Strona 8 z 47

: 07 wrz 2010, 16:17
autor: bartoni722
Ale Grodzio tak ma - kiedyś na Młynowie, planowy odjazd z pętli 15:49, z Grenady 15:50, z Płockiej Szpital 15:51, a z Płockiej 15:53. Z tego pierwszego przystanku punktualnie, z drugiego 15:52, z trzeciego 15:54, z czwartego 15:59...

: 07 wrz 2010, 16:57
autor: NR
Wracając do punktualności to jestem w stanie zrozumieć przyśpieszenie odjazdu z przystanku (nie krańcowego) do 2', ale jak ktoś jest przed czasem 11' to już jest coś nie tak :-$ :D

: 07 wrz 2010, 17:56
autor: Szeregowy_Równoległy
Pytanie tylko czy coś jest nie tak z kierowcą czy z rozkładem.

: 07 wrz 2010, 19:08
autor: Nordyk110
Szeregowy_Równoległy pisze:Pytanie tylko czy coś jest nie tak z kierowcą czy z rozkładem.


A jak tu robić rozklady w tym mieście gdzie czas przejazdu z dzielnicy do dzielnicy zmienia się prawie co tydzień ? A to remont ,a to jakiś pas zamknięty lub światla cykl zmienily ,albo inna niespodzianka .

Jeżdźę często z woli na sadybę .
Kiedyś jeżdzilem wolską i kolo zachodniego , później kasprzaka i przez Zawiszy do trasy lazienkowskiej , następnie wolską i za tunelem WZ na wislostradę ,teraz prostą i tamką w dól a jak zamkną prostą , a później solidarności za bankowym to już nie wiem jak będę jeździć .

: 08 wrz 2010, 7:45
autor: Domino2001
Dzisiaj nasunął mi się kolejny przykład chamskiego zachowania kierowcy w stosunku do pasażerów.
Na przystanek podjeżdżają dwa autobusy. Pasażerowie chcą się przesiąść z drugiego autobusu do pierwszego. Jak ci już wysiedli, to już mogli pocałować zamykające się drzwi pierwszego autobusu.

: 08 wrz 2010, 7:59
autor: dzidek
Domino2001 pisze:Dzisiaj nasunął mi się kolejny przykład chamskiego zachowania kierowcy w stosunku do pasażerów.
Na przystanek podjeżdżają dwa autobusy. Pasażerowie chcą się przesiąść z drugiego autobusu do pierwszego. Jak ci już wysiedli, to już mogli pocałować zamykające się drzwi pierwszego autobusu.
Czy autobusy stały w zatoce przystankowej?

: 08 wrz 2010, 8:11
autor: Domino2001
Tak. Jeden za drugim wjechały na zatokę.

: 08 wrz 2010, 8:17
autor: dzidek
W takim razie mam pytanie skąd wiesz czy kierowca po chamsku zamknął drzwi przed wybiegającymi z kolejnego autobusu czy może patrzył w lewe lusterko i próbował włączyć się bezpiecznie do ruchu?

: 08 wrz 2010, 8:20
autor: Domino2001
Gdy pasażerki wysiadły z drugiego autobusu w kierunku pierwszego, a ten pierwszy miał jeszcze drzwi otwarte.

: 08 wrz 2010, 8:22
autor: dzidek
Ok. Na PW wszystko wyjaśniłeś :)

: 08 wrz 2010, 15:52
autor: Delfino
To jest dość ciekawa sprawa. Ja np. zawsze staram się czekać na pasażerów z drugiego autobusu i uważam, że wszyscy tak powinni robić. Ale jak jestem opóźniony, to zazwyczaj nie ma zlituj i odjeżdżam jak najszybciej sie da - kolejny argument za tym, iż rozkłady nie powinny być zbyt szybkie.

