Uspokojenie ruchu na ulicach Warszawy

Moderator: Wiliam

Awatar użytkownika
Bastian
Sułtan Maroka
Posty: 36032
Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...

Uspokojenie ruchu na ulicach Warszawy

Post autor: Bastian » 27 lip 2016, 18:20

ouizosi pisze:Celem montazu progow jest wzrost bezpieczenstwa pieszych przechodzacych po przejsciu, a nie na boga :roll: zachecenie do spacerowania.
Czyli wzrost bezpieczeństwa pieszych nie zachęca do spacerowania?

No niechby nawet. Ale już może mieć wpływ na decyzję, czy się do oddalonego o 700 metrów pójdzie pieszo, czy weźmie brykę. Czy dziecko koniecznie trzeba zawieźć do szkoły, czy też mogłoby pojechać rowerem. Czy dojście do przystanku autobusowego jest wygodne i bezpieczne, czy też lepiej już machnąć ręką na zbiorkom i pojechać samochodem... To nie są główne czynniki, wpływające na decyzję o sposobie odbycia podróży, ale są.
Honi soit qui mal y pense... Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow

Awatar użytkownika
KwZ
Posty: 10250
Rejestracja: 05 paź 2008, 22:43
Lokalizacja: z Parku Odkrywców

Post autor: KwZ » 27 lip 2016, 19:30

Podpisuję się.
Teraz to się próbujesz wymiksować z błędnej tezy. Zasięg podróży pieszych ograniczony jest do kilkuset (kilkunastuset) metrów więc wpływ progów zwalniających na wybór środka transportu przy podróży np. >5 km jest żaden. Mam nadzieję że masz tego świadomość ? Dla większości decyzji głównym determinantem jest czas nie wygoda.
Dlaczego błędnej tezy? To tylko twoja opinia. Dlaczego mielibyśmy brać pod uwagę tylko podróże np. ponad 5 km, a nie po prostu wszystkie? Przy czym droga do pokonania pieszo (słowo "spacer" sugeruje, że to tylko dla przyjemności) może być częścią większej. Np. z Hali Banacha do Kopernika jadę tramem do Mostu Poniatowskiego a potem mam ~1200 m "spaceru" wzdłuż Wisłostrady (teraz częściej M2). Był moment, że chodziłem 1800 m do pracy na Mokotowie, potem zacząłem jeździć rowerem.
Pełzający zamach stanu trwa.
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!

