Tak to jest, jak się nie zna angielskiego i kupuje dziecku koszulkę
I jeszcze dokładka z dzisiejszego "Metra":
Elektryk do pomocnika:
- Franek, potrzymaj przez chwilę te druty!
- Już trzymam.
- Czujesz coś?
- Nie...
- W porządku. To znaczy, że pod napięciem są tamte druty.
Młody agronom ogląda sad i poucza właściciela:
- Pan ciągle pracuje starymi metodami. Będę zdziwiony, jeśli z tego drzewa uda się panu uzbierać choćby 10 kilo jabłek.
- Ja też będę zdziwiony, bo zawsze zbierałem z niego gruszki.
Dwóch facetów łowi ryby. Jednemu z nich bierze co chwila, a drugi tylko moczy kije w wodzie. Ten pechowy wreszcie nie wytrzymał:
- Proszę mi powiedzieć, na jaką przynętę pan łowi?
- Łapię na pastylki na syfilis - zadrwił ten drugi.
Pechowy zostawił sprzęt na brzegu i pojechał do najbliższej apteki.
- Poproszę cztery opakowania pastylek na syfilis!
- A co, złapał pan? - zainteresował się życzliwie aptekarz.
- Jeszcze nie, ale znam super miejsce!