Absurdy PKP
Moderator: JacekM
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Jak podaje ŻW, w pociągach jeżdżących na trasie Warszawa - Łódź na wniosek władz województwa łódzkiego, stowarzyszenie Zielone Mazowsze bada frekwencję. Badania mają na celu sprawdzenie, czy "przewozy regionalne na tej trasie są rentowne".
Badanie ma pomóc w ustaleniu ile powinny wynosić dopłaty i w ustalaniu rozkładu."Ze wstępnych ustaleń wynika, że w weekendy na tej trasie jeździ znacznie mniej pasażerów, czego rozkład już zupełnie nie uwzględnia"
No tak, bo że pociągi kursują dwa razy rzadziej w weekendy, to się nie liczy, jak i to, że często trzeba też stać...
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Infobus pisze:Sławno: Maszynista porzucił pociąg
Źródło: Dziennik Bałtycki 3.11.2006. Opublikowano: 2006-11-05 17:58:13
Setki pasażerów czekały w Sławnie na pociąg do Darłowa. Ten nie pojechał, bo nie udało się odnaleźć maszynisty, który porzucił skład na peronie –pisze Dziennik Bałtycki. Zbulwersowani pasażerowie udali się do dyżurnego ruchu peronowego w Sławnie, ale on też nie wiedział gdzie jest maszynista. Około godziny 14.30 z megafonów popłynęła informacja dla zbulwersowanych podróżnych: w tym dniu wszystkie pociągi do Darłowa są odwołane. Setki pasażerów musiały do celu dojechać autobusami. Pieniędzy za bilety PKP nie chciały zwrócić, bo w Sławnie nieczynna była wtedy kasa biletowa.
Dw. Gdański, godzina 16. O 16:14 z peronu drugiego ma odjechać pociąg do Ciechanowa. Z jednej strony stoi jakiś odstawiony podmiejski, z drugiej jakiś towarowy. Tłum na peronie 2 czeka aż odjedzie towarowy i zrobi miejsce osobowemu. Po 16:14 pomału wszyscy przechodzą na peron 3. Podmiejski do Ciechanowa zatrzymał się przed stacją. Najwyraźniej czeka na zwolnienie peronu 2. Towarowy rusza, wszyscy przechodzą na peron 2. I nic. Po kilku minutach podmiejski wjeżdża... na peron 3
. Z kilkunastominutowym opóźnieniem pociąg odjeżdża. A czy po drodze będzie jeszcze musiał przepuścić jakieś pośpiechy - tego nie wiem
.
Miasto piętnastominutowe - czekaj piętnaście minut na przesiadkę.
16.40 do Nasielska.TGM pisze:jednej strony stoi jakiś odstawiony podmiejski
Jaki był czas pomiędzy zatrzymaniem osobówki przed stacją a odjazdem towarowego?
1 10 20 22 24 26 103 109 151 157 171 180 190 507 520 645 691 695 KM2 KM7 KM8 KM26 KM31 IC3 IC4 IC7 IC8 IC10
To, że pracuje tam gdzie pracuję nie oznacza, że zawsze zgadzam się z decyzjami swojej firmy, a wszystko co tu wyprodukuje jest moim własnym zdaniem.
a poza tym zgadzam się z maksymą pawcia!
To, że pracuje tam gdzie pracuję nie oznacza, że zawsze zgadzam się z decyzjami swojej firmy, a wszystko co tu wyprodukuje jest moim własnym zdaniem.
a poza tym zgadzam się z maksymą pawcia!
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy

REGION
3 kwietnia 2007 - 6:00
Jedzie pociąg bez pasażerów
Od trzech miesięcy sobotnim składem z Kielczy do Zawadzkiego nie pojechał nawet jeden pasażer. - Zamiast ludzi wozimy powietrze - wściekają się kolejarze.
W sobotni poranek reporter nto Robert Lodziński był jedynym pasażerem, który jechał pociągiem relacji Kielcza - Zawadzkie. (fot. Mariusz Jarzombek)
- Ten pociąg jest jakby żywcem wyjęty z filmu "Miś" - mówili kolejarze.
