Uporządkujmy parę spraw.
1. W w/w informacji nie ma mowy o likwidacji i sprzedaży zajezdni. To pewien pozytyw, choć pytanie, co to tak naprawdę da.
2. Gdyby MZA nie zamawiało śmiesznie krótkich (jak na swoją skalę) serii autobusów w przetargach co pół roku, to sprawa kosztów - tak zakupu, jak i np. logistyki - wyglądała by jednak trochę inaczej. Ale to wołanie na puszczy.
3. Zwijanie komunikacji autobusowej jest nieuniknione i wynika wprost z szeregu decyzji podjętych przez mieszkańców za pośrednictwem przez nich namaszczonych Radnych Miasta. Nie można oczekiwać, że budowa centralnego odcinka metra czy zakup 35 nowych pociągów - każdy przewożący lekką ręką pasażerów z 6 autobusów - a następnie jej włączenie do eksploatacji odbędzie się bez wpływu na komunikację autobusową. Podobnie z rozwojem SKM, której rola - mimo wszystkich jej ułomności - w komunikacji powinna rosnąć a nawet i budową tras tramwajowych (nikt chyba sobie nie wyobraża, że po otwarciu trasy do Mehoffera - o Winnicy nie wspominając - z Tarchomina nie zdjęta zostanie żadna brygada autobusowa

). Jednak zwijanie komunikacji autobusowej nie oznacza automatycznie zwijania komunikacji jako takiej - związki strzelają sobie samobója tym argumentem.
4. Co do "napraw takich jak na Włościańskiej" - trzeba sobie zadać pytanie, czy to się naprawdę opłaca? Niemcy po 8-10 latach autobus sprzedają (na wschód zwykle), bo NG się po prostu nie kalkuluje - zbyt wysoki koszt robocizny przy remoncie i następnie utrzymaniu trupa. Oczywiście koszty pracy są u nas sporo niższe niż w Niemczech, ale i autobusy są na nasz rynek nieco tańsze (co wyszło przecież przy zakupie Dziadka4020). Warszawski rynek pracy ma zresztą wyższe ceny niż średnia ogólnopolska (owszem, dotyczy to także mechaników i elektryków pojazdowych) i relacja ta może wyjść całkiem inaczej. Może po prostu ktoś to policzył? Jeśli nawet NG będą utrzymane, to na pewno robione poza Warszawą mogą być tańsze - transport po drodze, żadnego specjalnego Know-how w tym nie ma... oczywiście trzeba mieć paru(nastu) fachowców którzy będą pilnować jakości.