Estetyka autobusĂłw miejskich
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Znam gościa, który oprócz zaklejenia wszystkiego, co tylko może, dodatkowo lusterko wewnętrzne odwraca w sufit "żeby mnie nie widzieli". Proponowałem mu pelerynę-niewidkę, ale nie chciał.
To naprawdę nieco absurdalne. Pracę z ludźmi chcą wykonywać jednostki skrajnie aspołeczne.. może lepiej by było, gdyby taki gość został księgowym i odłożył sobie po prostu na jakiegoś starego ikarusa, żeby sobie pojeździć weekendami - samemu.Szeregowy_Równoległy pisze:Znam gościa, który oprócz zaklejenia wszystkiego, co tylko może, dodatkowo lusterko wewnętrzne odwraca w sufit "żeby mnie nie widzieli". Proponowałem mu pelerynę-niewidkę, ale nie chciał.
Poza tym jak to się ma do bezpieczeństwa, wydaje mi się że kierowca powinien mieć możliwość najlepszej jak to tylko pozwala konstrukcja wozu patrzenia do tyłu. Zaklejanie w ten sposób kabiny uniemożliwi kierowcy zauważenie czegoś niepokojącego w pojeździe np. sytuacja hipotetyczna. Wieczorny kurs 149 na tyle siedzi jakiś X. Chory sercowo. Dostaje zawału, a kierowca nic nie widzi i nic nie może pomóc. Jak to widzę to chciałoby się zapytać czy jeśli sobie tego nie życzą to policjanci powinni siedzieć w jakiś budkach i je od czasu do czasu przesuwać.
Na zawsze w mojej pamięci Jelcz M180/Volvo B10MA/Steyr SG18 MZA #7370 1993-2009 
Już każdy powiedział to co wiedział, trzy razy wysłuchał dobrze mnie. Wszyscy zgadzają się ze sobą, a będzie nadal tak jak jest.
Moje życie jest jak beczka, tylko nie wiem czy śmiechu czy prochu.
Już każdy powiedział to co wiedział, trzy razy wysłuchał dobrze mnie. Wszyscy zgadzają się ze sobą, a będzie nadal tak jak jest.
Moje życie jest jak beczka, tylko nie wiem czy śmiechu czy prochu.
No czego nie wie, przykłady może podajcie, sytuacje a nie walicie swoje poronione pomysły z głowy że tutaj ktos dostanie zawału, tutaj ktoś sobie łeb urwie a tam się połamie bo kierowca go nie widzi w waszym mniemaniu
Żeby wam się przypadkiem nie przytrafiły te idiotyczne wymysły, broń boże
Specjalnie sobie zaklejają część szyby w kabinie i dobrze wiecie po co, a caly autobus i tak widzi przez lustro bądź wiele luster i temu nie zaprzeczycie
Żeby wam się przypadkiem nie przytrafiły te idiotyczne wymysły, broń boże
Specjalnie sobie zaklejają część szyby w kabinie i dobrze wiecie po co, a caly autobus i tak widzi przez lustro bądź wiele luster i temu nie zaprzeczycie
ekhm, nawet ja zaprzeczęDesert pisze:Specjalnie sobie zaklejają część szyby w kabinie i dobrze wiecie po co, a caly autobus i tak widzi przez lustro bądź wiele luster i temu nie zaprzeczycie
noidea
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Dokładnie. Mnie bierze cholera jak nie widzę w lusterkach wnętrza całego wozu na tyle, żeby wiedzieć czy np. ktoś jeszcze jest czy już pusto. A okleina na szybie od kabiny bardzo ogranicza widoczność. To, że niektórzy kierowcy są skrajnie aspołeczni nie znaczy, że jest to normą. Rozumiem ich, ale niech nie utrudniają innym korzystania z wozu tylko dlatego, że nie chcą być widziani. Pomimo określania niektórych mianem 'właścicieli' nie jest to najbardziej adekwatne słowo, i fajnie by było jakby niektórzy przyjęli do wiadomości, że wszelkie modernizacje powinny być przeprowadzane tak, żeby nikomu w żaden sposób nie przeszkadzały. A folia na szybie od kabiny przeszkadza.Adam G. pisze:ekhm, nawet ja zaprzeczęDesert pisze:Specjalnie sobie zaklejają część szyby w kabinie i dobrze wiecie po co, a caly autobus i tak widzi przez lustro bądź wiele luster i temu nie zaprzeczycieZdarzają się oklejenia, które naprawdę ograniczają widoczność i/lub po prostu wkurzają kierowcę, który nie jest "właścicielem" tego wozu.