cns80
Posty: 972
Rejestracja: 01 wrz 2011, 12:33
Lokalizacja: Warszawa-Lucerny

Post autor: cns80 » 28 lip 2016, 9:08

ouizosi pisze:Ja jezdze juz tyle lat, przejezdzam czesto roznego rodzaju progi i nie naprawiam caly czas elementow zawieszenia.
Ja też jeżdżę już "tyle lat". I nie naprawiam cały czas samochodu. Jednak widzę szybkość zużycia elementów gdy użytkuję samochody po drogach z progami i bez. Przez pewien czas zarządzałem flotą i też widziałem że tam gdzie rejony dostaw prowadziły po małych uliczkach z progami było częstsze zużycie zawieszenia niż tam gdzie samochody poruszały się po głównych czy w trasach. I nie zależało to od kierowców bo ci mieli rotację kursów.
Zwykła statystyka.
Bastian pisze:Ale już może mieć wpływ na decyzję, czy się do oddalonego o 700 metrów pójdzie pieszo, czy weźmie brykę. Czy dziecko koniecznie trzeba zawieźć do szkoły, czy też mogłoby pojechać rowerem.
Jeszcze raz powtarzam że głównym determinantem jest czas, a nie wygoda, bezpieczeństwo, zapach, kolor czy hałas. 90% ludzi w tym mieście pracuje z czego pewnie 70-80% jest "wyrobnikami" w "fabrykach" od 8 do 16. Oprócz tego mają dzieci i muszą robić zakupy. Dla nich to czy jest próg czy go nie ma nie będzie miało żadnego znaczenia. Budowa progów nie będzie ich zachęcać do chodzenia pieszo, ani brak progów nie będzie ich zachęcać do jeżdżenia samochodem/zbiorkomem (celowo razem, bo tak głosi teza fika).
Bastian pisze:To nie są główne czynniki, wpływające na decyzję o sposobie odbycia podróży, ale są.
I są prawie całkowicie pomijalne ze względu na nikły stopień oddziaływania.
Bastian pisze:Czy dojście do przystanku autobusowego jest wygodne i bezpieczne, czy też lepiej już machnąć ręką na zbiorkom i pojechać samochodem
Na tej zasadzie mógłbyś twierdzić że jak są drogi z pierwszeństwem to jeżdżę samochodem, a jak równorzędne lub podporządkowane to pójdę piechotą. Naprawdę uważasz że oprócz Ciebie jest naprawdę duża i znacząca liczba osób, które tak wybierają ? I nawet nie z chęci, ale z możliwości ?
KwZ pisze:Dlaczego mielibyśmy brać pod uwagę tylko podróże np. ponad 5 km, a nie po prostu wszystkie? Przy czym droga do pokonania pieszo (słowo "spacer" sugeruje, że to tylko dla przyjemności) może być częścią większej.
Możemy brać pod uwagę wszystkie. Tylko te krótkie są zwykle incydentalne i mają jakiś stały zakorzeniony sposób realizacji. Ten co jeździ po bułki do sklepu 400m nadal będzie jeździł z przyzwyczajenia. Ten co chodzi nadal będzie chodził. U mnie dłużej trwa otwarcie i zamknięcie garażu oraz otwarcie i zamknięcie bramy żeby mi się w ogóle chciało tak podróżować nawet w deszcz i śnieżycę.
A spacer będący częścią większej drogi znowu nie podlega zmianom w przypadku jazdy samochodem. Logicznym jest że się jedzie do celu, a nie parkuje 1500m wcześnie tylko po to żeby się przejść (chyba że ktoś sobie tak wymyśli dla zdrowia lub kondycji). Brak miejsc parkingowych czy ogólny poziom bezpieczeństwa i poszanowania cudzego mienia jakim jest samochód też powoduje to, że wolisz mieć samochód pod oknem "na oku" niż kilometr dalej. Ze zbiorkomem można faktycznie łączyć podróże piesze tylko że te progi nie mają żadnego wpływu na poruszanie się zbiorkomu, a poza tym nadal głównym wyznacznikiem jest czas podróży. A szanowny fik w swej tezie o wpływie progów łączy samochody ze zbiorkomem co jest istnym kuriozum.
KwZ pisze:Np. z Hali Banacha do Kopernika jadę tramem do Mostu Poniatowskiego a potem mam ~1200 m "spaceru" wzdłuż Wisłostrady (teraz częściej M2). Był moment, że chodziłem 1800 m do pracy na Mokotowie, potem zacząłem jeździć rowerem.
Jesteś statystycznie niewygodnym incydentem ;)


I jak już się kolego Bastian ponownie pojawiasz w tym temacie to bardzo Cię proszę żebyś wyjaśnił do czego pijesz:
Nie wierzę, po prostu nie mogę uwierzyć, że uważasz, iż masz cokolwiek do powiedzenia na temat bezpieczeństwa na drodze.

grzegorz
Posty: 1364
Rejestracja: 03 mar 2011, 21:16
Lokalizacja: Mokotów/Grochów

Post autor: grzegorz » 29 lip 2016, 12:28

cns80 pisze:Jakiś przykład, bo dyskutujemy o nie wiadomo czym. KEN ? Grochowska ?
Wschodnia Grochowska nie, bo ma światła na każdym przejściu. Rzecz w mniejszych ulicach, które ludzie albo boją się pokonywać nie na światłach, albo czekają aż absolutnie nic nie będzie jechało. Powiedzmy Aleja Wilanowska. Może KEN, ale że nie mieszkam na Ursynowie, to nie wiem.

fik
Naczelne Chamidło
Posty: 26577
Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34

