Co nas wkurza ze strony kierowcy lub motorniczego?
Moderatorzy: Wiliam, Szeregowy_Równoległy
-
Domino2001
- Posty: 1468
- Rejestracja: 08 sty 2009, 9:03
- Lokalizacja: Warszawa-Ursynów (Zachodni)
Do założenia tego tematu skłoniła mnie taka sytuacja. Nie traktujmy tego tematu jako pochwały lub nagany, które są zamknięte.
Dzisiaj jechałem rowerem do pracy Wołoską od południa przez ulicę Woronicza. Zatrzymuję się na światłach po zachodniej stronie Wołoskiej przed torami wyjazdowymi z ZET Mokotów. Jest godzina ok. 6:50. Jedzie sobie 18 (XXX+XXX - numer zastrzeżony) z zakładu zatrzymuje się w połowie pasów dla pieszych (miał poziomą pałkę). Wychodzi (przepraszam za określenie, ale inaczej nie mogę) sobie tłusty grubasek z wajchą i ustawia zwrotnicę na wprost. Wsiada do tramwaju, siada na tłustej d*. W tym czasie zapala mi się zielone, więc omijam czoło wagonu, a on jak gdyby nic jedzie do przodu! Zielone ze mną też miała Wołoska, więc zatrzymał się dopiero tuż przed jezdnią. Czy on nie zna przepisów? Czy wydaje mu się, że swoją wielką d* i tramwajem może wszystko zrobić?
[ Komentarz dodany przez: hafilip84: Pią 06 Sie, 2010 15:28 ]
Uprzejmie informuje się P.T. Użytkowników, iż niniejszy temat zyskał status tematu pod specjalnym nadzorem.
Całkowicie zakazane jest podawanie informacji, które mogą służyć identyfikacji kierującego pojazdem lub ruchem, bądź też innej osoby związanej z opisywaną sytuacją.
Ocenę czy podane informacje przekraczają tę granicę pozostawia się Moderatorom. Jednocześnie zwraca się uwagę, iż zgodnie z punktem 6. regulaminu podforum Wszystko i Nic kary za nieprzestrzeganie przytoczonych zasad będą wysokie i bezwzględne.
Wchodzi w życie z momentem ogłoszenia.
Podpisy, pieczątki, etc. etc.
Dzisiaj jechałem rowerem do pracy Wołoską od południa przez ulicę Woronicza. Zatrzymuję się na światłach po zachodniej stronie Wołoskiej przed torami wyjazdowymi z ZET Mokotów. Jest godzina ok. 6:50. Jedzie sobie 18 (XXX+XXX - numer zastrzeżony) z zakładu zatrzymuje się w połowie pasów dla pieszych (miał poziomą pałkę). Wychodzi (przepraszam za określenie, ale inaczej nie mogę) sobie tłusty grubasek z wajchą i ustawia zwrotnicę na wprost. Wsiada do tramwaju, siada na tłustej d*. W tym czasie zapala mi się zielone, więc omijam czoło wagonu, a on jak gdyby nic jedzie do przodu! Zielone ze mną też miała Wołoska, więc zatrzymał się dopiero tuż przed jezdnią. Czy on nie zna przepisów? Czy wydaje mu się, że swoją wielką d* i tramwajem może wszystko zrobić?
[ Komentarz dodany przez: hafilip84: Pią 06 Sie, 2010 15:28 ]
Uprzejmie informuje się P.T. Użytkowników, iż niniejszy temat zyskał status tematu pod specjalnym nadzorem.
Całkowicie zakazane jest podawanie informacji, które mogą służyć identyfikacji kierującego pojazdem lub ruchem, bądź też innej osoby związanej z opisywaną sytuacją.
Ocenę czy podane informacje przekraczają tę granicę pozostawia się Moderatorom. Jednocześnie zwraca się uwagę, iż zgodnie z punktem 6. regulaminu podforum Wszystko i Nic kary za nieprzestrzeganie przytoczonych zasad będą wysokie i bezwzględne.
