KM w Berlinie

Moderatorzy: JacekM, person

SławekM
(solaris8315)
Posty: 17699
Rejestracja: 15 gru 2005, 20:57
Kontakt:

Re: KM w Berlinie

Post autor: SławekM » 16 lut 2021, 20:22

wincenty pisze:
16 lut 2021, 16:16
W ramach wzbogacania oferty pod kątem zwiększania dystansu społecznego, spowodowanego Covidem, na linie miejskie BVG wyjechały turystyki :D
O, u nas Flixbusy pożądane byłyby na 527.

Awatar użytkownika
person
(geograf)
Posty: 7477
Rejestracja: 15 gru 2005, 2:45
Lokalizacja: z szafy

Post autor: person » 15 wrz 2022, 15:46

Berlin uchwalił ofertę "pomostową" do czasu wypracowania nowego modelu 9-Euro-Ticket:
https://www.rbb24.de/politik/beitrag/20 ... idung.html

Od października do grudnia bilety miesięczne za 29 euro (obecnie kosztują... 86 euro).

Nowa oferta ważna tylko w Berlinie, więc wyłącznie w strefach AB.

Nowa fala komunikacyjnego populizmu, czy sypanie głów popiołem z powodu zbyt wysokich cen biletów?

px33
Posty: 1402
Rejestracja: 07 lut 2011, 17:43

Post autor: px33 » 15 wrz 2022, 16:15

Może ja mam niewłaściwą wizję Niemców, ale odnoszę wrażenie że cena jest najmniejszym problemem i jej wyraźne zmniejszanie to wyłącznie populizm. Nie chce mi się wierzyć żeby ewentualna powszechność biletów była jakkolwiek w stanie pokryć straty spowodowane 3-krotnym obniżeniem ceny i nie chcę mi się wierzyć, żeby była znaczna liczba Niemców, dla których te 90 euro miesięcznie jest problemem - a chyba da się trochę oszczędzić biorąc abonament terminowy, fajniejszą wersję rocznego biletu.

Za to na plus w tej rewolucji jest moim zdaniem rozszerzanie zasięgu biletów. W skali sieci, użytkowników, którzy faktycznie będą regularnie jeździć poza główną strefę jest zapewne pomijalna liczba, więc rozszerzając zasięg standardowego biletu na cały land (i wprowadzając z 1,5-2 razy droższy bilet ogólnokrajowy) dajemy motywację do użycia komunikacji przy dalszych podróżach - dzisiaj pewnie przeciętny Niemiec jadąc za miasto wsiądzie w auto bo dodatkowe bilety to majątek, a jeszcze gdzieniegdzie trzeba mieć doktorat z zagmatwanych stref taryfowych. A tu łatwo, prosto, przyjemnie - masz jeden bilet to jedziesz prawie gdzie chcesz i prawie czym chcesz.

I tu żeby to skompensować na peryferiach nasuwa się dość proste rozwiązanie w postaci przeznaczania kilku euro z każdego biletu landowego i całej nadwyżki z krajowego na wspólny fundusz, z którego byłyby uzupełniane braki. Z drobną pomocą z budżetu centralnego - niewiążącą się z przerzuceniem na niego całego kosztu krajowej komunikacji - dałoby się pewnie zachować ofertę i poszerzyć ją tam, gdzie okazałoby się to potrzebne - np. pewnie w regionalnych pociągach w weekendy.

Awatar użytkownika
Glonojad
Dark Lord of The Plonk
Posty: 26358
Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki

Post autor: Glonojad » 17 wrz 2022, 12:28

W jakimś materiale video złapany na mikrofon Niemiec wypowiadał się, że "gdyby miał zapłacić 20 euro za bilet to by samochodem pojechał", ale oczywiście to jest anectdata - choć kto wie, może paliwo mu pracodawca funduje albo auto.

Jak dla mnie to jest czysty populizm a najgorsi są wcale-nie-pozyteczni idioci twierdzący, że w chronicznie niedofinansowanym polskim zbiorkomie, w którego zasięgu nie ma lekko 1/3 populacji, to właśnie cena jest problemem...
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.

px33
Posty: 1402
Rejestracja: 07 lut 2011, 17:43

Post autor: px33 » 17 wrz 2022, 15:30

No dobra, ale tu za niewiele więcej by miał (w pełnej wersji pomysłu) bilet na cały land albo nawet kraj, a z drugiej strony za pojedynczą podróż przecież i tak by te kilkanaście euro wydał.

Odnoszę wrażenie, że (w "mojej" wersji, czyli radykalnym poszerzeniu zasięgów biletu przy zachowaniu podobnych cen) krytycznie niezbędne byłyby badania wykorzystania biletów i mam nadzieję, że ktoś przy okazji eksperymentu z "9 EUR" takie badania wykonał. Bo mój chłopskorozumowy tok myślenia jest taki, że jak duży nie byłby zasięg biletu, to przeciętny użytkownik i tak będzie jeździć tam gdzie zawsze i co najwyżej wykona kilka dodatkowych podróży turystycznych w weekend albo losowych w roku - przy czym to już może być sukcesem ekologicznym, bo może normalnie by wziął auto.

W Polsce problem kosztów podróży IMO wynika raczej z taryfowego pierdolnika, zresztą potęgowanego przez pomysły Rządu Tysiąclecia typu FRPA, który chyba cały czas nie pozwala dofinansować połączenia w ramach sieci komunikacji. O ile w miastach cały interesujący transport jest zwykle w ramach jednego biletu, niekiedy włącznie z koleją, o tyle im dalej od tego miasta tym gorzej. Tylko Warszawa ma dobre pokrycie peryferiów zintegrowaną komunikacją lokalną (i chyba jest jedynym miastem z koleją poza miastem na normalnym bilecie), Poznań w sumie też chyba się ładnie zintegrował z gminami, a wszędzie indziej jest kiepsko - albo trzeba korzystać z jakichś dziwacznych ofert specjalnych albo kupować stos biletów. I osobiście tutaj bym widział interwencje rządowe i chociażby zmuszenie samorządów do uruchamiania FRPA chociaz trochę zintegrowanego taryfowo z czymś innym - albo z lokalną koleją albo z najbliższym ośrodkiem miejskim.

ODPOWIEDZ