Czym ten filmik ma zyskać uwagę Fika - głupotą? A może lekko nawiedzonym tonem? Przez pierwsze dwie i pół minuty podawane są jakieś dane, które nawet jeśli są prawdziwe, to są niespecjalnie przydatne. Mimo to, traktuje się tam jako pewnik, że jeśli populacja osiąga daną wartość reprodukcyjną, to jest niemożliwe, by nie zanikła. Dlaczego? Bo tak wskazują badania historyczne. Innymi słowy, bo nigdy tak się dotąd nie zdarzyło. Później zresztą, przy okazji tych prognoz, jest to samo. Cóż, chyba nie muszę wyjaśniać, dlaczego rozumowanie to jest kulawe, jak kurczak bez nogi...
Ponadto trudno ustalić, co ma na celu ten film? Jest to "zew do działania". Ale jakiego? Sądząc po uwadze, jaką poświęcili kwestii narodzin, jest to zawołanie - niczym z Biblii - byśmy się mnożyli i przegonili pod tym względem muzułmanów
 ](*,)](./images/smilies/eusa_wall.gif)
Wrócę jeszcze do tego.
Mimo to faktem jest, że muzułmanie i islam to JEST problem. I nie dlatego, że jacyś fanatycy nam podkładają bomby - to jest sprawa głośna, ale w gruncie rzeczy marginalna - ale dlatego, że islam może być górą - jak słusznie zauważył ten muzułmanin - bez bomb, podbojów, itp. A tego nie chcemy, dlatego, że to oznaczałoby koniec naszej cywilizacji, cywilizacji zachodniej. Ta trzyma się na dwóch filarach - nauce i tradycji chrześcijańskiej. Tradycja muzułmańska jest nam obca, a w zasadzie wroga. Nie da się tych dwóch potęg kulturowych pogodzić, bo islam to nie tak liberalny w swej istocie prąd jak nowoczesny "humanizm".
Wracając do celu tego filmu - rozumiem, że idzie o środki zaradcze przed dominacją islamu na Zachodzie. Ale co można zrobić? Więcej dzieci rodzić? To marny pomysł. Przekabacić muzułmanów na naszą stronę? Prędzej odbędzie się to w drugą stronę. Ja osobiście nie widzę innej możliwości jak otwarty konflikt. Moim zdaniem, on prędzej czy później nastąpi, o ile tylko wspomniane tendencje będą postępowały. Cywilizacja zachodnia będzie musiała stanąć w obronie siebie samej. Oby tylko nie za późno, bo dzisiaj rozsadza ją ów "humanizm", który skoro jest przyzwoleniem na wszelkiego rodzaju ekspresję, to jest też szeroko otwartą furtką dla ekspresji np. wartości świata muzułmańskiego

I to jest druga trafna myśl zawarta w tym - zdanie swoje podtrzymuję - głupawym filmiku.
Przykładając te przemyślenia do kwestii meczetu w Warszawie, mam mieszane uczucia. Z jednej strony budowa jednego meczetu wiele nie zmieni i nie ma co panikować. I o ile nie stoi się na stanowisku stricte chrześcijańskim, trudno podać racje przeciw temu szczególnemu projektowi, wszak - i tu odpowiadam na pytanie
Bastianowi - sam meczet nie jest problemem. Z drugiej jednak, realizacja tego projektu jest swego rodzaju przyzwoleniem na dalsze tego typu budowle, a zatem sygnałem, że "tu oto znajduje się przyjazny grunt dla muzułmanów i na ich ekspresję". A to już budzi moje poważne obawy...bo imigranci już problemem są.