OBSŁUGI LINII.Dyspozytornia: Godzina 2:00 dyspozytor dostaje "wyprawkę" pekaesów "zdolnych" do ruchu, otwiera podział i się zaczyna, sprawdza wozy zaznaczone na czarnym tle (niesprawne) i wykreśla z podziału w/w wozy(robi dziury taborowe), patrzy na plan wyjazdów i łapie za telefon i w te gadkę dawaj mi tu zaraz n.p. cztery przeguby i dwie solo bo brak. Na co mistrz jednego dam na 6:00 drugiego przeguba n.p. na 6:30.I tu dyspozytor ma problem i kombinuje w następujący sposób "zabiera" wozy z późniejszych wyjazdów. W wyprawce widnieje oznakowanie też T.D. ( tylko dodatek). Po takich "korektach" podział wygląda jak "ser szwajcarski" i zostaje ból głowy jak tu wyjechać planem taborowym. Dyspozytor robi wszystko aby wysłać plan do 6:00. I to jest priorytet, reszta to jak wyjdzie, jak brakuje wozów to dyspozytorzy "zawieszają" wtyczki, potem jak jeszcze brakuje to dodatki półkursowe. I czeka co dalej wydaje papiery i modli się aby w trakcie kiermani nie przychodzili i "poproszę drugi zestaw pytań" jak brakuje to "czekaj bo na razie nie mam wozów" no to się czeka wreszcie dyspozytor woła delikwenta nie raz 30 minut po wyjeździe daje jakiegoś pekaesa i chajda na miasto ( po odpowiedniej adnotacji w karcie drogowej), wyjężdza się wtedy na przykład na 406 na Targówek i stamtąd po trasie linii na Bemowo i zjazd. Po wyjazdach do 6 jest telefon do centrali "Na 6 w planie"

Warsztat od 19 do 4 rano przyjmowanie zjazdów przyjmowanie "do Lekarza" ( odpisy), od 1:00 selekcja wozów do ruchu i "leczenia", rzut oka na wychodzący plan i tu się zaczyna kombinownie, ten na żarówki, ten na regulację hamulcy i tu tekst " Tadziu wjedź na kanał i podreguluj" jak zrobisz powiedz. I tu to wygląda tak krótka regulacja plac i tekst do mistrza "Zaciera się rozpieracz jeszcze chodzi ale zaraz trzeba robić" aha to czyli na krótki dodatek" Ale hamulce biorą w miarę równo? odpowiedź "tak" oky i wóz pracuje na krótkim dodatku. Przychodzi kierowca i pytanie do mistrza wóz zrobiony ? odpowiedź "tak" kierman bierze wóz i próba na placu kierman stwierdza ,że nie jest dobrze i zpowrotem do mistrza nie zrobione hamulce. Mistrz na to to co nie zrobisz dodatku? kierman "NIE" i zostawia wóz i bierze drugi. Kierowca następny w kolejce dostaje ten sam samochód, a że nie ma czasu i info na temat hamulcy wyjeżdza nim na miasto. Po zjeździe odpisuje hamulce i idzie do domu(ewentualnie nie odpisuje), czyli wóz sprawny i idzie na drugi dodatek. Kierman z drugiej zmiany stwierdza wujowe hamulce ale jeździ dalej, bo "ten jaki jest taki jest, a da na zamianę jeszcze gorszą padlinę jakoś przejeżdzę" Jak zjadę to odpiszę i robi to. A warsztat jak to warsztat, brak części niech jeździ do póki się nie posypie. Aby mieć wozy do planu, to wozu właściciel nie zobaczy do momentu jak nie zostanie zrobiony, bo wiadomo, że go nie weźmie. A że dyspozytor rozdaje wozy jak ma w wyprawce to potem nie ma czym wyjechać. A wycieki jakiekolwiek to niweluje się w prosty sposób myje się daną część kituje smaru i jest git leci nie nie leci to do ruchu. Na nocy można by sporo zrobić gdyby primo: był otwarty magazyn części i części zamienne.Sekundo mechaników trochę więcej jak jeden, który i tak robi zupełnie co innego jak to co powinien robić. Robota zostaje na pierwszą zmianę. Drobne rzeczy to i się robi, a grubsze to na wieczne nigdy.A jak już się nie da go póścić na miasto bo to za ryzykowne to dopiero warsztat przypomina sobie o wozach z numerami zaczynającymi się na 23xx 51xx i tak dalej czyli "odgrzewają kotlety". Do planu dane podane a czy sprawne to nie istotne. Mistrz z drugiej zmiany musi przygotować wozy na noc i tu jak wyżej
I tak co dziennie

Oczywiście modowie zrobią z tematem co będą uważali za stosowne, temat ten założyłem dla nie z orientowanych w pracy zajezdni, bo część forumowiczów wie dokładnie jak jest.
[ Komentarz dodany przez: Siecool: |29 Kwi 2009|, 2009 00:22 ]
Korekta tytułu tematu.