
- Kontakt:
Polska to kraj dupochronów. A co jeśli motorniczy bez przeszkolenia na konkretny typ taboru źle zabezpieczy pojazd i wagon się stoczy i zabije ciężarną zakonnicę na pasach? Naprawdę dziwi mnie że kogokolwiek to dziwi, tak jakby żył w tym kraju od wczoraj.
Pytanie za sto punktów. Ciekawe, czy kierowanie tramwajem typu 123N różni się w istotny sposób od kierowania swingiem czy jazzem albo tramwajem N2K/2000. Są jakieś dodatkowe dżojsticki do ruszania? Jest inna dźwignia hamulca? Wiadomo, że swing lub jazz ma klimę dla pasażerów, a dwa pozostałe - nie, ale operowanie systemem klimatyzacji to nie jest coś, co musi potrafić motorniczy podciągający tramwaj na pętli... Bo Hyundai to ma podobny pulpit do swinga tak na oko - nawet przyciski są podobne.
Patrząc na to, jak niektórzy nim szarpią, to się różni.
Pingwin kiedyś pisał już, że próby jazdy jak swingiem kończą się stawaniem w miejscu.
Pingwin kiedyś pisał już, że próby jazdy jak swingiem kończą się stawaniem w miejscu.
ŁK
- Krzysztof_J
- Posty: 470
- Rejestracja: 19 wrz 2018, 15:34
- Kontakt:
Nie jestem motorniczym, ale na pewno nieco inaczej prowadzi się wagon z ręcznym zadajnikiem jazdy od zwykłej stopiątki i chyba dobrze, by wszyscy motorniczowie się wcześniej z nimi zapoznali, a nie dopiero na pętli przy podciąganiu. Może należałoby rozszerzyć podstawowy kurs - z tego co wiem, to teraz w ramach kursu szkoli się tylko na 105Na, a na resztę są późniejsze wewnętrzne szkolenia (poprawcie mnie, jeśli jest inaczej). A chyba dobrze by było już na kursie szkolić przynajmniej na wszystkie najliczniejsze typy, tj. 105Na, Swing/Jazz, Hyundai, tak jak kiedyś wszystkich szkolili na 13N, a także zrobić wspólne szkolenia na podobne wagony, np. delfin+hipolit.
Zresztą z tego co wiem, to jak ktoś już posiadający uprawniania zaczyna pracę jako motorniczy w danym mieście, to i tak początkowo jeździ z patronem, nawet na 105Na (nie wiem, czy tak jest wszędzie w Polsce), a teoretycznie mogliby wyjść z założenia, że skoro ma uprawnienia to umie jeździć, więc nie trzeba dodatkowo tego sprawdzać, tak jak nie słyszałem, by którakolwiek firma dająca pracownikom służbowe samochody weryfikowała, czy ktoś rzeczywiście umie jeździć.
-
- Posty: 4224
- Rejestracja: 08 sie 2011, 23:20
- Lokalizacja: Stary Mokotów
- Kontakt:
W Pradze motorniczowie w czasie szkolenia kursanci uczą się jeździć na każdym typie taboru, mimo że będą pracować na zajezdni na której dany typ taboru nie występuje, bo często zdarzają się wyjazdy z innych zajezdni. Tak samo zresztą "uczą się" poruszania na każdej zajezdni. Dziwne że nikt w TW jeszcze nie wpadł na tak prosty pomysł, bo jakoś kopiować slogany kampanii potrafią:)
Ale jeżeli firma wprowadza wewnętrzne przepisy dotyczące uprawnień na poszczególne typy taboru, to już tak różowo nie jest. A jak coś się stanie, to już bardzo niewesoło.
Ja w firmie gdybym dostał samochód z automatyczną skrzynią biegów to bym powiedział - sorry, ale nigdy tego nie prowadziłem, więc najpierw jazda szkoleniowa. Motorniczy ma prawo powiedzieć dokładnie to samo, bo to on ponosi odpowiedzialność. Ale to samo było ze Swingami, że trochę czasu upłynęło, zanim wszystkich przeszkolono.
Ja w firmie gdybym dostał samochód z automatyczną skrzynią biegów to bym powiedział - sorry, ale nigdy tego nie prowadziłem, więc najpierw jazda szkoleniowa. Motorniczy ma prawo powiedzieć dokładnie to samo, bo to on ponosi odpowiedzialność. Ale to samo było ze Swingami, że trochę czasu upłynęło, zanim wszystkich przeszkolono.