Rusza o godzinie 7.36 rano z Kielczy. Po przejechaniu ośmiu kilometrów staje w Zawadzkiem. Po drodze zatrzymuje się na stacji w Żędowicach. Podróż trwa około 10 minut. Nikt nie wsiada, nikt nie wysiada. W środku jest 212 wolnych miejsc siedzących.
- Tak jest od wprowadzenia w grudniu nowego rozkładu jazdy - mówi kolejarz, który zawiadomił nas o całej sprawie. - Od poniedziałku do piątku codziennie jeździ tym pociągiem około 70 uczniów. Ale w sobotę - nikt. Jak oni tak mogą marnować pieniądze?
Pusty przebieg to, jak się okazuje, dopiero początek rozrzutności na PKP.
- Ten pociąg już w piątek wieczorem przyjeżdża do Kielczy. Mógłby tam zostać do soboty rana. Jednak wraca do Zawadzkiego pustym kursem służbowym, bo kierownik pociągu kończy pracę i musi złapać połączenie do Opola - opowiada kolejarz.
Przez całą noc pociągu w Zawadzkiem pilnuje maszynista. Rano dołącza do niego nowy konduktor. Obaj panowie kursem służbowym (również bez pasażerów) jadą do Kielczy. Tam o godzinie 7.36 wracają pustym pociągiem do Zawadzkiego. Bo w przypadku tego pociągu kurs służbowy niczym nie różni się od rozkładowego.
- Mówiąc wprost: pociąg trzy razy jedzie pusty po tej samej trasie, w tym tylko raz zgodnie z rozkładem.
Nie chcieliśmy wierzyć naszemu informatorowi. W minioną sobotę reporter ntopunktualnie o 7.36 stawił się w Kielczy i wsiadł do tego pociągu. Na całej trasie był jedynym pasażerem.
Najwyraźniej obsługa nikogo na stacji się nie spodziewała, bo jeszcze na dwie minuty przed odjazdem wagony miały pozamykane drzwi.
- Jestem pierwszy raz na tej trasie - mówił konduktor. - Ale jeśli tak jest zawsze, to nie wiem, po co komu taki pociąg?
- Ja jadę drugi raz - zastrzegł maszynista. - W zeszłą sobotę także nie było żywej duszy - twierdzi. - Gdyby kurs był chociaż do Fosowskiego, to może jakiś pasażer by się znalazł.
- Takie właśnie składy nazywamy pociągiem widmo - mówi Marek Szurgot, kolejarz i szef Związku Zawodowego Dyżurnych Ruchu PKP Opole, któremu opowiedzieliśmy o naszej podróży. - Organizacja to u nas problem. Likwiduje się kursy, którymi jeżdżą pasażerowie, a zostawia takie pustostany jak Kielcza - Zawadzkie - mówi.
Jerzy Machnicki, zastępca dyrektora Zakładu Przewozów Regionalnych PKP Opole, nie krył zaskoczenia.
- Obsługa pociągu powinna zdawać raporty i przekazywać informację, że w sobotę nie ma tam pasażerów. Nie wiem, dlaczego tak się nie stało! Natychmiast to sprawdzę.
Dlaczego jednak jednostka musi jeździć aż trzy razy na tej samej trasie?
- Bo obowiązuje nas kodeks pracy. Kierownik pociągu musi ją skończyć i dotrzeć do domu, stąd przejazdy służbowe - tłumaczy dyrektor Machnicki.
Andrzej Kasiura, członek zarządu województwa, zapewnił, że zażąda wyjaśnień od PKP. Urząd marszałkowski w tym roku przekaże przewozom regionalnym 23 miliony złotych dotacji.
- Ale za takie połączenia płacić nie zamierzamy - zastrzega Kasiura. - Ten przykład dowodzi, że ze sprawnym zarządzaniem na kolei jest duży problem - dodaje.
- Jeśli informacje nto się potwierdzą, kurs będzie wstrzymany - zapewnia Jerzy Machnicki. - Zrobimy to w czerwcu podczas najbliższej korekty rozkładu jazdy. Wcześniej nie pozwalają na to przepisy...
