Piottr pisze:MichalJ pisze:Natomiast redukcja obsługi przystanku Madalińskiego-Szpital z czterech linii do jednej, bez porządnego wzmocnienia tej pozostawionej, to jest skandal pierwszej klasy.
Jako były mieszkaniec tamtych rejonów zgadzam się z Tobą całkowicie. Ten przystanek obsługuje dwie duże szkoły, szpital i pocztę
Ale za bardzo nie mam pomysłu, co mogłoby tamtędy pojechać dla poprawy tej sytuacji. Może wykolankować 119 przez Wiśniową/Kazimierzowską, co jednocześnie zapewniłoby połączenie Madalińskiego z Urzędem Dzielnicy ?
Być może jest to jakieś rozwiązanie, nie wiem czy najlepsze. Rozumiem, że chodzi o trasę przez Dolną, Puławską, Odyńca, Krasickiego i Kazimierzowską do Rakowieckiej? Do tego
MichalJ pisze:Ja bym dodał przystanek dla 222/218 na Malczewskiego/Krasickiego
wincenty pisze:Powtórzę zasadniczo swój post sprzed kilku tygodni, który nadal (niestety) nie traci na aktualności. Jednak Górny Mokotów ze swoimi starzejącymi się mieszkańcami to nie roszczeniowa Białołęka, której ciągle mało i tu nie ma kto lobbować za zmianami.
Zgadzam się całkowicie. Już nieraz pisałem o Białołęce, czy raczej Tarchominie, który od dawna ma dużo, a nawet jak dostał jeszcze więcej (tramwaj), to nie stracił prawie niczego. Nawet E-4 (dublujące się kompletnie z tramwajem) nie od razu zlikwidowano, a być może jeździłoby nadal, gdyby nie spalony Łazienkowski.
O likwidacji E-6, E-8 i zrobieniu czegoś ze 101 nawet na tym forum prawie nikt nie myśli. Dobrze jest mieć bezpośrednią linię do metra, ale w prawie każdej innej dzielnicy nikt by się nie przejmował, że ten tramwaj sam jest dowozówką do metra. Najprawdopodobniej skończyłoby się na częstej dowozówce do tramwaju, ewentualnie rzadszej dowozówce do metra.
Tak się składa, że nawet na samym Tarchominie znalazłyby się miejsca, przez które 101 mogłoby jeździć zamiast dublować tramwaj. Taka Milenijna na przykład?
W ogóle to teraz mamy tam dwie linie ekspresowe na identycznych trasach, z których jedna jeździ tylko w szczycie porannym w jedną stronę, a druga tylko w szczycie popołudniowym w drugą, z nieco większą liczbą przystanków. Kuriozum.
Że nie wspomnę o marnowaniu wozów, które w jedną stronę jadą w ogóle nie zabierając pasażerów!!!
Wracając na Mokotów:
wincenty pisze:A potrzeba tak niewiele:
1. Połączenie Dw. Centralnego ze Spartańską, przez Kazimierzowską, które stanowiłoby także bezpośrednie połączenie Instytutu Reumatologii z dworcem i przy okazji metrem. Pacjenci Instytutu to tez często ludzie spoza Wawy, mieliby wiec dojazd z dworca, tak jak do wszystkich innych specjalistycznych szpitali w Wawie. Więc dwie pieczenie na jednym ogniu, a pewnie wystatczyłyby trzy wozy na midiki (20/20/30).
Szczerze mówiąc, nie myślałem o Instytucie tyle co o Kazimierzowskiej. Ten pierwszy, w przeciwieństwie do drugiej, ma jeszcze komunikację.
Naprawdę skandaliczna jest sytuacja, w której zabiera się JEDYNĄ LINIĘ skądkolwiek.
pawcio pisze:Wskaż trzy midiki, które można by zdjąć z innych linii w celu uruchomienia proponowanej linii.
primoż pisze:Ani 165, ani 148, ani 118 nie miały frekwencji, a jeździły w tej relacji (wyjątek 165: bez instytutu). Może czas najwyższy przyjąć do wiadomości, że potok DWC - Instytut Reumatologii via Kazimierzowska jest za mały nawet na fiata 126p.