Post autor: fik » 29 lip 2016, 14:40

cns80 pisze:
fik pisze:No ale co tu jest do rozwijania? Jeśli mam do przekroczenia ileś ulic, a na przecięciu mojej drogi z tymi ulicami uprzywilejowane są samochody, to jest większe prawdopodobieństwo, że pojadę zbiorkomem/samochodem, niż pójdę pieszo - a w interesie miasta jest, abym dokonał odwrotnego wyboru.
Teraz to się próbujesz wymiksować z błędnej tezy. Zasięg podróży pieszych ograniczony jest do kilkuset (kilkunastuset) metrów więc wpływ progów zwalniających na wybór środka transportu przy podróży np. >5 km jest żaden. Mam nadzieję że masz tego świadomość ? Dla większości decyzji głównym determinantem jest czas nie wygoda.
Nigdzie nie pisałem o podróżach powyżej 5 km, więc łaskawie idź ze swoimi chochołami gdzieś indziej.

BTW, uspokojenie ruchu znacząco wpływa na skrócenie czasu podróży pieszej, bo pieszy może na ulicę wejść praktycznie natychmiast, a nie przepuszczać tabuny blachosmrodów/czekać na światło. Gdybym po drodze na Centralny zamiast ronda ONZ, które piechotą trzeba w każdym kierunku pokonywać na dwa razy miał normalne skrzyżowanie miejskich ulic, to chodziłbym tam znacznie częściej piechotą - a tak dopycham wcale niepuste tramwaje (tj. Z17) na JP2.
So long and thanks for all the fish

BJ
(BJ.2052)
Posty: 7392
Rejestracja: 26 maja 2008, 13:55
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: BJ » 30 lip 2016, 12:38

Najbardziej na skrócenie podróży pieszej przez większe skrzyżowania to wpływa obecność przejścia podziemnego.

Awatar użytkownika
KwZ
Posty: 10250
Rejestracja: 05 paź 2008, 22:43
Lokalizacja: z Parku Odkrywców

Post autor: KwZ » 30 lip 2016, 13:44

Trzeba chodzić po schodach i zysk jest praktycznie żaden.
Pełzający zamach stanu trwa.
Sądy są na polityków - a nie dla polityków!

BJ
(BJ.2052)
Posty: 7392
Rejestracja: 26 maja 2008, 13:55
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: BJ » 30 lip 2016, 14:47

Zysk jest praktycznie spory. Jest szybciej, bezpieczniej, po drodze można fajki kupić. Same plusy.
Gdyby wiązało się to z ZAWSZE działającymi windami to tym bardziej można by włożyć między kabarety tezy głoszone przez "miejskich aktywistów".

Awatar użytkownika
Szeregowy_Równoległy
Szeregowe Chamidło
Posty: 14095
Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37

Post autor: Szeregowy_Równoległy » 30 lip 2016, 16:23

Twierdzisz, że przy Centralnym szybciej idziesz kretowiskiem, niż byś poszedł górą, gdyby były przejścia dla pieszych?
129, 177, 178, 187, 194, 197, 207, 716, 401, 517, N35, N85, R1, R3, S1.

Nazywam się Major Bień

Sebastian
Posty: 907
Rejestracja: 28 mar 2015, 21:56

Post autor: Sebastian » 30 lip 2016, 17:03

BJ pisze:Zysk jest praktycznie spory. Jest szybciej, bezpieczniej, po drodze można fajki kupić. Same plusy.
Nie każdy pali, ale zysków jest sporo. Głównie w gorące i deszczowe dni przejścia podziemne dają schronienie. Mnie się podoba przy dworcu Centralnym wysiąść można pod wiaduktem i będąc cały czas pod dachem można suchą nogą przejść po najbliższej okolicy - do Dworca Centralnego, Złotych Tarasów, okolic Mariotta...
Szeregowy_Równoległy pisze:Twierdzisz, że przy Centralnym szybciej idziesz kretowiskiem, niż byś poszedł górą, gdyby były przejścia dla pieszych?
To zależy jak ustawione byłyby fazy sygnalizacji.

