BJJ pisze:
A prawda jest taka, ze chory jest system, który umożliwia gdzie indziej płacić podatki i gdzie indziej korzystać z dóbr finansowanych z podatków. Nie rozumiem, dlaczego tego do tej pory nie zmieniono i dlaczego drobne kroczki w stylu miejsce w przedszkolu dla zameldowanej osoby są odtrąbiane jako wielkie sukcesy.
Proponuję trochę dokształcić się z istoty systemu podatkowego oraz teorii i praktyki finansów publicznych. Podatek jest świadczeniem bezzwrotnym - o tym dowiedziałbyś się kolego na I roku studiów. W dodatku jedną z zasad finansów publicznych jest zasada redystrybucji. Zatem "korzystanie z dóbr finansowanych z podatków" nie jest uzależnione od ich płatności.
Ta wspomniana praktyka finansów publicznych polega zaś na tym, że przepływy w tym sektorze są bardzo - nazwijmy to - wielokierunkowe

Sektor finansów publicznych składa się z poszczególnych składników typu: budżet państwa (centralny), budżety jednostek samorządu terytorialnego, fundusze celowe (FUS / ZUS, KRUS, FP itd.). Pomiędzy nimi następują przepływy dochodów i wydatków bardziej skomplikowane niż wynikałoby to z miejsca zameldowania podatnika... (np. dziura w FUS jest pokrywana z... budżetu państwa!)
Inwestycja w gminie może być finansowana z udziału w PIT (który nie tyle zależy od meldunku - jak w kółko się powtarza, ale od miejscowo złożonej deklaracji miejsca zamieszkania w NIP-3!!!!), z dochodów własnych (w tym podatku od nieruchomości, który z zameldowaniem może już nie mieć nic wspólnego), z dotacji unijnej (a więc - wedle powielanej tu logiki również z podatków osób niezameldowanych a nawet obywateli z innych krajów UE!!) lub z budżetu państwa (budżetu centralnego) - a więc znów z płatności osób miejscowo niezameldowanych...
Oczywiście osoby wynajmujące mieszkanie nie mogą być siłą rzeczy zameldowane na pobyt stały, więc nie mogą być z tego powodu wytykane palcem, jako "korzystające z dóbr publicznych" a nie płacące... bla bla...
Ergo - ciągłe kłapanie dziobem o wyższości osób zameldowanych nad niezameldowanymi w kontekście płacenia lub nie płacenia podatków (przypominam, że dochody z PIT stanowią ledwie 13% dochodów budżetu państwa i ok. 6% dochodów całego sektora finansów publicznych; "rządzi" VAT!!) uważam za wyraz niewiedzy lub populizmu.
Pozdrawiam
@kol. Bastian - poszło już po Twoim apelu