Trwa dostosowanie domeny wawkom.waw.pl do działania na nowym serwerze. W najbliższym czasie możliwe są przerwy w dostępie i błędy w wyświetlaniu treści. Przepraszamy za utrudnienia.

O spółce PKP Intercity

Moderator: JacekM

Awatar użytkownika
TGM
Posty: 5574
Rejestracja: 14 gru 2005, 22:52

Post autor: TGM » 26 paź 2026, 16:28

Pewnie jechał bez krawata.
Miasto piętnastominutowe - czekaj piętnaście minut na przesiadkę.

Łukasz
Posty: 12323
Rejestracja: 15 gru 2005, 15:48
Lokalizacja: Warszawa
Kontakt:

Post autor: Łukasz » 26 paź 2026, 18:30

ashir pisze: ↑
26 paź 2026, 15:07
Z zawodu "Pan Dyrektor". Do jedynki w zwykłym ekspresie pewnie nawet nie wsiada, bo tam nie dostanie kawy w filiżance? A tych ludzi to chociaż zwalniał w ramach podróży służbowej czy po godzinach pracy? :kekeke:
Jeszcze pewnie nadgodziny sobie policzył. Ciekawe czy wrócił tym IC i czy wyjebał tam ludzi z przedziału.
ŁK

ashir
Posty: 20026
Rejestracja: 14 paź 2009, 16:36
Lokalizacja: Targówek

Post autor: ashir » wczoraj, 18:00

https://www.facebook.com/share/p/1C64JPx5cx/

Afera się tak głośna zrobiła, że już z łatwością w powszechnym obiegu krążą notatki służbowe pracowników:
Piotr Rachwalski na FB pisze:[…]Nowy pracownik z identyfikatorem „Uczę się”, podczas wydawania napojów przy obłożeniu 36 pasażerów, obsługując pasażera na końcu wagonu, pracownikowi na wózku zabrakło filiżanek. Pasażer został poinformowany w profesjonalny sposób o konieczności powrotu po pozostałe filiżanki w celu kontynuowania serwisu. Pasażer zareagował na to w arogancki sposób, domagając się szybkiego natychmiastowego serwisu, co w danej sytuacji było niemożliwe, gdyż fizycznie na wózek nie zmieściło się więcej filiżanek […] – napisano w notatce służbowej pracowników WARS.
Jak to się ma do:
PKP Intercity w oświadczeniu pisze:Dodatkowo, dyrektor zwrócił uwagę na kwestie związane ze standardami obsługi pasażerów oraz organizacją pracy personelu pokładowego WARS, które również wymagają wyjaśnienia – przekazał zarząd PKP Intercity w swoim stanowisku.
Co wymaga tutaj wyjaśnienia? Że na jeden wózek serwisowy przy (prawie) pełnym obłożeniu się wszystko nie zmieści? Podobnie jest z posiłkami. Pracownik zbiera zamówienia od wszystkich, ale później przy większym obłożeniu też wydawane są na raty, najczęściej grupowane na poszczególne pozycje (osobno brioszki, osobno sałatki, rogaliki/torciki itd.), bo też tak kuchni łatwiej przygotować. Procedura jest prosta, najpierw pracownik wydaje pasażerom kartę z menu poczęstunkowym, daje chwilę na zastanowienie, następnie zbiera zamówienia, przekazuje do kuchni, po czym wraca z wózkiem z napojami i je wydaje, następnie wraca do kuchni i przechodzi do wydawania posiłków, a później to już zbieranie talerzy, filiżanek, sztućców itd.
Piotr Rachwalski na FB pisze:Z dokumentu wynikało, że konduktorka weszła do kabiny w celu przekazania maszyniście napoju, o który poprosił. Miała zrobić to na polecenie kierownika pociągu, który w tym czasie zajmował się sporządzaniem dokumentacji służbowej.

[…] Powodem tego miało być wejście do kabiny maszynisty konduktorki (na moje polecenie), która zaniosła napój maszyniście (który mnie prosił o pilne dostarczenie). Z racji uzupełniania dokumentacji polecenie wydałem Pani Konduktor. Rozumiemy procedury, ale jesteśmy także ludźmi […] – napisał kierownik pociągu w notatce służbowej.

Z informacji, które otrzymała redakcja, wynika również, że konduktorka mogła przejąć obowiązki kierownika pociągu na dalszym odcinku, jednak również ona miała zostać odsunięta od wykonywania obowiązków w następstwie interwencji dyrektora.
Jak to ma się do:
PKP Intercity w oświadczeniu pisze:Dotychczasowe publikacje medialne nie przedstawiają pełnego kontekstu zdarzenia, pomijając przede wszystkim główna przyczynę interwencji Dyrektora Wykonawczego ds. Handlowych PKP Intercity, która była obecność osoby nieuprawnionej w kabinie maszynisty podczas jazdy pociągu.(...)