BJ
(BJ.2052)
Posty: 7392
Rejestracja: 26 maja 2008, 13:55
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: BJ » 30 lip 2016, 17:18

Szeregowy_Równoległy pisze:Twierdzisz, że przy Centralnym szybciej idziesz kretowiskiem, niż byś poszedł górą, gdyby były przejścia dla pieszych?
Oczywiście.
Szybciej może by było tylko gdyby przejść z jednej strony ulicy na drugą stronę tej samej ulicy i w ogóle nie czekać na zielone.

fik
Naczelne Chamidło
Posty: 26577
Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34

Post autor: fik » 13 sie 2016, 9:55

Jeżeli założymy, że na górze cały czas są autostrady 2x4 i światła zmuszające do oczekiwania na środku, jak na przykład na sąsiednim rądzie ĄZ, to może i tak. Jeśli jednak założymy, że za likwidacją przejść podziemnych idzie również ucywilizowanie góry i ważne skrzyżowania w mieście mogą wyglądać tak, to nagle rzeczywistość by zaczęła wyglądać zupełnie inaczej.

BTW, tych samych argumentów używano przy decyzji o pozostawieniu tymczasowego przejścia przy Emilii Plater na wysokości Złotych Tarasów - że nikt nie będzie chodził, że szybciej dołem, że miasto się zakorkuje od Helu aż po Szklarską Porębę - i jakoś ludzie zagłosowali nogami i chodzą górą.
So long and thanks for all the fish

MichalJ
Posty: 15236
Rejestracja: 12 kwie 2010, 19:33

Post autor: MichalJ » 13 sie 2016, 11:30

Na EP to raczej Prześluga rozpaczał, że ludzie przestaną chodzić do sklepów w podziemiu.

Awatar użytkownika
Emyl
Podrzędne Chamidło
Posty: 6536
Rejestracja: 13 wrz 2009, 16:34
Lokalizacja: E91 ▸ Sbarascherstr.
Kontakt:

Post autor: Emyl » 13 sie 2016, 12:48

fik pisze:Jeżeli założymy, że na górze cały czas są autostrady 2x4 i światła zmuszające do oczekiwania na środku, jak na przykład na sąsiednim rądzie ĄZ, to może i tak.
Za chwilę rodowici mieszkańcy z Muranowa powiedzą ci, że odbierasz im prawo do poruszania się, bo transport publiczny w nocy jest tam tak dziadoski, że muszą jeździć samochodem, który w dzień przez tych ekoświrów bez prawa jazdy, co to zwężają ulice, stoi w korku (ale i tak jest szybszy niż metro).

Awatar użytkownika
Szeregowy_Równoległy
Szeregowe Chamidło
Posty: 14095
Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37

Post autor: Szeregowy_Równoległy » 13 sie 2016, 18:59

Po pierwsze: nie samochód szybszy niż metro, tylko czad podróży z Muranowa na Ursynów z przesiadką dłuższy niż czas podróży autem z punktu A do B.
Po drugie: tak, zwężanie ulic w momencie gdy nie ma możliwości objechania centrum w sensowny sposób, a w samym centrum mieszka sporo ludzi i oni auta mają i z nich korzystają to walenie w mieszkańców Śródmieścia. Czym innym są przejścia naziemne, których wyznaczanie jak najbardziej popieram, a czym innym szaleńcze próby takiego uprzykrzania życia kierowcom, żeby tylko dokonali właściwego wyboru i zostawili auto. Aktualnie do pracy jeżdżę z Ursusa. Autem najwyżej 20 minut, a zbiorkom? Ponad 10 minut do pociągu i tramwaj z Zawiszy albo autobus i tramwaj. 35 minut to minimum. O dojeździe np. do moich rodziców na Pragę zbiorkomem nie myślę, za dużo czasu bym spędził w podróży. Czemu miałbym tracić czas, wstawać wcześniej czy wracać do domu później? W imię jakiejś niedookreślonej idei?
I tak, ekozjeby uprzykrzają życie mieszkańcom. Na Powiśle, pod część adresów, Tesco zakupów nie dowozi. Brak możliwości parkowania. Super, od razu żyje się łatwiej. I korzystniejsza na pewno jest sytuacja w której trzeba pojechać autem po zakupy, niż zamówić z dostawą.
129, 177, 178, 187, 194, 197, 207, 716, 401, 517, N35, N85, R1, R3, S1.

Nazywam się Major Bień

ODPOWIEDZ