Wchodzi w życie z momentem ogłoszenia.
Podpisy, pieczątki, etc. etc.
Najczęściej jeżdżę liniami: M1, 179, 185, 195, 209, 503, 737.
Jechałeś rowerem po przejściu dla pieszych? To kto tu nie zna przepisów...Domino2001 pisze: Dzisiaj jechałem rowerem do pracy Wołoską od południa przez ulicę Woronicza. Zatrzymuję się na światłach po zachodniej stronie Wołoskiej przed torami wyjazdowymi z ZET Mokotów.
Jedzie sobie 18 z zakładu zatrzymuje się w połowie pasów dla pieszych (miał poziomą pałkę). W tym czasie zapala mi się zielone, więc omijam czoło wagonu, a on jak gdyby nic jedzie do przodu! Zielone ze mną też miała Wołoska, więc zatrzymał się dopiero tuż przed jezdnią. Czy on nie zna przepisów?
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Mnie denerwuje, zarówno u motorniczych jak i u kierowców autobusów mania zastawiania skrzyżowań. Wiem, że czasem trzeba, ale nie zawsze. Przy Centralnym dosyć często zdarza mi się przestać dwa albo trzy cykle świateł, bo ktoś błyskotliwie wjedzie na tory/jezdnię i nie da rady zjechać na zielonym. A już szczytem jest to, co robią niektórzy motorniczowie. Widząc, że nie tyle nie da rady zjechać ze skrzyżowania, co ledwo wciśnie nos na jego połowę, wjeżdża, a potem blokuje wszystkich, bo musi przepuścić składy w kierunku poprzecznym. Nie trzeba należeć do Mensy, żeby przewidzieć, że nie uda się przejechać i że zrobi się sraczkę na skrzyżowaniu. Wiem, że czasem się spieszy, ale skoro warunki są takie jakie są, to trzeba zacisnąć zwieracz i przeczekać, a nie uprzykrzać wszystkim wokół życie.
Nie chciałbym tutaj rozpętywać tej dyskusji, która już wiele razy miała miejsce, ale ja bym to samo powiedział o kierowcach autobusów, a szczególnie teraz, jak jest zamknięta emilka. Wjeżdzają po czterech i stają w poprzek, skręcają na czerwonej strzałce przed tramwajami. Szczególnie problem stwarzaja zawracający. To rondo jest małe i kierowca przeguba (a czasem też solówki) powinien pomyśleć, że się nie zmieści. Ja tam notorycznie stoję po kilka świateł, bo dupa busa wystaje. To samo jest przy patelni, też wszystkie 502, 131, 514 i co tam jeszcze muszą skręcić naraz, a światło tramwajowe króciutkie. Czy tylko busiarze mają uprawnienia do blokowania zatem? To nie tramwaj się nie mieści, tylko autobusy.Szeregowy_Równoległy pisze:Mnie denerwuje, zarówno u motorniczych jak i u kierowców autobusów mania zastawiania skrzyżowań. Wiem, że czasem trzeba, ale nie zawsze. Przy Centralnym dosyć często zdarza mi się przestać dwa albo trzy cykle świateł, bo ktoś błyskotliwie wjedzie na tory/jezdnię i nie da rady zjechać na zielonym. A już szczytem jest to, co robią niektórzy motorniczowie. Widząc, że nie tyle nie da rady zjechać ze skrzyżowania, co ledwo wciśnie nos na jego połowę, wjeżdża, a potem blokuje wszystkich, bo musi przepuścić składy w kierunku poprzecznym. Nie trzeba należeć do Mensy, żeby przewidzieć, że nie uda się przejechać i że zrobi się sraczkę na skrzyżowaniu. Wiem, że czasem się spieszy, ale skoro warunki są takie jakie są, to trzeba zacisnąć zwieracz i przeczekać, a nie uprzykrzać wszystkim wokół życie.
