drapka pisze:Przecież jak wóz wjeżdża na dzielnicę bez miejsc siedzących i z pasażerami stojącymi, to czy to się dzieje o 16:45, czy o 12:30 chyba ma drugorzędne znaczenie, ważne, że jest popyt. Więcej powiem: taka lina jest o tyle lepsza, że mozna darować sobie podkręcanie częstotliwości w szczycie, więc nie zżera wozów innym liniom o typowo szczytowych zapełnieniach. Czy to rozumowanie - abstrahując od tego, że dotyczy 195, na które określone ośrodki łypią wilczym okiem - jest co do zasady błędne?
Jest błędne, albo co najmniej niepełne.
Po pierwsze nie może być tak, że w szczycie, kiedy podaży najbardziej brakuje, jakaś linia jeździ półpusta i marnuje tęże podaż.
Po drugie pytanie: czy nie da się zapewnić większej efektywności danej relacji, ale też całości systemu? Tu konkretnie rozmowa dotyczy jakiegoś pojedynczego przystanku 195 i czy ta linia jest potrzebna dla niego. A może korzyści np. z nowego 195 po trasie 503 i podwójnej częstotliwości przeważyłyby straty dla pojedynczego przystanku?
I jeszcze: z twojego rozumowania można by wysnuć wniosek, że 510 jest dobrą (= godną utrzymania bez poprawek) linią; tymczasem w szczycie ta linia zdycha i poprawek wymaga. Podobnie 517 itd.