MisiekK pisze:MichalJ pisze:Dostał ten sygnał od motorkowego 23 czy nie? Bo jeśli motorkowy 23 go dał a potem ruszył walić, to powinien mieć zabrane uprawnienia do kierowania tramwajem.
Przywalenie w przegub wolno skręcającego tramwaju dużo mówi o zdarzeniu.
Mi na przykład niewiele. Mógłbyś tę myśl rozwinąć?
MisiekK pisze:Szeregowy_Równoległy pisze:Wymuszeniem jest sytuacja taka jak przy tym zderzeniu, że 27 nie dostało sygnału, że może jechać, a mimo tego pojechało.
A tego nie wiemy, więc nie ferujmy wyroków.
Jeśli 23 najpierw zasygnalizowało, że przepuszcza, a potem przywaliło, to prowadzący 23 powinien trafić do psychiatry. Tylko tutaj jest sytuacja zerojedynkowa: albo 23 przepuściło a potem przyłożyło, czyli człowiek z 23 kwalifikuje się do leczenia, albo 23 nie przepuściło, a 27 mimo tego pojechało, czyli 27 wymusiło pierwszeństwo na prawidłowo jadącym 23. Innych opcji nie ma. Bardziej prawdopodobne wydaje mi się to, że 27 pojechało zgodnie z utartym zwyczajem, a 23 pojechało zgodnie z przepisami niż to, że 23, pośród złowieszczego chichotu, błysnęło światełkami, a potem dało w rurę żeby tylko 27 trafić.
MisiekK pisze:Szeregowy_Równoległy pisze:A paranoją jest to, że do w miarę bezproblemowego przejazdu przez skrzyżowanie motorniczowie muszą ustalać własną, inną niż określoną przez PoRD, kolejność przejazdu przez skrzyżowanie.
Jeśli przy skręcie w lewo gość z naprzeciwka pokazuje mi możliwość zjazdu przed nim to nie ma tu naruszenia PoRD.
To, że w ogóle trzeba się uciekać do jakichkolwiek zwyczajów zamiast po prostu jechać zgodnie z przepisami w tym wjeżdżać i zjeżdżać na i ze skrzyżowania w kolejności określanej przez PoRD to patologia. Za chwilę okaże się, że ruszając ze świateł po nosie się podrapać nie mogę, bo ten z przeciwka mi wypierdzieli przed maskę a potem będzie tłumaczył: on machał!