: 02 lut 2011, 17:55
Uwłacza ich to że zysk z mandatów jest mniejszy
Nie spotkałem się z tym jeszcze, a kontrole co jakiś czas widuję. Wąchasz tych kontrolerów, czy co?JKTpl pisze:Uwłacza też to, że od kontrolera w nią ubranego często, co tu dużo mówić, wali niemiłosiernie i to nie z winy jego zaniedbania higieny.
I tu podnosimy istotną kwestię:bepe pisze:Mógłbyś wyjaśnić, w jaki sposób strój służbowy uwłacza godności kontrolerów?klarowny jan pisze:(vide kurtki służbowe dla kontrolerów, uwłączające ich godności!)
Tylko czy ludzie przeważnie kasują bilety, bo mają taki imperatyw moralny, czy dlatego, że się boją kary/wstydu po spotkaniu z kanarem. Jesli to pierwsze - to ok, wystarczy, że kanar samym ubiorem nie tyle postraszy co przypomni zapominalskim, ze trzeba skasowac bilet. Jesli to drugie - to wręcz przeciwnie: dany pasażer ma skasować bilet nie wtedy, kiedy widzi kanara, a jak nie widzi, to nie skasuje, bo po co, tylko wtedy, kiedy nie zna dnia ani godziny.Piottr pisze:I tu podnosimy istotną kwestię:
Czy "kanar" jest po to, żeby ludzie kasowali bilety?
czy też po to, żeby wypisać jak najwięcej kar?
Jeżeli za definicję "kraju cywilizowanego" nalezy uznać takie kraje, gdzie państwo jest generalnie traktowane przez obywateli (niewazne z jakich przyczyn) jako dobro wspólne oraz obrońca i przyjaciel - a nie jako "ono", które należy w każdy możliwy sposób kantować, to myślę, że jeszcze długa droga przed nami...Piottr pisze:W krajach cywilizowanych kanarzy są zazwyczaj umundurowani
w każdym z POPów dostaniesz fakturęPiottr pisze:gdzie muszę doładowac WKM, żeby otrzymać za to doładowanie fakturę VAT? czy taka opcja jest wogóle możliwa? czy jedynie paragon moge dostać?
No i dlatego obowiązkowe umundurowanie kontrolerów będzie mu sporo tego stresu ujmowało. A kanara "w cywilu" też wprawdzie da się rozpoznać, ale właśnie wymaga to trochę zachodu. Jeśli faktycznie cwaniakowi ma się cwaniakowanie przestać opłacać, to nie w ten sposób, że zobaczy kanara z daleka i wtedy akurat bilet skasuje, tylko dlatego, ze kiedyś stwerdzi, że ma na takie zabawy za słabe nerwy. No i ryzyko coraz większe (rejestr dłużników itp.)Premo pisze:Cwaniak całą drogę musi mieć oczy szeroko otwarte i pilnować w którym momencie przyjdzie kanar. I zawsze jest ryzyko że nie zdąży. Wysiłek jaki w to włoży nie jest według mnie warty tyle co zaoszczędzi na jeździe bez biletu.
Dla mnie jest to pospolity złodziej... Nazywajmy rzeczy po imieniu...Premo pisze:Cwaniak całą drogę musi mieć oczy szeroko otwarte i pilnować w którym momencie przyjdzie kanar.
Oczywiście tak. Ale w języku "cwaniaka" nie ma złodziejstwa, tylko "pożyczanie", "zorganizowanie", ewentualnie "załatwienie", zwłaszcza, jeżeli kradnie się "niczyje". Tak jak nie ma "chamstwa" tylko "spryt" itp. Jeżeli tylko cwaniak tak to widzi - to jeszcze pół biedy, gorzej, jeśli tak samo widzą to postronni obserwatorzy, gotowi pogonic kontrolera z autobusu, bo "czepia się chłopaka".Wolfchen pisze:Dla mnie jest to pospolity złodziej... Nazywajmy rzeczy po imieniu...
Nie zgadzam się z tym porównaniem. Bo szkoda jaka wyrządzają gapowicze jest naprawdę znikoma.Wolfchen pisze:Dla mnie jest to pospolity złodziej... Nazywajmy rzeczy po imieniu...
Ciekawe, jak byś reagował, jakby Ci ktoś codziennie cofał płot działki o centymetr... Też "mała szkoda"?Premo pisze:Nie zgadzam się z tym porównaniem.
Nie ma wartościowania. Fakt kradzieży jest zawsze taki sam - bez względu na to, czy ukradniesz 2 złote czy 200.000 złotych. Społęczna szkodliwość czynu jest jedynie inna.Premo pisze:Bo szkoda jaka wyrządzają gapowicze jest naprawdę znikoma.
Dyskusyjne.Wolfchen pisze:Nie ma wartościowania. Fakt kradzieży jest zawsze taki sam - bez względu na to, czy ukradniesz 2 złote czy 200.000 złotych. Społęczna szkodliwość czynu jest jedynie inna.
A co do znikomości szkody... Wystarczy, że ktoś będzie raz dziennie jeździł bez biletu. Miesięcznie wyjdzie około 85 złotych już. Pomnóż sobie razy liczbę takich "drobnych złodziejaszków" i wyjdzie całkiem niezła kwota.