Linie mikrobusowe
Moderator: Wiliam
Dla mnie nie jest problemem - także finansowym (bez przesady) - przywracanie numerów na ich historyczne trasy, tylko problemem był bałagan, który - przyznaję: z dużą konsekwencją - wprowadzano w ZTM od lat 90., gdy numery kojarzące się pasażerom z konkretną dzielnicą fruwały po całej Warszawie. Sądzić, że większości ludzi jest wszystko jedno, gdzie ma jeździć 137 czy 144, to błąd. I tu wielkie uznanie dla tych urzędników ZTM, którzy starają się w miarę możliwości uwzględniać historyczne przyzwyczajenia pasażerów. Dlatego pełne poparcie zarówno dla przywrócenia 137 do Wesołej, jak i 144 na Mokotowie.
Pasażer nie jedzie najpierw "numerem", a potem "w relacji", więc wydaje mi się, że jeżeli kategoria linii się nie zmienia (np. z red na black), to chyba większości to lata koło pióra. Oczywiście "każda zmiana kosztuje" i nie tylko naklejki, ale i początkowe nauczenie się, że z X przesiadam się do Y, a nie z Ą do Ę.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Bo wtedy była też np. polityka odchodzenia od rodziny linii tylko nadawania 300-kom i 400-kom pierwszego wolnego numeru. I to dopiero skończyło się kompletnym chaosem. Dlatego byłbym przeciwny, gdyby w myśl tamtego trendu na nowej relacji Tarchomin-Nowodwory miał się pojawić numer 302. A ze zmianą trasy 211 do Płudów nie można by jakoś zakombinować?MichalJ pisze:Wtedy nie wiedzieć czemu uważano, że nowych numerów być nie może - chociaż 2xx było wolne od daaaaaaaaawna i chyba zwolnione właśnie po to.
Dla 101 i 178 na Tarchomin, dla 103 na pl. Hallera, 104 na Ursynow, 114 na Okecie itd itp tez wyrazisz pelne poparcie? Golym okiem widac, ze jest to efekt domina i proba wprowadzenia "porzadku" skonczy sie totalnym pierdolnikiem.osa pisze:Dlatego pełne poparcie zarówno dla przywrócenia 137 do Wesołej, jak i 144 na Mokotowie.
Ponadto nalezy jeszcze zwrocic uwage, ze dla wiekszosci tych "historycznych linii" minelo juz troche czasu i pasazerowie przyzwyczaili sie juz ze 144 kursuje po Bialolece a 178 jedzie do Ursusa a dla najmlodszego pokolenia nigdy nie bylo inaczej! Dlatego jestem przeciwny, gdyz jest to za duza skala i minelo juz sporo czasu.
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26874
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
Może czy nie może, ja osobiście uważam, że jednak w mieście wielkości Warszawy chyba jednak nie powinno.MichalJ pisze:Wtedy nie wiedzieć czemu uważano, że nowych numerów być nie może - chociaż 2xx było wolne od daaaaaaaaawna i chyba zwolnione właśnie po to.
Tak, wiem, nie mamy "fafnastu linii metra", ale zakładając, że zastępstwem sieci metra są nieszczęsne pięćsetki to, wzorem Monachium czy Wiednia, 100 numerów na linie zwykłe powinno IMHO wystarczyć.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
Tu są 3 sprawy:
1. Czy im więcej linii metra, tym mniej linii autobusowych? Jakoś wątpię.
2. Czy linii 1xx-2xx (obecnie chyba 114) jest znacząco za dużo? też niewydajemisie, a tendencja jest rosnąca - choćby pomysł z podziałem 519. Linii zbędnych totalnie umiem podać kilka na krzyż, coś by można połączyć, ale też i podzielić...
3. Czy tworząc nową linię należy brać numerek świeżo zwolniony, czy jednak zostawiać karencję? Wtedy jest potrzebny zapas numerów...
1. Czy im więcej linii metra, tym mniej linii autobusowych? Jakoś wątpię.
2. Czy linii 1xx-2xx (obecnie chyba 114) jest znacząco za dużo? też niewydajemisie, a tendencja jest rosnąca - choćby pomysł z podziałem 519. Linii zbędnych totalnie umiem podać kilka na krzyż, coś by można połączyć, ale też i podzielić...
3. Czy tworząc nową linię należy brać numerek świeżo zwolniony, czy jednak zostawiać karencję? Wtedy jest potrzebny zapas numerów...
