Awarie i wypadki kolejowe w Polsce
Moderator: JacekM
Z donosów na pmk wynika, że to była jazda próbna EP09, więc lokomotywa świeżo wyjechała z ZNLE Gliwice. Jeżeli ZNLE nie mają własnych maszynistów, to ich wynajmują. Od kogo? Pewnie od Cargo.jasiu pisze:ciekawe jaki przewoźnik...
Więc albo maszynista własny ZNLE albo Cargo...
Wczoraj, około 20:10 na przejeździe kolejowym w miejscowości Pinczata pod Włocławkiem pociąg pospieszny KOPERNIK uderzył w cofający samochód osobowy. Kierowca samochodu, po wjechaniu na przejazd, ujrzawszy nadjeżdżający pociąg, zaczął cofać. Niestety, nie zdążył. Skasowany został cały przód pojazdu od zderzaka do przedniej szyby. Nie wiadomo jakich obrażeń doznał kierowca, ponieważ uciekł z miejsca zdarzenia.
Już o 20:26 na miejscu pojawiła się policja, chwilę później karetka pogotowia - która okazała się zbędna, z uwagi na nieobecność poszkodowanego.
Z uwagi na konieczność wykonania przez policję niezbędnych czynności (dokumentacja fotograficzna, badanie trzeźwości maszynisty), które często trwają dwie godziny poprosiłem drużynę konduktorską aby umożliwić pasażerom utkniętego pociągu przesiadkę do jadącego 40 minut później pociągu pospiesznego ASNYK, a w Kutnie do pociągu BWE.
Udało się. W drodze do Kutna dowiedzieliśmy się dzięki komunikatowi przez radiowęzeł, że pociąg BWE czeka w Kutnie a Dyspozytor IC zezwolił na przejazd pociągiem BWE na podstawie ważnych biletów na pociąg pospieszny. Opóznienie BWE z Kutna wyniosło ok. 22 minut, w Warszawie ok. 10.
Niestety, z "zastępczego" połączenia skorzystały tylko osoby które znajdowały się w pierwszym i drugim wagonie. Kierowniczka KOPERNIKa informowała (biegając po pociągu!) o tym że można ASNYKIEM dojechać do Kutna. Niestety, o tym że BWE poczeka było już wiadomo w ASNYKU. Drużyna IC była zdziwiona że tak mało osób przesiadało się w Kutnie. Zaledwie 15 osób. W KOPERNIKU zostało dużo osób (nap. kl. 2 - ok. 70%, kl. 1 - ok. 15%).
Już o 20:26 na miejscu pojawiła się policja, chwilę później karetka pogotowia - która okazała się zbędna, z uwagi na nieobecność poszkodowanego.
Z uwagi na konieczność wykonania przez policję niezbędnych czynności (dokumentacja fotograficzna, badanie trzeźwości maszynisty), które często trwają dwie godziny poprosiłem drużynę konduktorską aby umożliwić pasażerom utkniętego pociągu przesiadkę do jadącego 40 minut później pociągu pospiesznego ASNYK, a w Kutnie do pociągu BWE.
Udało się. W drodze do Kutna dowiedzieliśmy się dzięki komunikatowi przez radiowęzeł, że pociąg BWE czeka w Kutnie a Dyspozytor IC zezwolił na przejazd pociągiem BWE na podstawie ważnych biletów na pociąg pospieszny. Opóznienie BWE z Kutna wyniosło ok. 22 minut, w Warszawie ok. 10.
Niestety, z "zastępczego" połączenia skorzystały tylko osoby które znajdowały się w pierwszym i drugim wagonie. Kierowniczka KOPERNIKa informowała (biegając po pociągu!) o tym że można ASNYKIEM dojechać do Kutna. Niestety, o tym że BWE poczeka było już wiadomo w ASNYKU. Drużyna IC była zdziwiona że tak mało osób przesiadało się w Kutnie. Zaledwie 15 osób. W KOPERNIKU zostało dużo osób (nap. kl. 2 - ok. 70%, kl. 1 - ok. 15%).
Polityka złym doradcą w pracy!
