Ikarus 5780 pisze:
Dokładnie trąbią o tym na maksa w lokalnych gazetach, ze połączenia Wołomin i dalsze - Warszawa Wileńska sa coraz gorsze i coraz bardziej nabite, poza tym duzo mieszkańców przybyło i czasami nijak się wbić do pociągu.
Ta linia to jest przykład jak się zarzyna dojną krowę.
Nie mam aktualnych danych ale 2 lata temu to linia Warszawa Wileńska - Wołomin była jedyną linią przynoszącą realny dochód kolejom Mazowieckim, wszystkie inne były pod kreską
Ikarus 5780 pisze:Warto wspomnieć że przez Ząbki przejeżdżają 4 linie prywatne z Wołomina (A, W Z S) w szczycie każda o częstotliwości co 20-25 minut w szczycie i też nie wożą powietrza.
Tylko jest problem, bo nie wiem jak reszta linii, ale Ska kosztuje 4 złote (ostatnio podrożało). Reszta przypuszczam, ze również, i nie każdego stać na 8 złotych dziennie na transport, poza tym czasami jeszcze trzeba miejski dokupic, bo nie każdy chce jechać do Centrum.
No kosztuje - ale z punktu widzenia mieszkańca wołomina który za 4 zeta parkuje swoje 4 litery w miękkim fotelu i za godzinke jest pod domami centrum w Warszawie to dobra cena.
Z punktu widzenia mieszkańca Ząbek już nie taka fajna - bo zazwyczaj siedzącego nie uświadczy musi stać w wąskim przejściu. No ale jak człowiek się śpieszy, a 145 mjuż uciekło to czasem nie ma wyboru trzeba bulić te 4 zeta nawet z Ząbek.
Rozszerzenie strefy wspólnego biletu na linie kolejową aż do Wołomina będzie oznaczać smierć dla tych prywatnych linii autobusowaych . Już nie będzie się tak opłacać.
Powinni się wtedy przeksztąłcić w tanie i szybkie dowozówki do stacji PKP.
Nie wiem czy tram pas na mośćie ŚD też ich nie spacyfikuje.
np. ZTM zabrał prawo X-owi do stawania na przystanku Ratusz. X będzie jeździł tylko do wileniaka. W sumie logiczna polityka. Bo odcinek Ratusz Wileński to są największe korki i najwiecje czasu się traci w godzinach popołudniowych.
Ale wracając do tych linii wołomińskich (S,Z, W, A) teraz to już pełna kulturka, w miare nowy sprzęt. tłok też nie jest już taki jak za dawnych lat.
Kiedyś w tych liniach panował taki ścisk ze kilka razy swoje zdrowie i życie powierzyłem zamkowi do drzwi 30 letniego autosana. Jechałem sobie na ostanim stopniu, razem ze mną na tym samym stopniu byłło jeszcze jakieś 5 osób, na drugim stopniu było jeszcze z 8 osób. Jakby zamek w drzwich nie wytrzymał to wszyscy by wylądowali na asfalcie.
Z racji komfortu podróży jakie te liniie oferowały swoim pasażerom przylgnęła do nich niezbyt pochlebna nazwa "bydłowozy".
Był nawet jeden taki wóz, co miał wydech troche nieszczelny i dymił do środka -pół godziny jazdy takim czymś a potem był taki kac - jak po tygodniu picia.
MisiekK: Poprawa cytowania...