Bezpieczeństwo pasażerów jest dla PKP Intercity bezwzględnym priorytetem, a przestrzeganie zasad dostępu do kabiny maszynisty stanowi jeden z jego podstawowych wymogów. Każde naruszenie tych zasad wymaga odpowiedniej reakcji.
Ani słowem w oświadczeniu nie wspomnieli, że do kabiny wszedł pracownik PKP Intercity, tj. konduktorka pełniąca służbę w EIP 1604/5. Dlaczego przemilczeli ten fakt? Nie wiedzą kto wszedł do kabiny? Nawet, jeżeli było to niezgodne z wewnętrznymi instrukcjami spółki to dlaczego przewoźnik manipuluje opinią publiczną i powołuje się w tym przypadku na bezpieczeństwo?

Po raz drugi też czytam, że konduktorka mogłaby przejąć skład, gdy kierownik trafił do szpitala, gdyby "dyrektor jej słownie nie zwolnił", czyli jak rozumiem jest to pracownica w pełni przeszkolona z uprawnieniami na kierownika pociągu, tylko po prostu w tym pociągu pełniła służbę jako konduktorka? Jeżeli tak to dlaczego przewoźnik serwuje narrację pt. wtargnięcie osoby nieuprawnionej mogło zagrozić bezpieczeństwu pasażerów, ale dzielny dyrektor w porę zareagował? Jeżeli ta konduktorka też może pełnić służbę kierownika pociągu to już próba wykazania, że jest to osoba nieuprawniona (podczas tego konkretnego przejazdu) to już jest naprawdę wyższa szkoła manipulowania.
PKP Intercity w oświadczeniu pisze:Do czasu zakończenia postepowania PKP Intercity nie będzie przesadzać o odpowiedzialności poszczególnych osób. Apelujemy jednocześnie o powstrzymanie się od personalnych ataków i formułowania kategorycznych ocen na podstawie niepełnych informacji.
A chwilę wcześniej:
PKP Intercity w oświadczeniu pisze:Spółka zabezpieczyła i przeanalizowała zapis monitoringu dokumentujący dalszy przebieg zdarzenia. Dotychczasowa analiza nagrania nie potwierdza zarzutów, jakoby dyrektor naruszył nietykalność cielesna kierownika pociągu.
Sugerowanie, że kierownik pociągu może mijać się z prawdą, jednocześnie pominięcie faktu, że został odwieziony do szpitala. Jednocześnie, jak sami napisali w oświadczeniu "Dyrektor, po zauważeniu tej sytuacji, udał sie do przedziału służbowego kierownika pociągu w celu jej wyjaśnienia", gdzie podobno nie ma kamer. W takim razie co miał monitoring wykazać, jak go tam nie było? Ten wątek też został pominięty.
PKP Intercity w oświadczeniu pisze:Spółka poinformuje o wynikach postepowania i podejmie decyzje adekwatne do dokonanych ustaleń.
Pożyjemy, zobaczymy. Ale dlaczego w samym oświadczeniu są najmniej istotni pasażerowie? Dlaczego opinia publiczna nie została poinformowana, że pociąg EIP 1604/5 został odwołany na odcinku Opole Główne - Wrocław Główny, a 380 pasażerów musiało się przesiąść do innych pociągów? Czy w przypadku takiego kryzysu wizerunkowego z winy leżącej po stronie przewoźnika, obojętnie od tego czy do zdarzenia przyczynił się dyrektor, kierownik, konduktorka, pracownik Warsu, a może maszynista, bo jakby nie chciało mu się pić to by nie było problemu (podobnie, jakby jedynka była na końcu pociągu) to w celu ocieplenia wizerunku nie powinien automatycznie wypłacić rekompensat za opóźnienie, konieczność przesiadki itp. do biletów elektronicznych (stanowiących już większość)? Przewoźnik PKP Intercity coś takiego potrafi zrobić i w ekstremalnych sytuacjach już robił. A dla tych nielicznych zakupionych w kasie/biletomacie przypomnieć o możliwości złożenia reklamacji i obietnicy ekspresowego rozpatrzenia sprawy (to też PIC potrafi w ekstremalnych przypadkach).

Niestety samo oświadczenie już pachnie zamiataniem sprawy pod dywan. Dlaczego dyrektor Partyka nie został zawieszony do czasu wyjaśnienia sprawy? Może Prezes Malinowski zabierze głos, w końcu podobno dobrze zna swojego podopiecznego? Jak na razie to PKP Intercity podaje niepełne informacje. Teraz miesiącami będą prowadzili postępowanie wyjaśniające, żeby opinia publiczna w międzyczasie zapomniała o temacie.

ODPOWIEDZ