: 08 wrz 2010, 16:31
autor: dzidek
Gdy nie byłem kierowcą a także po dziś dzień bywa (choć dość rzadko), że biegnę do autobusu jak się gdzieś śpieszę a widzę, że właśnie jedzie i dlatego tak jak Ty sam bardzo lubię poczekać na pasażera nawet pomimo faktu iż jego zdaniem to mój obowiązek (haha!). Nawet jeśli mi nie podziękuje to zrozumiem bo w końcu w tym kraju kulturalne zachowanie jest czymś rzadko spotykanym. Jednak wszystko ma swoje granice i jeśli jedzie za mną kolejny autobus tej samej linii a ktoś koniecznie próbuje dobiec do mnie powodując jeszcze większe opóźnienie albo wiedząc, że autobus jeździ co 3-5 min nie może spokojnie dojść na następny to taka sytuacja może zdenerwować.
Kiedyś linia E-4 odjeżdżała z Dworca Gdańskiego (chyba wtedy Delfino jeszcze nie pracowałeś na Stalowej?) i zauważ, że zdarzały się sytuacje, że tłumy jadące na Białołękę wysiadały z metra i wbijały prosto do autobusu. Ile razy widziałem jak zanim wszyscy wsiedli do Ikarusa to przyjeżdżała kolejna kolejka metra z której również wysiadały tłumy. Ludzie gdy tylko zobaczyli jeszcze stojącego na przystanku i próbującego ruszyć E-4 to biegli do niego. Jeśli kierowca się zlitował i poczekał na 1 osobę to już drzwi nie mógł zamknąć bo wszyscy próbowali również dobiec. Był to wężyk ludzi bez końca a czas tych co wsiedli z poprzedniego pociągu metra mijał na czekaniu aż kierowcy uda się zamknąć drzwi. Podobna sytuacja po dziś dzień ma miejsce np. na Mediolanie i przystanku M.Służew. Dlatego zanim się zrobi dobry gest i ponownie otworzy drzwi należy zastanowić się nad możliwymi konsekwencjami tego czynu.
Są ludzie, którzy cenią swój czas i wychodzą przed czasem na autobus by nim gdzieś zdążyć i oni nie są przeszczęśliwi gdy muszą wyczekiwać na przystankach na spóźnialskich.
I jak już się tak rozpisałem o dobieganiu to większość pasażerów (z własnej niewiedzy) ma pretensje, że kierowca nie poczekał albo zamknął drzwi, nadal stoi na przystanku i nie chce ich otworzyć dobiegającym.I nikt nie domyśla się czemu tak się dzieje. Kierowca wówczas wpatrzony jest w lewe lusterko próbując wyjechać z zatoki a ci dobiegający pasażerowie wciskają CG czy też wkładają ręce, kule między drzwi powodując niesamowite zagrożenie :( Może jakaś kampania uświadamiająca, że kierowca po zupełnym zamknięciu drzwi patrzy w lewe lusterko a nie prawe by się przydała by ludzie przestali obwiniać w takiej sytuacji Bogu ducha winnego kierowcę...

: 08 wrz 2010, 17:10
autor: Delfino
No każdy tutaj musi wykorzystać swoją ocenę. E-4 z Gdańskiego nie pamiętam, ale często taka akcja jest na 500, podjeżdżasz na przystanek, a z metra idzia jednostajny tłum. I tak kolejny wychodzący ludzie dostrzegają stojącą pięćsetke i sprint. I tak przez minutę kolejni wychodzący ruszają z kopa :) Ja wtedy cierpliwie czekam, bo minuta opóźnienia w tym miejscu to nie problem. Ale czasem już człowiek jest w plecy i wtedy nie czeka i nie uważam tego za bardzo naganne. Tutaj trzeba to ważyć częstotliwością linii. Jak jadę jakimś 705 czy innym cudem, które jeździ raz na pół godziny czy godzinę, to z założenia czekam na wszystkich.

Gdy jakiś autubus staje za mną na przystanku, a ja już mam odjeżdżać, to jednak poczekam te 5 sekund, aż otworzy drzwi i ruszam dopiero, jeśli wyraźnie nie ma chętnych na przesiadkę. Ale czasem jestem opóźniony, na sygnalizatorze już długo świeci się zielone, to ruszam z kopa żeby zdążyć. Znów trzeba ważyć sytuację. Czasem też nie można czekać, bo za drugim autobusem już jest trzec - wtedy szybko trzeba się zwijać z przystanku.