Niestety to zasługa durnej polityki ZTM-u, jest tyle białych plam w Warszawie, dużo częściej uruchamiają nowe linie na ulicach objętych komunikacją zamiast nieobjętych a powinno być zupełnie na odwrót! Czego efektem jest konieczność kasacji linii dublującychBastian pisze:W Pradze doszli do 270...
Niekoniecznie ale w porównaniu z innymi stolicami mamy naprawdę zbyt wiele białych plam... Z tymi dzielnicami to fakt i najbardziej mnie rozwaliła głupota w sprawie ul.Rechniewskiego mieszkańcy nie mogą się doczekać autobusu tylko dlatego, że ksiądz nie zgadza się na zdjęcie progów spowalniających co to ulica jest własnością księdza czy co? Dzielnica powinna bez czekania rozpruć te progi!Wolfchen pisze:A to na każdej ulicy musi być autobus?Zwróć uwagę na to, że to zależy w głównej mierze od przystosowania danej ulicy do liniowego kursowania autobusów, a dzielnicom sie nie zawsze śpieszy z tym...
Tak, tam, gdzie się da, trzeba przywracać historyczne numery i chwała ZTM, że to robi. Bo wzrorem swoich poprzedników mógłby pewnie zostawić 137 na Dudziarską, a do Wesołej wprowadzić kolejny bzdurny numer typu 173. Swoją drogą dobrze byłoby zastąpić go znowu nr. 137, a 173 wykorzystać po staremu we Włochach, gdy dojdzie do podziału 127 (tu zresztą do pełni szczęścia brakuje tylko puścić 127 zamiast 245 i kółko się zamykasprokett pisze:Dla 101 i 178 na Tarchomin, dla 103 na pl. Hallera, 104 na Ursynow, 114 na Okecie itd itp tez wyrazisz pelne poparcie? Golym okiem widac, ze jest to efekt domina i proba wprowadzenia "porzadku" skonczy sie totalnym pierdolnikiem.osa pisze:Dlatego pełne poparcie zarówno dla przywrócenia 137 do Wesołej, jak i 144 na Mokotowie.
Ponadto nalezy jeszcze zwrocic uwage, ze dla wiekszosci tych "historycznych linii" minelo juz troche czasu i pasazerowie przyzwyczaili sie juz ze 144 kursuje po Bialolece a 178 jedzie do Ursusa a dla najmlodszego pokolenia nigdy nie bylo inaczej! Dlatego jestem przeciwny, gdyz jest to za duza skala i minelo juz sporo czasu.
Powtarzam: tam, gdzie się da.
Oczywiście 178 nie da się już przywrócić na Tarchomin, bo kiedyś ktoś uruchomił mało sensowne połączenie peryferyjnego osiedla w Ursusie z Traktem Królewskim. Przywrócenie 103 z Bielan na Pragę byłoby marzeniem pewnego znanego nam wszystkim Jacka, ale to niepotrzebny dubel tramwajów. Szkoda oczywiście, że 114 wylądowało na Bródnie, Żoliborzu i Bielanach, bo teraz byłby jak znalazł numer dla 301, o którym słychać, że mogłoby zostać linią całotygodniową. 104 - na zmiany już za późno: powstała całkiem zgrabna rodzinka 104-204-304 na Białołęce.
Podaj podstawę swojej opinii. Wedle rozmaitych opracowań, dostepnośc komunikacji zbiorowej jest w Warszawie bardzo wysoka. Tutaj niewiele jest do poprawienia. Czepiać się można częstotliwości, ale jakąkolwiek obsługę komunikacyjną w rozsądnym promieniu dojścia mają prawie wszyscy warszawiacy.PIRAT pisze:Choć w ostatnich latach zaczęto nadrabiać uruchamianiem linii 200 na nowych ulicach ale to nadal duuużo za mało!
Trzeba Jarku? To ja sie zapytam, dlaczego trzeba? Jaki masz racjonalny argument, zeby np 144 wrocilo na trakt zamiast 222?osa pisze:Tak, tam, gdzie się da, trzeba przywracać historyczne numery
Dotychczasowe argumenty "bo tak kiedys bylo" jakos do mnie nie przemawiaja.
Powtarzam, ludzie sie juz przyzwyczaili a najmlodsi tego nie pamietaja lub w ogole nie znaja.
Pytam, po co to wszystko odkrecac po tylu latach (czyzby po to, zeby zaznaczyc swoja obecnosc)?