METRO
Druga linia bez odchyleń
Pod rondem ONZ, Marszałkowską i Nowym Światem, a z Powiśla tunelem pod Wisłą w kierunku Dworca Wileńskiego. Według naszych informacji władze miasta skłaniają się do takiego wytyczenia drugiej linii podziemnej kolejki.
Po trzech latach nieoczekiwanego spowolnienia przygotowań do budowy drugiej linii metra władze miasta znowu - w roku wyborów samorządowych - przypomniały sobie o podziemnej kolejce na trasie: z Bemowa na Bródno. Do końca grudnia planują przygotować wniosek o dofinansowanie przez UE śródmiejskiego odcinka (między rondem Daszyńskiego a Dworcem Wileńskim).
Którędy druga linia przejdzie przez centrum miasta? Warszawiacy od lat słyszeli, że pod ul. Świętokrzyską, Zajęczą, a dalej tunelem pod Wisłą do Portu Praskiego i Dworca Wileńskiego. Pod koniec ubiegłego roku naczelny architekt miasta Michał Borowski zaproponował jednak odgięcie trasy w stronę pl. Piłsudskiego (ze stacjami w rejonie kościoła Wizytek i Karowej).
Wyścig do Brukseli
Ostateczna decyzja o wyborze wariantu miała zapaść wczoraj podczas spotkania sekretarza miasta Mirosława Kochalskiego z ósemką współpracowników. Po jego zakończeniu Borowski - główny uczestnik narady - powiedział nam, że "przebieg środkowego odcinka drugiej linii jest już w zasadzie ustalony".
Wbrew wcześniejszym zapowiedziom urzędnicy postanowili na razie nie ujawniać szczegółów. Według naszych ustaleń planują to zrobić w ciągu najbliższych dni w błysku fleszy - na konferencji prasowej.
- Druga linia? Wybierzemy wersję racjonalną, szybką w budowie i łączącą najważniejsze węzły komunikacyjne. Ostatecznej decyzji jeszcze nie ma - wykręcał się wczoraj od odpowiedzi Kochalski. - Wiadomo już jednak, że zdążymy z przygotowaniem unijnego wniosku do końca roku - zapewnił.
Nie przesuwać
Skąd ta pewność? Grzegorz Żurawski z Metra Warszawskiego przyznaje, że istnieje tylko jeden sposób na uniknięcie opóźnienia w staraniach o dotację: nie przesuwać trasy w kierunku pl. Piłsudskiego. Według niego tylko w ten sposób nie pójdą na marne dotychczasowe prace badawcze i projektowe.
Na przygotowania do budowy drugiej i trzeciej linii metro wydało do tej pory 5,4 mln zł. Jeśli przebieg się zmieni, od nowa trzeba będzie wykonać badania geo- i hydrologiczne oraz stanu budynków nad trasą, a także przygotować jeszcze raz analizę własności gruntów i niektóre przetargi. Wtedy szansa na setki milionów euro gwałtownie maleje.
- Nie powinniśmy zaprzepaścić tego, co już zostało zrobione. Decyzja musi uwzględnić konieczność złożenia wniosków o fundusze unijne do końca roku - potwierdził wczoraj Michał Borowski.
- Czyli metro pobiegnie pod ul. Świętokrzyską, bez odchylania trasy? - dopytywaliśmy się.
- To już konkluzja "Rz". Bardzo słuszna konkluzja - odpowiedział.
Zmiana technologii
W świetle tych deklaracji trasa 6-kilometrowego odcinka drugiej linii wydaje się przesądzona - wzdłuż Świętokrzyskiej z siedmioma stacjami: Rondo Daszyńskiego, Rondo ONZ, Marszałkowska (skrzyżowanie z pierwszą linią - w sąsiedztwie istniejącej stacji Świętokrzyska),
Nowy Świat, Powiśle, Praga Centrum i Dworzec Wileński. Wstępny koszt budowy tego odcinka w latach 2008 - 2013 to 2,3 mld zł. Władze miasta zapowiadają zmianę technologii budowy - zastąpienie archaicznych tarcz ręcznych automatycznymi, które drążą 20 - 40 razy szybciej. To oznacza zwiększenie tempa, ale także kosztów. A o gwarancjach finansowych dla tej inwestycji władze miasta na razie milczą.
Kiedy druga linia wydłuży się w stronę Bemowa i Bródna, nikt nawet nie chce prorokować. Według naszych informacji władze zaakceptują nową trasę na Woli i Bemowie biegnącą pod ul. Górczewską (zamiast pod Człuchowską i Kasprzaka). Na Pradze natomiast przebieg się nie zmieni: z Dworca Wileńskiego podziemna kolejka ma pojechać w stronę Zacisza i Bródna.
KONRAD MAJSZYK
Żółwie tempo pierwszej linii
Na razie władze Warszawy nie radzą sobie nawet ze skończeniem pierwszej linii metra zostało jeszcze 4,6 km i pięć stacji: Marymont, Słodowiec, Stare Bielany, Wawrzyszew i Młociny. Z powodu protestów walczących w przetargach firm wciąż nie zaczęła się budowa żadnej z bielańskich stacji (powstaje tylko Marymont). Zapowiadany termin dociągnięcia metra do Młocin w 2007 roku jest już nieaktualny. W ubiegłym roku Metro Warszawskie nie wydało 170 z 250 mln zł zaplanowanych na budowę pierwszej linii.
http://www.rzeczpospolita.pl/teksty/war ... _2-1.F.jpg