We wtorek wieczorem z rzeźni Ustronie(Kraków-Kołobrzeg) wypadła nam kobieta z pociągu w trakcie odjazdu z Jędrzejowa. Na szczęście skończyło się na strachu i niewielkich obrażeniach.
jasiu: dobre pytanie
konduktorka, z którą siedziałem w przedziale była tak roztrzęsiona, że jej opowiadanie nie trzymało się kupy. Natomiast na pewno nikt jej nie pomógł. Pewnie chciała przymknąć drzwi, alb w ostatniej chwili przypomniała sobie, że chce wysiąść
Swoją drogą zastanawiam się czy załoga pociągu ma obowiązek sprawdzić przed odjazdem czy jakieś drzwi nie zostały otwarte. Często widzimy pociągi z otwartymi drzwiami
konduktorka, z którą siedziałem w przedziale była tak roztrzęsiona, że jej opowiadanie nie trzymało się kupy. Natomiast na pewno nikt jej nie pomógł. Pewnie chciała przymknąć drzwi, alb w ostatniej chwili przypomniała sobie, że chce wysiąść
Swoją drogą zastanawiam się czy załoga pociągu ma obowiązek sprawdzić przed odjazdem czy jakieś drzwi nie zostały otwarte. Często widzimy pociągi z otwartymi drzwiami
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
Nawet jak sprawdzi i zamknie, nie wyklucza to tego, że ktoś otworzy drzwi po sprawdzeniu... Przecież pociąg jest długi i trochę tych drzwi jest...Michał W. pisze:Swoją drogą zastanawiam się czy załoga pociągu ma obowiązek sprawdzić przed odjazdem czy jakieś drzwi nie zostały otwarte. Często widzimy pociągi z otwartymi drzwiami
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Oczywiście. Mi natomiast chodzi o teorię - jakie obowiązki drużyna ma względem drzwi.MeWa pisze:Nawet jak sprawdzi i zamknie, nie wyklucza to tego, że ktoś otworzy drzwi po sprawdzeniu... Przecież pociąg jest długi i trochę tych drzwi jest...Michał W. pisze:Swoją drogą zastanawiam się czy załoga pociągu ma obowiązek sprawdzić przed odjazdem czy jakieś drzwi nie zostały otwarte. Często widzimy pociągi z otwartymi drzwiami
Ale to już jest rzecz na oddzielny temat.
Proponuję założenie topiku o prawach i obowiązkach kolejarzy. Pewnie kwestia przedziału służbowego w EZT była by na pierwszym planie
radio Merkury pisze:Zerwana trakcja na trasie do Berlina
Ponad sto tysięcy złotych mogą wynieść straty, które poniosła kolej w wyniku zerwania sieci trakcyjnej w Paproci koło Nowego Tomyśla. To fragment międzynarodowej trasy Moskwa-Warszawa-Berlin. Za wszystko zapłaci kierowca, który uszkodził sieć. Zapłaci, jeśli policji uda się go złapać. Kolejarzom udało się odblokować jeden z torów.
Pozwoliło to na zawieszenie zastępczej komunikacji autobusowej. Wprowadzono ją po tym, jak doszło do zerwania sieci trakcyjnej. Teraz pociągi, po jednym torze, będzie przeciągała lokomotywa spalinowa.
Jak powiedział Radiu Merkury Sławomir Mikułko - rzecznik prasowy policji w Nowym Tomyślu - do tej pory udało się ustalić, że trakcji nie zerwał tir, a zrobił to samochód dostawczy wyposażony w sprzęt do załadunku pustaków lub cegieł - tak zwany HDS. W pobliżu przejazdu znaleziono właśnie taki materiał budowlany.
Policjanci sprawdzają teraz, kto ma podobny samochód i co robił koło południa, kiedy doszło do uszkodzenia trakcji. Jeśli uda się ustalić sprawcę, czekają go niemałe wypadki.
Kolej szacuje straty na ponad sto tysięcy złotych i są to tylko szacunki wstępne. Naprawa sieci trwa. W Paproci pracuje w tej chwili ponad 30 osób.
[ Komentarz dodany przez: MeWa: Pią 05 Lut, 2010 ]
Usunięcie odniesienia do wiadomości w innym temacie. MeWa
102,105,109,115,157,183,500,514,N21,N24,N63,N71,723,731,736,L-9,L10,L11,S2,S3,S9,RL,R2,R9
W środę rano w Kłyżowie w powiecie stalowowolskim doszło do wypadku na niestrzeżonym przejeździe kolejowym.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że po godz. 7.30 pociąg Hetman relacji Zamość - Gorzów Wielkopolski uderzył w osobowego busa. W wypadku obrażeń doznały trzy osoby podróżujące busem. Nikt z pasażerów pociągu nie ucierpiał.
Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów
Ze wstępnych ustaleń wynika, że po godz. 7.30 pociąg Hetman relacji Zamość - Gorzów Wielkopolski uderzył w osobowego busa. W wypadku obrażeń doznały trzy osoby podróżujące busem. Nikt z pasażerów pociągu nie ucierpiał.
Źródło: Gazeta Wyborcza Rzeszów
KS Unibax Toruń - mój klub
503 - moja linia
208 - linia z przymusu
503 - moja linia
208 - linia z przymusu
http://wiadomosci.onet.pl/1750265,11,item.htmlonet.pl pisze: Sycewice: zderzenie tira z pociągiem osobowym
W Sycewicach (woj. pomorskie) na strzeżonym przejeździe kolejowym tir wjechał w pociąg osobowy relacji Słupsk- Poznań. Cztery osoby są ranne - poinformował rzecznik prasowy policji w Słupsku Jacek Bujarski.
Według wstępnych informacji, przyczyną wypadku mogła być gęsta mgła. Niewykluczone, że także zbyt duża prędkość jazdy samochodu. Zablokowana jest trasa kolejowa. Trwa akcja ratunkowa.
Rzecznik komendanta głównego Straży Pożarnej Paweł Frątczak poinformował PAP, że samochód-cysterna przewożący nawóz staranował zapory przejazdu i wjechał w bok pociągu pospiesznego, którym podróżowało ok. 30 osób. W wyniku uderzenia wykoleiły się cztery ostatnie wagony pociągu. Frątczak dodał, że na miejscu wypadku jest osiem jednostek straży pożarnej i pięć karetek pogotowia.
http://wiadomosci.onet.pl/2681,1752427, ... kalne.htmlonet.pl pisze: Kolejarze zgubili wagon - 11 godz. w podróży
"Dziennik Polski": Aż jedenaście godzin trwała wczorajsza podróż pociągiem ekspresowym z Krakowa do Wiednia kilkudziesięciu pechowych pasażerów, bo kolejarze po drodze... zgubili wagon.
Kłopoty międzynarodowej grupy poszukiwaczy przygód zaczęły się już na krakowskim dworcu, gdzie przez pół godziny musieli czekać na spóźnioną trzyosobową rodzinę jadącą z Gdyni. A że nieszczęścia zwykle chodzą parami, jeszcze przed przekroczeniem granicy polsko-czeskiej i przyłączeniem wagonu do pociągu relacji Warszawa-Wiedeń zepsuła się lokomotywa.
Ale najgorsze miało nadejść na terenie Czech. Po kilkakrotnym przetaczaniu wagonu na różnych bocznicach, zawiadowca stacji w Przerowie nakazał zaskoczonym podróżnym jego opuszczenie. - Według informacji, jakie dostałem, wagon miał być pusty - tłumaczył po czesku i niemiecku. - Dalej nie pojedzie - zarządził i podpowiedział, że należy skorzystać z osobowego do Brzecławia, a stamtąd wybrać jedno z regionalnych połączeń do Austrii lub ekspres Hamburg-Wiedeń.
Dla uspokojenia fatalnych nastrojów, zawiadowca zapewnił, że zostaną wyciągnięte surowe konsekwencje wobec winnych karygodnych zaniedbań, a w zaufaniu dodał, że to w Ołomuńcu kolejarze powinni zadbać, by pasażerowie pechowego wagonu znaleźli się we właściwym pociągu do Wiednia.
Choć taszczący walizy wywoływali żywe zainteresowanie okolicznej ludności, pechowcy w końcu dotarli do celu, wściekli i głodni. Pikanterii całej sprawie dodają zakończone fiaskiem wysiłki Austriaków, którzy zorientowawszy się, że do stacji Wien Suedbanhof nie przyjechał wagon z Krakowa, wszczęli jego bezowocne poszukiwania, wysyłając specjalnie do Czech... lokomotywę - pisze "Dziennik Polski".
-
kozioł