Bo jakiś mądry (jak zwykle) inżynier ruchu musiał zrobić lepiej i przeniósł pasy w stronę zajezdni. Kiedyś były bliżej Wołoskiej i tramwaje "robiące wajchę' stawały przed pasami, a te zjeżdżające za. A teraz w obie strony stają na pasach.Domino2001 pisze: Dzisiaj jechałem rowerem do pracy Wołoską od południa przez ulicę Woronicza. Zatrzymuję się na światłach po zachodniej stronie Wołoskiej przed torami wyjazdowymi z ZET Mokotów. Jest godzina ok. 6:50. Jedzie sobie 18 (XXX+XXX - numer zastrzeżony) z zakładu zatrzymuje się w połowie pasów dla pieszych (miał poziomą pałkę). Wychodzi (przepraszam za określenie, ale inaczej nie mogę) sobie tłusty grubasek z wajchą i ustawia zwrotnicę na wprost.
-
Domino2001
- Posty: 1468
- Rejestracja: 08 sty 2009, 9:03
- Lokalizacja: Warszawa-Ursynów (Zachodni)
Kolejną rzeczą, które mnie wk...urza
to celowe wjeżdżanie na skrzyżowanie przez motorowych:
- zaraz po zapaleniu się poziomej pałki (tzn. motorniczy zamyka drzwi po zapaleniu się poziomej pałki i jedzie jak gdyby nic) ...=> cdn..
- na chama mimo, że widzi korek w poprzek torów (np. Grójecka vs Wawelska) i staje przed bokiem samochodu. A jak już samochód/autobus ruszy, to jedzie ...=> cdn...
Ciąg dalszy: po czym utyka na środku skrzyżowania, bo piesi dostali już zielone i weszli na tory i blokuje całe skrzyżowanie!
A ponadto:
- szarpanie podczas ruszania lub hamowania,
- rozmowa przez telefon,
- palenie papierosów.
- zaraz po zapaleniu się poziomej pałki (tzn. motorniczy zamyka drzwi po zapaleniu się poziomej pałki i jedzie jak gdyby nic) ...=> cdn..
- na chama mimo, że widzi korek w poprzek torów (np. Grójecka vs Wawelska) i staje przed bokiem samochodu. A jak już samochód/autobus ruszy, to jedzie ...=> cdn...
Ciąg dalszy: po czym utyka na środku skrzyżowania, bo piesi dostali już zielone i weszli na tory i blokuje całe skrzyżowanie!
A ponadto:
- szarpanie podczas ruszania lub hamowania,
- rozmowa przez telefon,
- palenie papierosów.
Najczęściej jeżdżę liniami: M1, 179, 185, 195, 209, 503, 737.
A po co marnować 30 sekund tzw. "międzyczasu"Domino2001 pisze:zaraz po zapaleniu się poziomej pałki (tzn. motorniczy zamyka drzwi po zapaleniu się poziomej pałki i jedzie jak gdyby nic)
A ma czekać, aż uzyska oficjalne zezwolenie od jednego na tysiąc kierowcy, który na te tory nie wjedzie gdy się nie mieści?Domino2001 pisze:na chama mimo, że widzi korek w poprzek torów (np. Grójecka vs Wawelska) i staje przed bokiem samochodu.
Pretensje kierować do mechaników zajezdniowych.Domino2001 pisze:szarpanie podczas ruszania lub hamowania
Niestety, w naszych warunkach ruchu trzeba dość często.Szeregowy_Równoległy pisze:Mnie denerwuje, zarówno u motorniczych jak i u kierowców autobusów mania zastawiania skrzyżowań. Wiem, że czasem trzeba, ale nie zawsze.