Szeregowy_Równoległy pisze:A okleina na szybie od kabiny bardzo ogranicza widoczność. To, że niektórzy kierowcy są skrajnie aspołeczni nie znaczy, że jest to normą. Rozumiem ich, ale niech nie utrudniają innym korzystania z wozu tylko dlatego, że nie chcą być widziani.
To chyba w pewnym sensie tez pasuje do tego tematu, bo pokazuje, że kierowcom zdecydowanie cos się myli , gdy siedzą w kabinie...
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95 ... atryk.html
W Miasteczku Wilanów standard życia mieszkańców podniósł się niewyobrażalnie. Nie dość, że jest gotowa szeroka i wygodna aleja Rzeczpospolitej, to jeszcze jeździ nią jeden autobus linii 217.
Można nim szybko dotrzeć do stacji metra Wilanowska. A tam już czeka na ludzi istny komunikacyjny raj - metro, tramwaje, autobusy jak w prawdziwym mieście, a nie w miasteczku, w którym pekaesu wypatruje się jak zbawienia.
Godz. 12.40. Jedzie. Na przystanku z widokiem na Świątynię Opatrzności Bożej poruszenie. Autobus - nówka, czysty i nowoczesny, po prostu Europa w wydaniu luks. Wsiadamy. W środku szok, taki łomot. Istne piekło. Gra muzyka - ostra, młotkująca, wkręca się w mózg. Na full. Starsza pani przestraszona rozgląda się na boki, szuka źródła nieoczekiwanego bólu. Co się dzieje? Dlaczego torturują przez uszy? Przecież nie jedziemy na gapę, za bilet zapłaciliśmy. Huk dobywa się z podsufitki, z ukrytych tam głośników
Przekrzykuję hałas. - Panie kierowco. Potwornie głośno jest. Prosimy o ściszenie.
Muzyka gra dalej. Kierowca pewnie nie dosłyszał. Inny pasażer, mężczyzna: - To nie do wytrzymania!
Podchodzę, zatykając uszy: - Może pan przyciszyć?
Kierowca nie przebiera w słowach. - Co ja, KURWA, na to poradzę, że mechanicy nie potrafią dobrze tego podłączyć i wyregulować sprzętu. Ja nic w kabinie nie słyszę, jak jest ciszej.
- To może pan sobie jakieś małe radyjko sprawi.
Pan szofer w końcu się żachnął. Przyciszył. Dwóch pasażerów nie chce już jechać dalej, demonstracyjnie wysiadają przy szpitalu psychiatrycznym. Lepiej nie ryzykować.
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,95 ... atryk.html
W Miasteczku Wilanów standard życia mieszkańców podniósł się niewyobrażalnie. Nie dość, że jest gotowa szeroka i wygodna aleja Rzeczpospolitej, to jeszcze jeździ nią jeden autobus linii 217.
Można nim szybko dotrzeć do stacji metra Wilanowska. A tam już czeka na ludzi istny komunikacyjny raj - metro, tramwaje, autobusy jak w prawdziwym mieście, a nie w miasteczku, w którym pekaesu wypatruje się jak zbawienia.