Natomiast co do ludzi dobiegających już po zamknięciu drzwi, to często będę im mimo wszystko otwierał. W ogóle wyrobiłem sobie taki odruch, że po zamknięciu drzwi rzut okiem w lewe lusterko i przed ruszeniem jeszcze na wszelki wypadek w prawe. Po prostu dla bezpieczeńśtwa. Czasem się jednak nie da, bo patrzysz w lewe, ruszasz, ale nie masz pewności czy cię osobówka wpuści - wtedy nie ma czasu już spojrzeć w prawo i jest to IMHO bardzo niebezpieczna sytuacja. Na szczęście z takiej sytuacji często wybawi nas hamulec przystankowy - bo ja mogę nie dostrzec, że ktoś zblokował drzwi kulami, ale hamulec dostrzeże. Dlatego zawszę sprawdzam sprawność tego hamulca przed wyjechaniem z zakładu i nie cierpię wręcz jeździć, gdy jest niesprawny.

: 08 wrz 2010, 18:12
autor: JacekM
dzidek pisze:Może jakaś kampania uświadamiająca, że kierowca po zupełnym zamknięciu drzwi patrzy w lewe lusterko a nie prawe by się przydała by ludzie przestali obwiniać w takiej sytuacji Bogu ducha winnego kierowcę...
Bodaj MPK Poznań kiedyś zrobiło coś w tym stylu - nie wiem z jakim skutkiem, ale pamiętam obrazek z kierowcą patrzącym w lusterko szykując się do włączenia się do ruchu oraz babcią dobiegającą do autobusu :)

: 08 wrz 2010, 18:38
autor: dzidek
Delfino pisze: Natomiast co do ludzi dobiegających już po zamknięciu drzwi, to często będę im mimo wszystko otwierał. W ogóle wyrobiłem sobie taki odruch, że po zamknięciu drzwi rzut okiem w lewe lusterko i przed ruszeniem jeszcze na wszelki wypadek w prawe. Po prostu dla bezpieczeńśtwa. Czasem się jednak nie da, bo patrzysz w lewe, ruszasz, ale nie masz pewności czy cię osobówka wpuści - wtedy nie ma czasu już spojrzeć w prawo i jest to IMHO bardzo niebezpieczna sytuacja. Na szczęście z takiej sytuacji często wybawi nas hamulec przystankowy - bo ja mogę nie dostrzec, że ktoś zblokował drzwi kulami, ale hamulec dostrzeże. Dlatego zawszę sprawdzam sprawność tego hamulca przed wyjechaniem z zakładu i nie cierpię wręcz jeździć, gdy jest niesprawny.
Mnie patron tak wyuczył, że nie potrafię wyjechać z zatoki bez kontrolnego sprawdzenia w prawym lusterku. Jednak sam jesteś kierowcą i wiesz, że próbując wyjechać z zatoki albo stojąc w korku zaraz za przystankiem nie da się cały czas obserwować czy ktoś zza przystanku nie dobiegnie i nie spróbuje wciskać przycisków jakie znajdzie przy drzwiach! Jednocześnie nie wyobrażam sobie sytuacji gdybym zauważył jakąś osobę, która próbuje się dobić do wozu w momencie gdy ja powoli opuszczam zatokę. Nigdy takiej osobie bym drzwi nie otworzył.
JacekM pisze:
dzidek pisze:Może jakaś kampania uświadamiająca, że kierowca po zupełnym zamknięciu drzwi patrzy w lewe lusterko a nie prawe by się przydała by ludzie przestali obwiniać w takiej sytuacji Bogu ducha winnego kierowcę...
Bodaj MPK Poznań kiedyś zrobiło coś w tym stylu - nie wiem z jakim skutkiem, ale pamiętam obrazek z kierowcą patrzącym w lusterko szykując się do włączenia się do ruchu oraz babcią dobiegającą do autobusu :)
Też obiło mi się o uszy ale nie wiedziałem o jakie miasto chodzi ;)