Każda z zajezdni TW to udzielne księstwo (aż dziwne, że nie osobna Spółka...to samo w MZA nota bene) - nie jest lekko, o czym dowiadujemy się za każdym razem, gdy dana zajezdnia bywa odcinana od świata i są przerzuty nie ma przerzutów wozów/motorowych.Autobus Czerwon pisze: ↑31 paź 2023, 12:56Dziwne że nikt w TW jeszcze nie wpadł na tak prosty pomysł
-
- Posty: 4224
- Rejestracja: 08 sie 2011, 23:20
- Lokalizacja: Stary Mokotów
- Kontakt:
Jakoś w MZA nie ma problemu z tym że dodatki w międzyszczycie parkują na niemacierzystych zakładach.person pisze: ↑31 paź 2023, 13:18Każda z zajezdni TW to udzielne księstwo (aż dziwne, że nie osobna Spółka...to samo w MZA nota bene) - nie jest lekko, o czym dowiadujemy się za każdym razem, gdy dana zajezdnia bywa odcinana od świata i są przerzuty wozów/motorowych.Autobus Czerwon pisze: ↑31 paź 2023, 12:56Dziwne że nikt w TW jeszcze nie wpadł na tak prosty pomysł
Co innego jazda z pasażerami po mieście - wracam do prowadzenia tramwaju - a co innego podciąganie pojazdu na pętli. Wtedy trzeba po prostu umieć pojazdem ruszyć i po przejechaniu krótkiego odcinka go zatrzymać i unieruchomić. Można wtedy nim nawet stanąć dęba w miejscu, bo w środku i tak nie ma pasażerów. Zapewniam Cię, że jeżdżąc tylko autem na manualu bez trudu przejechałbyś autem z automatem 20-30 metrów po linii prostej. A tramwajem jest jeszcze łatwiej, bo nie zjedziesz z pasa ruchu.Paweł D. pisze: ↑31 paź 2023, 12:57Ale jeżeli firma wprowadza wewnętrzne przepisy dotyczące uprawnień na poszczególne typy taboru, to już tak różowo nie jest. A jak coś się stanie, to już bardzo niewesoło.
Ja w firmie gdybym dostał samochód z automatyczną skrzynią biegów to bym powiedział - sorry, ale nigdy tego nie prowadziłem, więc najpierw jazda szkoleniowa. Motorniczy ma prawo powiedzieć dokładnie to samo, bo to on ponosi odpowiedzialność. Ale to samo było ze Swingami, że trochę czasu upłynęło, zanim wszystkich przeszkolono.
I o ile rzeczywiście jest pewnie różnica w prowadzeniu tramwaju z dżojstikiem od starszej 105tki, to przecież teraz praktycznie na każdej zajezdni są tramwaje z dżojstikiem i motorniczowie muszą i tak i tak opanować jazdę nimi.
Gorzej, jak prokurator zapyta. Tak, to kraj dupochronów, szczególnie w sektorach upaństwowionych.person pisze: ↑31 paź 2023, 10:32Jeśli do podciągania potrzebne jest przeszkolenie WEWNĘTRZNE (a nie takie z WORDu np.) i papier z tegoż przeszkolenia chroniłby przed pretensjami ze strony Policji... to - przepraszam za laickie pytanie - w czym problem przeszkolić tę jedną brakującą zajezdnię z podciągania (może np. w formie e-learningu), dać papierek, że można podciągać i problem z głowy? Nie wierzę, że do podciągania potrzeba dwumiesięcznego szkolenia i tyle samo praktyki.
#TylkoPytam
A dalej to kwestia zasobów czasu na szkolenie (tak, ktoś, kto się szkoli, nie jeździ; tak, ktoś, kto szkoli podciągacza, nie szkoli nowych motorniczych na np. Wilanów) i kosztów tego szkolenia (przy mimo wszystko nie jakichś olbrzymich korzyściach).
Niekoniecznie zgadzam się ze wszystkim, co napiszę. (C) Marshall McLuhan
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
"Na diamentach nic nie wyrośnie. Za to kwiaty świetnie rosną na gnoju." - Josefa Idem
Ale patrząc od strony prawnej, to jeśli brak przeszkolenia na dany typ taboru to i brak uprawnień (choćby wewnętrznych) do jego prowadzenia. A podciąganie to tylko potoczna nazwa prowadzenia pojazdu po krótkim odcinku. Ja bym się nie podłożył. I skoro jest problem, to widać inni też nie chcą.
Jakoś do prowadzenia samochodu elektrycznego wystarczy zwykłe prawo jazdy kayegorii B i nikt z tym nie ma problemu. Póki co, bo chodzą słuchy, że ma się to zmienić co prawda, ale w takim razie, to pocałunek śmierci dla elektryków. Tak samo dostawczakiem można jeździć na zwykłe prawko B. Czy nie sądzisz jednak, że kursant szkolący się na zwykłej przysłowiowej toyocie, wsiadając za kółko dostawczaka i jeżdżąc po mieście stanowi jednak większe potencjalne zagrożenie niż motorniczy jadący przez kilkadziesiąt metrów tramwajem na ograniczonym odcinku i w zasadzie poza ruchem miejskim, no i bez pasażerów? Z taką refleksją kończę dyskusję w temacie, bo myślę, że nie mam nic do dodania.Paweł D. pisze: ↑31 paź 2023, 14:35Ale patrząc od strony prawnej, to jeśli brak przeszkolenia na dany typ taboru to i brak uprawnień (choćby wewnętrznych) do jego prowadzenia. A podciąganie to tylko potoczna nazwa prowadzenia pojazdu po krótkim odcinku. Ja bym się nie podłożył. I skoro jest problem, to widać inni też nie chcą.