[img]http://www.rzeczpospolita.pl/gifs/head.gif[/img] pisze: WARSZAWA
TRANSPORT
Pasażerowie uciekli
Eksperci głowią się, jak zachęcić pasażerów do korzystania z Szybkiej Kolei Miejskiej. Czy ratunkiem będzie współpraca z Kolejami Mazowieckimi?
Pociągi Szybkiej Kolei Miejskiej jeżdżą prawie puste. W listopadzie SKM przewiozła za darmo na trasie między Falenicą a Warszawą Zachodnią sześcioma pociągami zaledwie 200 tys. pasażerów. Od 10 grudnia za przejazd trzeba było już płacić. Wtedy liczba pasażerów spadła - w grudniu skorzystało z SKM 100 tys., a w styczniu tylko 90 tys. osób.
SKM miała w założeniu być "naziemnym metrem", jednak od popularności podziemnej kolejki dzielą ją lata świetlne - metro przewozi 33 pociągami ponad 350 tys. osób dziennie!
- Szybka Kolej Miejska dubluje się z kursującymi na tej samej trasie Kolejami Mazowieckimi - twierdzi Bogusław Kowalski (LPR), szef Sejmowej Komisji Infrastruktury. - Nie jest atrakcyjna dla pasażerów, bo nie stanowi nowej oferty przewozowej. Władze Warszawy wszystko zrobiły od końca: najpierw kupiły tabor, a potem zaczęły ustalać z PKP, na jaką trasę je skierować - dodaje.
Wyborcza kolejka
Efekt jest taki, że nowe i czyste pociągi SKM zatrzymują się na obskurnych i zniszczonych dworcach.
- Taka inwestycja jak SKM powinna zacząć się od modernizacji starych stacji i budowy nowych, urządzenia przy nich parkingów "Parkuj i jedź", a także zapewnienia zaplecza w postaci lokomotywowni, hali domycia i napraw wagonów - wymienia Halina Sekita, prezes Kolei Mazowieckich.
W nieoficjalnych rozmowach specjaliści mówią: - Rządząca Warszawą ekipa PiS celowo zdecydowała się na wariant minimalny. Tylko w ten sposób można było uruchomić kolejkę przed wyborami. A teraz nie wiedzą, co z tym niewypałem zrobić.
Według Piotra Rydzyńskiego z grupy doradców kolejowych TOR, spółki Szybka Kolej Miejska i Koleje Mazowieckie powinny uzupełniać swoje oferty, a nie ze sobą konkurować. Obaj przewoźnicy są w końcu dotowani z pieniędzy podatników: SKM z budżetu miasta, a Koleje Mazowieckie - z budżetu województwa.
- Na świecie nie ma konkurujących ze sobą kolei aglomeracyjnych. Zamiast tego istnieją uzupełniające się systemy transportowe ze wspólnymi punktami przesiadkowymi. Pasażer wysiada np. z pociągu podmiejskiego i na tym samym dworcu przesiada się w metro - wyjaśnia Rydzyński.
Według jednej z koncepcji, SKM powinna kursować co kilka minut między Warszawą Wschodnią a Zachodnią (pociągi podmiejskie dowoziłyby pasażerów tylko do tych dworców).
Inne rozwiązanie to jazda po tzw. ringu (stacje Warszawa Gdańska, Koło, Wola, Zachodnia, Ochota, Śródmieście, Wschodnia i Zoo). W tym celu trzeba jednak dobudować brakujący fragment między Wolą a linią średnicową przy Zachodniej.
Średnicowy absurd
Jeszcze w ubiegłym roku ówczesny wiceprezydent Warszawy Sławomir Skrzypek obiecywał, że SKM utworzy konsorcjum z Kolejami Mazowieckimi. Rozmowy na ten temat spełzły jednak na niczym. Dlaczego współpraca nie doszła do skutku? Według przedstawicieli Kolei Mazowieckich, władze Warszawy nie chciały wtedy na tej trasie dla obu przewoźników wspólnego biletu.
Miejscy urzędnicy tłumaczą się z kolei nieprzychylnym podejściem kolejarzy do SKM.
- Koleje Mazowieckie nie traktują nas jak potencjalnego partnera - twierdzi Jerzy Obrębski, prezes SKM. - Najchętniej wchłonęłyby nas. Biorą pod uwagę współpracę, ale pod warunkiem zarządzania naszym taborem. Wtedy nie mamy jednak gwarancji, że pociągi kupione dla warszawiaków nie zaczną kursować np. do Siedlec albo Sochaczewa - wyjaśnia.
- Trasy pociągów i godziny przejazdów możemy z władzami miasta uzgadniać. Warszawa może też wnieść pociągi SKM aportem do naszej spółki. Wtedy jako udziałowiec miałaby wpływ na to, gdzie i kiedy będą jeździć - odpowiada Halina Sekita, szefowa Kolei Mazowieckich.
Na razie obie strony zawiesiły rozmowy. Według Jerzego Obrębskiego, Koleje Mazowieckie rzucają miejskiej kolejce kłody pod koła -przed uruchomieniem SKM celowo zwiększyły liczbę pociągów na linii średnicowej i wprowadziły atrakcyjniejszą ofertę biletową. To w końcu typowy przejaw walki o klienta.
Halina Sekita zwraca uwagę na absurdalność sytuacji: pociągi Kolei Mazowieckich jeżdżą przepełnione z powodu braków taborowych, a składy SKM prawie puste z powodu fatalnych rozkładów i słabo dobranej trasy. Problem tkwi w ograniczonej przepustowości tunelu średnicowego, w którym nie ma miejsca na dwóch często kursujących w godzinach szczytu przewoźników.
Poza tym SKM łączy na razie tylko Falenicę z Dworcem Zachodnim. Tymczasem pasażerowie pociągów w obrębie aglomeracji warszawskiej to w większości ludzie dojeżdżający do stolicy z sąsiednich miejscowości. Przejazdy pociągami wewnątrz miasta to mniej niż 1 proc. przewozów komunikacją publiczną. Taka sytuacja się nie zmieni bez gruntownej modernizacji starych przystanków i budowy nowych.
Dwoje do tanga
- Samorządy wojewódzki i miejski powinny połączyć siły i wspólnie stworzyć atrakcyjną dla pasażerów kolej aglomeracyjną - przekonuje Bogusław Kowalski. - Miastu taka współpraca by się opłaciła. Jeśli więcej mieszkańców podwarszawskich miejscowości zacznie dojeżdżać do stolicy koleją, zmniejszą się korki.
Przykład takiej współpracy to Warszawska Kolej Dojazdowa. Jej udziałowcami zostały: województwo, miasto i podmiejskie gminy, czyli kooperacja jest możliwa.
- Współpraca z Kolejami Mazowieckimi to jeden z branych w tej chwili pod uwagę wariantów. Do końca marca zdecydujemy, co dalej z SKM - powiedział "Rzeczpospolitej" Mirosław Kochalski, sekretarz miasta.
KONRAD MAJSZYK, JACEK KRZEMIŃSKI
--------------------------------------------------------------------------------
Ile kosztuje SKM?
Za sześć pociągów władze miasta zapłaciły 55 mln zł (w sprawie tego przetargu do prokuratury wpłynęło zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa). Zarząd Transportu Miejskiego płaci SKM 18 zł 18 gr od pociągu za każdy przejechany kilometr. Usługi przewozowe SKM będą kosztowały podatników w tym roku ok. 8 mln zł. Udziałowcami spółki SKM są: miasto stołeczne Warszawa, Metro Warszawskie i Tramwaje Warszawskie.