Robert Lodziński
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
A to ciekawe, bo jakoś inne połączenia to koszą równo bez czekania na zmianę rozkładu jazdyMeWa pisze:NTO pisze: - Jeśli informacje nto się potwierdzą, kurs będzie wstrzymany - zapewnia Jerzy Machnicki. - Zrobimy to w czerwcu podczas najbliższej korekty rozkładu jazdy. Wcześniej nie pozwalają na to przepisy...
Robert Lodziński
I jeszcze na dokładkę to:GW pisze:Łelkam tu Łorsoł, only Suwałki
Wojciech Karpieszuk, ostatnia aktualizacja 2007-08-14 00:30
Jesteś zagranicznym turystą, który postanowił pojeździć po Polsce? Brawo! Naprawdę warto. Ale uwaga! Przygotuj się na szkołę survivalu. Pierwszą przeszkodę napotkasz już na Dworcu Centralnym, największym w Polsce.
Stoisz pośrodku ogromnej sali. - Gdzie są perony? Te cyferki na ścianie, czy to rozkład jazdy? Nic nie rozumiem. Ani jednego słowa po angielsku - dziwisz się, miły gościu.
Wyzwanie w hali głównej
Jesteś zadowolony, bo właśnie udało ci się kupić bilet. To spore wyzwanie, ale miałeś farta. Klient za tobą, pomógł dogadać się z kasjerką.
Rozglądasz się dokoła i dostrzegasz znajomy znak: I - Information. Zadowolony idziesz w tamtym kierunku, by poznać szczegóły podróży. 20 min w kolejce. Niepotrzebnie. Nie znasz polskiego, poznaj język gestów. Pani z okienka wykręca rękę, by skierować cię w głąb hali. Tam znajduje się Centrum Obsługi Intercity. Chluba PKP!
Szczęście w Centrum Obsługi
Centrum Obsługi na Centralnym to jak oaza na pustyni. Tam pracownicy rozumieją angielski, a nawet inne języki. Jednak uwaga! Tego użytecznego miejsca nie wskazuje żaden znak. Żaden zrozumiały dla obcokrajowca napis. Ale do ciebie znowu los się uśmiechnął trafiłeś nakierowany gestem życzliwej pani.
Na drzwiach wejściowych dwa małe znaczki: "I" jak informacja i "R" jak rezerwacja. Za drzwiami zagubione twarze innych cudzoziemców. Każdy dzierży numerek. Czekasz 40 min, aż na ekranie pojawi się twój. Po wielu trudach pierwszy bastion zdobyty. Cieszysz się jak dziecko. Masz cenne informacje: peron, czas podróży, stacje przesiadkowe.
Samotność na peronie
Uff! Za chwilę ten dworcowy mozół skończy się. Razem z innymi pasażerami stojącymi teraz na peronie pojedziesz do pięknego Gdańska, słynnego Krakowa, starego Torunia czy gdziekolwiek. Czekasz. Czas mija. Pociąg nie nadjeżdża. Spóźniony? Możliwe. Kolej spóźnia się na całym świecie. Nie dziwi cię już brak jakiejkolwiek informacji po angielsku. Choć to, że inni pasażerowie poszli sobie gdzieś z peronu, jest zastanawiające. Ale w końcu nie pozostaje ci nic innego poza czekaniem. Nie wiesz, że twój pociąg odjechał. W związku z opóźnieniem zmienił peron. Dowiesz się tego potem w niezastąpionym Centrum Obsługi Intercity.
Niepewność w telefonie
A może tak - myślisz - dałoby się kłopotów oszczędzić, dzwoniąc wcześniej na informację. Wykręcasz numer. - For English press four - słyszysz i wciskasz.- Jestem uratowany - mówisz sobie.
W słuchawce spokojny głos dyspozytorki. - Czy ona naprawdę odzywa się do mnie po polsku? - dociekasz w myślach wyraźnie zaskoczony. Nie zrażając się, zadajesz pytanie... po angielsku. Interesuje cię połączenie z Gołdapią nad jeziorem Gołdap. - Podobno tam jest bardzo pięknie - dodajesz, licząc na przełamanie lodów.
