Nie zgodzę się, że istnienie rozbudowanego układu obwodowego warunkuje wprowadzenie priorytetów dla komunikacji. Przede wszystkim, układ dróg promienistych w Warszawie składa się z szeregu bardzo szerokich arterii, co jest unikatem na skalę niemal światową. To oznacza, że "rzeczywisty" deficyt przepustowości w układzie drogowym jest dużo mniejszy, niż w takiej Pradze czy Wiedniu, gdzie historyczne centra miast są duże, bardzo gęsto zabudowane, bez dróg przepustowy. U nas część tej funkcji obwodowej pełnią arterie śródmiejskie, których przecież nikt nie zamyka dla ruchu inwidualnego.Majusi pisze: Bajdurzenie. Gęby oczywiście pełne frazesów "przy żłobie" rządzący mają, ale jak przychodzi co do czego, to "preferencje dla transportu" kończą się na jednym buspasie rocznie. W organizacji ruchu czy inwestycjach wciąż rządzi samochód (nawet ze środków na transport zbiorowy buduje się układ drogowy!), ale niektórym to mało.
[ Dodano: |2 Kwi 2010|, 2010 15:03 ]Niestety, bo niektórych "lubisz" bardziej, a niektórych mniej.Majusi pisze: Zawodowo zajmuję się wszystkimi uczestnikami ruchu.
[ Dodano: |2 Kwi 2010|, 2010 15:06 ]Owszem, trzeba i do tego - należy. Zarządzenie prezydenta miasta jest w tej sprawie nawet. Nie podoba się, to zapraszamy do Chicago albo Detroit - tam samochodziki rządzą. Takiego wybitnego fachowca z otwartymi rękoma przyjmą.Majusi pisze: Preferowanie KZ - wydzielone torowiska dla T (lepiej nie trzeba chyba(...)
Zresztą odwrócę sytuację, chociaż na merytoryczną odpowiedź nie liczę - skoro wydzielone pasy ruchu to "aż tak dobrze", to czemu robić samochodom koordynację? Przecież mają wydzielone pasy na swój użytek, a to "najlepsze rozwiązanie, jakie jest potrzebne"?
[ Dodano: |2 Kwi 2010|, 2010 15:07 ]a przede wszystkim - atrakcyjny czas przejazdu, co zaczyna się od priorytetu dla w ruchu. Trzeba być ślepcem z zaścianka, by tego nie widzieć.Majusi pisze:Ciągle to powtarzam - zacznijmy od początku czyli stwórzmy możliwości (np. sprawny P&R, tabor, dostepność) (...)
[ Dodano: |2 Kwi 2010|, 2010 15:10 ]Wiesz, badania wykazują, że ok. 20% kierowców jest nieodwołalnie straconych, nie przesiądą się nigdy - za żadne skarby, chociażby metro w piwnicy mieli (w sensie przystanek, nie w sensie tunel i podskakujące weki z konfituramidrapka pisze: No właśnie tu jest pies pogrzebany - bo co dla kogo znaczy "odpowiedni poziom". Dla jednych to będzie linia na solinach co 60 minut, bo kiedyś w ogóle nic nie było, a inni parskną z pogardą na pusciutki "metrobus" co 3 minuty na przegubach z najnowszego przetargu, bo "bezdomni, smród i stare rzęchy" a "rozkład jazdy to fikcja" - bo akurat jak 15 lat temu ostatni raz jechali autobusem, to tak własnie może było.). Tych nie ma co słuchać, bo zwykle wokalizują swoje potrzeby w sposób nierealny.
[ Dodano: |2 Kwi 2010|, 2010 15:16 ]Kra pisze: Ależ masz rację, do całości brakuje dwóch "drobiazgów" - dać szansę ominięcia tzw. centrum w podróżach których celem ono nie jest i drugie znacznie uprawnić KM.
Gdyby chcieć się kierować analogiami zachodnimi, to po wybudowaniu trzech pierścieni obwodnic należałoby zlikwidować ruch na Marszałkowskiej i al. Solidarności w ogóle, a Aleje Jerozolimskie i Jana Pawła zwęzić do przekroju 2x1 plus pasy do skrętów w lewo.