Godz. 12.40. Jedzie. Na przystanku z widokiem na Świątynię Opatrzności Bożej poruszenie. Autobus - nówka, czysty i nowoczesny, po prostu Europa w wydaniu luks. Wsiadamy. W środku szok, taki łomot. Istne piekło. Gra muzyka - ostra, młotkująca, wkręca się w mózg. Na full. Starsza pani przestraszona rozgląda się na boki, szuka źródła nieoczekiwanego bólu. Co się dzieje? Dlaczego torturują przez uszy? Przecież nie jedziemy na gapę, za bilet zapłaciliśmy. Huk dobywa się z podsufitki, z ukrytych tam głośników
Przekrzykuję hałas. - Panie kierowco. Potwornie głośno jest. Prosimy o ściszenie.
Muzyka gra dalej. Kierowca pewnie nie dosłyszał. Inny pasażer, mężczyzna: - To nie do wytrzymania!
Podchodzę, zatykając uszy: - Może pan przyciszyć?
Kierowca nie przebiera w słowach. - Co ja, KURWA, na to poradzę, że mechanicy nie potrafią dobrze tego podłączyć i wyregulować sprzętu. Ja nic w kabinie nie słyszę, jak jest ciszej.
- To może pan sobie jakieś małe radyjko sprawi.
Pan szofer w końcu się żachnął. Przyciszył. Dwóch pasażerów nie chce już jechać dalej, demonstracyjnie wysiadają przy szpitalu psychiatrycznym. Lepiej nie ryzykować.
Jak mnie bawi podejście Deserta. Czy jak ktoś jest sekretarką, albo pracuje w centrali łączności w jakiejś firmie. Ma zły dzień to wolno mu do upierdliwego klienta wrzasnąć przez telefon SPIERDALAJ. Choć przecież jest zły i podminowany, to musi "się odczłowieczyć" i z chłodną głową przeprowadzić rozmowę. Tak samo kierowca autobusu. Tutaj nie ma panien na wydaniu, trzeba być na widoku, przebywać między (o zgrozo) innymi ludźmi oraz być kontaktowym. Więc dbanie o miejsce pracy to podstawa. Obklejanie w formie polskiej to prawdę mówiąc wandalizm, bo pojawia się coś co powinno być usunięte.
Na zawsze w mojej pamięci Jelcz M180/Volvo B10MA/Steyr SG18 MZA #7370 1993-2009 
Już każdy powiedział to co wiedział, trzy razy wysłuchał dobrze mnie. Wszyscy zgadzają się ze sobą, a będzie nadal tak jak jest.
Moje życie jest jak beczka, tylko nie wiem czy śmiechu czy prochu.
Już każdy powiedział to co wiedział, trzy razy wysłuchał dobrze mnie. Wszyscy zgadzają się ze sobą, a będzie nadal tak jak jest.
Moje życie jest jak beczka, tylko nie wiem czy śmiechu czy prochu.
No, generalnie od otoczenia mogącego przeszkadzać w prowadzeniu czy dekoncentrować. Czy to jest zbyt jasna żarówka, czy dziumdzia z komórką omawiająca stosunki z szefową oraz kartę chorób członków rodziny. Czy może zbyt natarczywy zerkacz albo zbir z nożem w ręku. Najlepiej, żeby chroniła przed tym kabina skonstruowana fabrycznie, bez potrzeby dokonywania ingerencji. Ale tak jak zdarzają się niedoróbki w części pasażerskiej, tak i kabina kierowcy tez może być źle zrobiona i może być potrzeba dokonania "poprawek". I jeśli one rażąco nie naruszają poczucia estetyki oraz nie ograniczają widoczności czy w inny sposób nie utrudniają bezpiecznego i ergomicznego prowadzenia - to bym niespecjalnie z tym walczył.Desert pisze:Kabina odkrywco jest od tego by się izolować od pasażerów
Już bardziej - po raz enty powtórzę - walczyć nalezy z informacją pasażerską taką, jak wczoraj np. widziałem na 179: kartka z drukarki leżąca na fotelach w tylnym rzędzie. To jest już problem nie jednostkowy a systemowy i systemowo powinno się z tym walczyć, zlecając kontrole i wprowadzając w życie wnioski pokontrolne
Popatrz, jaka franca!