W słuchawce dłuższa przerwa. Niepewność. Znów tłumaczysz, gdzie chcesz dojechać. Gołdap. Blisko granicy z Rosją. Chyba nie wiedzą, o co chodzi. Trwa jakaś narada... Nagle głośniejsze szurnięcie i pada odpowiedź: - Only Suwałki, only Suwałki. Pytasz się zatem o pociąg do Suwałk. Może jest szansa, że znajdą powrotny. Jednak nie. Myślą, że ciągle dopytujesz się o połączenia z Warszawy. Mówisz starannie: "Dsienkuye bardsoo".
Postscriptum dla tubylców
Drogi czytelniku, możesz odetchnąć z ulgą. Nie jesteś zagranicznym turystą. Nie gubisz się w gąszczu korytarzy i nieczytelnych dla ciebie informacji na Centralnym. Ale każdego dnia setki takich osób przechodzi jednak przez dworcową dżunglę, gdzie nawet międzynarodowych znaków, tzw. piktogramów, jest jak na lekarstwo.
Władze PKP nie widzą problemu. Adrianna Chibowska, rzecznik PKP Intercity, które odpowiada za komunikaty megafonowe na stacjach oraz informację telefoniczną, przysłała lakoniczne oświadczenie. Kolej ma gotowe zapowiedzi w językach obcych dotyczące stałych połączeń międzynarodowych i Intercity. W przypadku zmian w rozkładzie PKP przygotowuje, w miarę możliwości, komunikaty po angielsku.
Co oznacza "w miarę możliwości"? Komunikatów takich na Dworcu Centralnym nie ma.
W oświadczeniu czytamy też, że "na dziennej zmianie (informacji kolejowej) dyżurują zwykle trzy osoby władające językiem obcym". Sprawdziliśmy. W informacji w holu głównym oznaczonej międzynarodowym symbolem "I" rzeczywiście dyżurują trzy osoby. Jednak żadna z nich nie była w stanie udzielić informacji po angielsku.
Według Łukasza Kurpiewskiego z PKP Przewozy Regionalne elektroniczne tablice informacyjne na Centralnym są czytelne dla obcokrajowców. Nie ma potrzeby wymieniać ich na nowe z dodatkowymi angielskimi określeniami. Kurpiewski uważa też, że w przypadku opóźnień pociągów i zmian peronów obcojęzyczni podróżni mogą obserwować zachowanie Polaków i podążać za tłumem.
GW pisze:SONDAŻ
Sondaż z przymrużeniem oka. Co powienien zrobić turysta, który nie otrzymał informacji po angielsku, w Polsce jest pierwszy raz i nikt mu nie chce pomóc na Dworcu PKP?
* Wsiąść do pierwszego lepszego pociągu i jak najszybciej opuścić Warszawę?
* Obserwować zachowanie Polaków, a potem podążać za tłumem? Może trafi na właściwy pociąg.
* Usiąść i rozpłakać się?
* Poczekać spokojnie do Euro 2012, bo przecież wtedy na pewno będzie lepiej?
- R-9 Chełmska
- Posty: 6100
- Rejestracja: 14 gru 2005, 20:15
- Lokalizacja: Tarchomin/Rakowiec
Wczoraj w BWE we Frankfurcie n/O niemiecki konduktor powiedział przez mikrofon, że nie ma żadnej polskiej załogi w tym mieście, będzie dopiero za godzinę i życzy nam w takim razie miłego czekania. Ciekawe więc, po co mądrzy ludzie wynaleźli rozkład jazdy? Ja rozumiem braki kierowców w MZA, ale w IC? Przecież ładnie tam zarabiają...
5290 - LINIĘ OBSŁUGUJE ZAKŁAD "CHEŁMSKA"
Najczęściej podróżuję: 2, 3, 6, 17, 26, 136, 141, 172, 186, 188, 509, 518, N01, N32
Najczęściej podróżuję: 2, 3, 6, 17, 26, 136, 141, 172, 186, 188, 509, 518, N01, N32