A mnie denerwują tacy, którzy jak widzą samochody na torowisku to na skrzyżowanie nie wjeżdżają. Tak, postępują zgodnie z przepisami (bo kierowcy samochodów tak nie postąpili...) i co z tego? Rekordzista-twardziel-przepisowiec zgotował mi kiedyś przy Stawkach odczekiwanie CZTERECH cykli! Póki kierowcy puszek nie nauczą się nieblokowania torowisk, póty wjeżdżanie tramwajami na skrzyżowanie gdy nie ma z niego zjazdu uważać będę za usprawiedliwione. Oczywiście, mowa tylko o niektórych skrzyżowaniach (jak choćby wspomniane Stawki/JPII), gdzie wjazd bez możliwości zjazdu nie skutkuje paraliżem, lecz pozwala z niego zjechać zanim zielone będzie miał ruch poprzeczny.Szeregowy_Równoległy pisze:A już szczytem jest to, co robią niektórzy motorniczowie. Widząc, że nie tyle nie da rady zjechać ze skrzyżowania, co ledwo wciśnie nos na jego połowę, wjeżdża, a potem blokuje wszystkich, bo musi przepuścić składy w kierunku poprzecznym.
No i jako że w temacie nie jest napisane, że chodzi o kierowców autobusów to pozwolę sobie dodać coś w sprawie blokowania skrzyżowań. Samochodem staram się tego raczej nie robić - raz, ze względu na innych i dwa, ze względu na mandaty. Niestety kulturę jazdy mamy w Polsce taką, jaką mamy i już raz miły pan z samochodu za mną po kilkunastu sekundach trąbienia jak oszalały wyszedł ze swej machiny i zaczął mi wygrażać, że przecież mam zielone a nie jadę. Całe szczęście, że trafiłem na względnie zrównoważonego osobnika, bo mogło skończyć się gorzej. I jak tu jeździć przepisowo?
Rzadko kiedy szarpanie podczas ruszania/hamowania jest winą motorniczego. Oczywiście większość osób tego nie wie i od razu przylatuje z ryjemDomino2001 pisze:- szarpanie podczas ruszania lub hamowania,
noidea
-
Domino2001
- Posty: 1468
- Rejestracja: 08 sty 2009, 9:03
- Lokalizacja: Warszawa-Ursynów (Zachodni)
Jeżdżę autobusami codziennie mnóstwo razy i ilość szarpnięć nie jest wcale zatrważająca. Zazwyczaj wynika to z warunków ruchu, bardzo rzadko zdarza mi się trafić na kierowcę, który szarpie ot tak, bez powodu.Domino2001 pisze:Autobusy (jeśli nie autobusiarze) też czasami szarpią. Można sobie zęby wybić.
noidea
Aż tak często nie, ale się zdarza i jest to nieprzyjemne, niektórzy chyba nie potrafią sobie wmówić, że już kierują autobusem, a nie osobówką do pracy...Adam G. pisze:Jeżdżę autobusami codziennie mnóstwo razy i ilość szarpnięć nie jest wcale zatrważająca. Zazwyczaj wynika to z warunków ruchu, bardzo rzadko zdarza mi się trafić na kierowcę, który szarpie ot tak, bez powodu.
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
a ja to bardzo lubię akurat - jeśli kierowcy nie potrafią nauczyć się, żeby nie blokować torowiska... Gdyby tramwaj nie wjechał na skrzyżowanie, to często w ogóle by nie przejechał (tak jak w przywołanym przykładzie).Domino2001 pisze:- na chama mimo, że widzi korek w poprzek torów (np. Grójecka vs Wawelska) i staje przed bokiem samochodu. A jak już samochód/autobus ruszy, to jedzie ...=> cdn...
Ciąg dalszy: po czym utyka na środku skrzyżowania, bo piesi dostali już zielone i weszli na tory i blokuje całe skrzyżowanie!
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Mnie wkurza zmiana motorowych na trasie, ja rozumiem ze kiedyś musza ale czy koniecznie musi to trwać tyle czasu zanim jedne wytarbania sie zanim drugi wejdzie, ustawi fotel, lusterka to tramwaj sobie w najlepsze stoi i zamiast ograniczyć to do minimum to jeszcze pogawedki towarzyskie sobie ucinają.
