Post
autor: Ikarus 5780 » 08 sie 2010, 3:58
Postaram się ująć to w miarę obiektywnie. ITI kupiło zadłużoną Legię i jako właściciel miało prawo robić z Nią co chce. Kibice nie uznawali tego prawa (myśleli, że oni są właścicielem Legii), a Legia go nadużywała. Płaszczyzn sporu jest dużo, od herbu (Legia zmieniła herb na czarną "trumnę" pod pozorem powrotu do herbu z 1916 r., który jest inny), przez oprawy (zakaz przekleństw na trybunach, zakaz odpalania jakiejkolwiek pirotechniki) po zakazy stadionowe z kapelusza (za przekleństwo). Kibice często wyklinali właściciela, właściciel zatrudnił ochronę Zubrzycki, która psikała gazem po oczach za zmianę miejsca na trybunach (pomijam kwestie szarpania się z ochroną). Potem doszło kilka innych płaszczyzn sporu jak np. ze strony niektórych kibiców, po śmierci Jana Wejcherta jeszcze przed meczem z bodajże Ruchem Chorzów zaczęli śpiewać "jeszcze jeden" (w domyśle chodziło o Mariusza Waltera, a nie o strzelenie gola). Natomiast właściciel pokazał, że ma Legię, gdzie słońce nie dochodzi i chce robić na tym biznes. Przykładem było np. na potrzeby serialu 39 i pół naklejenie czegoś co wyglądało jak grafiiti naszego lokalnego, znienawidzonego rywala - Polonii Warszawa.
Przedmiotów sporu było więcej, chyba nawet najbardziej ogarnięci się w tym w końcu pogubili i mieli dość zamuły tam, gdzie powinien być ostry doping. Właściciel upokarzał przy wejściu na trybuny, kibice psuli piłkarzom morale.
W końcu uzgodniono kompromis, który został osiągnięty około 2 tygodni temu. Teraz wrócił doping, anulowano zakazy stadionowe (poza jednym - osoba, która zaczęła śpiewać "jeszcze jeden"), zmieniono herb na stary z 1957 r. (wcześniej była tzw. trumna) i miejmy nadzieję, że wszystko wróci do normalności. W ciągu całej kampanii reklamowej stadionu Legii - będzie pewnie około 2 miesiące - sprzedano na stadion niecałe 7 tys. karnetów. Po dojściu do zgody w ciągu JEDNEGO DNIA sprzedano 1000 karnetów i potem już było tylko lepiej, bo kolejki do kas były coraz dłuższe. Mecz z Arsenalem obejrzało 22 tys. kibiców, podczas gdy normalny mecz podczas protestu w zeszłym sezonie 3942. Może nie można porównywać rangi, ale jak jeszcze nie było ITI średnio przychodziło 8 - 12 tys. widzów na Łazienkowską na mecz ligowy (w zależności od rangi meczu). Poza nowym, pięknym obiektem zmieniły się jeszcze inne aspekty - chociażby, co również uzgodniono w porozumieniu ochrona i stewardzi. Stewardzi pomagają w odnalezieniu sektora, przy wyjeździe samochodów z parkingów pod Legią, a ochrona również poza czuwaniem nad bezpieczeństwem pełni funkcję informacyjne. Wcześniejsza, a obecna ochrona to ziemia, a niebo. Dzisiaj jak wszedłem na stadion poczułem się jak kibic, a nie jak zło konieczne. Przede mną w kolejce na Żyletę stało ok. 500 osób (kolejka zakręcała przy Czerniakowskiej), wszedłem w jakieś 20 minut, może pół godziny. Różnica jest ogromna.
Mam nadzieję, że teraz wszystko się zmieni bez względu na to, kto jakie ma cele (materialne czy niematerialne). Mam nadzieję, że strona kibicowska i Zarządu będą się stopniowo docierały i na Legii będzie to, co teraz jest chociażby w Poznaniu. Patrząc na fatalną grę Lecha i Wisły myślę nieskromnie, że jeśli się nie ogarną to tylko Polonia może nam stanąć na przeszkodzie do Mistrza Polski. Najpierw Skorża i Dowhań muszą ogarnąć bramkarza i obronę. Jest odwrotnie niż w zeszłym sezonie. Wcześniej dobry był bramkarz i obrona, teraz są to najsłabsze punkty Legii. Napad natomiast mamy rewelacyjny. Dzisiaj pokazaliśmy, że byliśmy 12. zawodnikiem Legii. Legia traciła gole, doping nie ustawał. Tak będzie zawsze, jak będzie zgoda z Zarządem. Liczę na to, zwłaszcza, że mam karnet. Tyle.
Dla pełnej jasności: nie chcę w ten sposób rozpoczynać polemiki. Spór jest skończony, Mewa prosił o przypomnienie to przypomniałem. Nie oceniałem tylko podawałem fakty.