chyba co jakiś czas w ogóle są nocne podmiejskie akcje, bo wiem, że parę razy ekipa jechała do Piaseczna, Pruszkowa, a słyszałem nawet o N75 do Karczewafik pisze:Ostatnio jednej nocy obskoczyłem Wołomin, Choszczówkę i Skarbka z Dziur.Wolfchen pisze:Swoją drogą, to w nocnych są w ogóle kontrole?, jeśli odliczyć ścisłe Centrum?![]()
Bilety, kontrole, taryfa
Moderator: JacekM
noidea
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27697
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
No generalnie, jak mam do wyboru wysiąść gdzieś w połowie drogi i czekać nie wiadomo ile na powrotny autobus, to raczej wolę jechać sobie w ciepełku do tego Wołomina, czy gdzie tam, kontrolując spokojnie dosiadających. N75 nie obstawiałem, ale od pewnego czasu moją idee fixe jest wpisanie na kwita odcinka kontroli "POMNIK KOLEI WĄSKOTOROWEJ - KOŚCIÓŁ" 
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
ponoć ktoś tam pojechał budząc popłoch wśród ludzi jadących do Józefowa i Otwockafik pisze: N75 nie obstawiałem, ale od pewnego czasu moją idee fixe jest wpisanie na kwita odcinka kontroli "POMNIK KOLEI WĄSKOTOROWEJ - KOŚCIÓŁ"
noidea
Powiedziałbym, że kontrole w nocnych są przede wszystkim poza centrum. Wołomin, Pruszków, Raszyn, Karczew też, a jakże. Kurs do Wołomina, o którym wspominał Fik, był bardzo spokojny, a jednocześnie owocny - w moim przypadku były to trzy kwity, i to całkiem niezłe, jeśli można pokusić się o jakąś prognozę.Wolfchen pisze:Swoją drogą, to w nocnych są w ogóle kontrole?, jeśli odliczyć ścisłe Centrum?
A Anin był dzisiaj robiony, ale nikt jakoś się nie ofiarował z żadnym piwem czy innym dobrodziejstwem
Jazda na biletach czasowych w Warszawie to naprawdę jest ryzyko. Miałem dzisiaj 2 bilety 40 minutowe. jazda w jedną strone 25 minut, jazda w druga stronę zajeła 45 minut czyli jechałem w 5 minutowym niedoczasie
.
I to wszystko nie przez korki a przez zwykłe przesiadki w DS które tak naprawde nie wiadomo ile zajma czasu.
I to wszystko nie przez korki a przez zwykłe przesiadki w DS które tak naprawde nie wiadomo ile zajma czasu.
509 się spóźniło. Ale to nie ma wielkiego znaczenia, przy przesiadkach ciężko jest idealnie utrafic bo jedna linia sie spóźni, inna przyjedzie za wcześnie i klops, 20 minut dłużej trzeba jechać.fik pisze:A co, coś odjechało niezgodnie z rozkładem?Rosa pisze:które tak naprawde nie wiadomo ile zajma czasu.
Nie ma co jednak ukrywać, że system nie jest bez wad.
W sytuacji, gdy np. z powodu wypadku autobus utknie w korku, a nam skończy się ważność biletu, należałoby kupić nowy - u kierowcy. Jednak, gdy ten nie ma biletów, sprawa się komplikuje. Bo co wtedy - wysiadać? (z drugiej strony - dlaczego płacić i za bilet czasowy, i za normalny od kierowcy?)

W sytuacji, gdy np. z powodu wypadku autobus utknie w korku, a nam skończy się ważność biletu, należałoby kupić nowy - u kierowcy. Jednak, gdy ten nie ma biletów, sprawa się komplikuje. Bo co wtedy - wysiadać? (z drugiej strony - dlaczego płacić i za bilet czasowy, i za normalny od kierowcy?)
Przecież miasto nikomu nie robi łaski wprowadzając bilety czasowe - płaci się za przejazd i nie powinno się z góry zakładać wielkiego ryzyka... A ten bojowy ton obnaża podejście do sprawy z drugiej stronyPink pisze:Dlatego należy uwzględniać to ryzyko, a nie się potem głupio tłumaczyć i szukać winnych nieprzyjemnej sytuacji wszędzie tylko nie w samym sobie. Albo płacisz mniej i jakieś ryzyko jest, albo płacisz więcej i ryzyka nie ma. Wybór należy do pasażera.
Ale jaki bojowy ton? Po prostu mówię, jak jest. A jest tak, że w przypadku czasówek istnieje ryzyko, które jest nieobecne po kupieniu (i skasowaniu) biletu jednorazowego. I trzeba się z tym liczyć.
Jasne, że system nie jest bez wad. Ale chyba trudno wymyślić tu jakieś realne ulepszenia (bo np. pomysł skoordynowania czasówek z rozkładem jest - choćby z przyczyn podanych przez Fika - nierealny)
Jasne, że system nie jest bez wad. Ale chyba trudno wymyślić tu jakieś realne ulepszenia (bo np. pomysł skoordynowania czasówek z rozkładem jest - choćby z przyczyn podanych przez Fika - nierealny)