Tak się składa, że ZTM to nie firma prywatna, w której, żeby coś istniało, musi dawać zyski. Już kiedyś o tym pisałem.
Można przyjąć dyskusję o tym, jaką podaż i w jakie rejony zapewniać, ale nie czy w ogóle powinien tędy jeździć autobus! Przy Wiktorskiej i Goszczyńskiego też żyją ludzie, sporo osób starszych, które nie bardzo mogą chodzić dalej.
Zresztą już @wincenty zaproponował, gdzie jest dużo wozów dublujących szynę.
Nie mówię żeby 18metrowce jeździły Kazimierzowską. Zawsze można znaleźć linie obsługiwane teraz przez 12 metrowce, gdzie potok uzasadniałby 18 metrowce. W ten sposób stopniowo można znaleźć te Alpina / Libera a może nawet Soliny dla Kazimierzowskiej.
Przed laty dojeżdżałem Kazimierzowską do szkoły (w okresie gimnazjalnym). A raczej jeździłbym, gdyby częstotliwość kursów była znośna.
Po południu bardziej się opłacało iść pieszo niż czekać na autobus. Trudno zatem się dziwić, że przy częstotliwości 30 minut frekwencja była marna.
Zastanawiam się, czy nie lepiej postawić na linię regularną, częstszą, na bardzo krótkiej trasie - stricte dowozówki do metra:
<M> POLE MOKOTOWSKIE 05 - al. Niepodległości - Rakowiecka - Kazimierzowska - Krasickiego - Malczewskiego - al. Niepodległości - Woronicza -
METRO WIERZBNO 05 - Woronicza - Krasickiego - Kazimierzowska - Narbutta - Wiśniowa - Batorego - al. Niepodległości -
<M> POLE MOKOTOWSKIE 05
Zawrotka na południu lewoskrętna a nie prawoskrętna, żeby nie ominąć istniejącej infrastruktury przystankowej. Przystanek na Polu Mokotowskim w wygodniejszej lokalizacji niż za czasów 218/318.
To oczywiście nie rozwiązuje problemu Instytutu, pytanie, co istotniejsze i jak można to pogodzić.
Propozycja puszczenia linii 700 jest po prostu kpiną z mieszkańców. Jak już pisałem, nawet częstotliwość co 30 minut nie daje opłacalności podróży tędy, a co dopiero co dwie godziny.
osa pisze:138: Utrata - Metro Stadion Narodowy i 144: Bokserska - Metro Politechnika.
Ręce precz od numeru 144!

Powinno go nosić dzisiejsze 222, zresztą właśnie napisałem m.in. o tym
długawy post.
wincenty pisze:2. Zgadzam się, że pasażerowie z przystanku Madalińskiego-Szpital mocno dostali po tyłku, z czterech linii (117, 138, 210 i 318) ostała im się tylko jedna (138). Należałoby przynajmniej przerzucić tu jedną z linii łączących Dolny z Górnym Mokotowem (119. 167, 168 i 195) - wszystkie jeżdżą Rakowiecką. Na Madalińskiego od Puławskiej do Boboli skierowałbym 119 (powrót Łowicką), zaś 195 na oberek przez Batorego.
Oj, szkoda mi 210. Ile to linii miało niegdyś zastąpić! 33 fragmentarycznie, 505 praktycznie w całości, 107 na odcinku ursynowskim. Były przymiarki do zastąpienia także 117, ale linie koegzystowały i tak samo razem zniknęły. Teraz nie ma za to niczego.
W dodatku, 210 do spółki ze 117 "osierociły" dwa inne zespoły przystankowe. A dokładniej osierociły za dnia, bo nocą dalej coś tam staje. Jeden z nich to ZP BACHA, na nowym odcinku al. KEN, a drugi: LITEWSKA na... Marszałkowskiej (tramwaje tam nie zatrzymują się).
W ogóle tamte ograniczenia z 2013 r. to był fatalny pomysł. Jak można było zabrać z rozwijającego się miasta kilkadziesiąt brygad! Zwłaszcza, że, z tego co pamiętam, okrojono kontrakty ajentom, za to nieco więcej brygad wzięło... MZA. Tymczasem MZA bierze z reguły więcej za wozokm i chcąc oszczędzić, powinno się raczej zwiększać udział ajentów.