: 03 gru 2012, 18:41
Ale to nie światło jest winne, tylko nieprzestrzeganie przepisów przez jadącego z tyłu.Janeczek pisze:Chociaż nie widzę problemu aby się przy 60 zatrzymać. Najwyżej mi ktoś tył przekosi.
Forum warszawskiego transportu publicznego
https://wawkom.waw.pl/
Ale to nie światło jest winne, tylko nieprzestrzeganie przepisów przez jadącego z tyłu.Janeczek pisze:Chociaż nie widzę problemu aby się przy 60 zatrzymać. Najwyżej mi ktoś tył przekosi.
Ale to ty masz potem problem.esbek pisze:Ale to nie światło jest winne, tylko nieprzestrzeganie przepisów przez jadącego z tyłu.Janeczek pisze:Chociaż nie widzę problemu aby się przy 60 zatrzymać. Najwyżej mi ktoś tył przekosi.
Ciesz się, że na rowerze nie jechałeśRosa pisze:Ale to ty masz potem problem.esbek pisze: Ale to nie światło jest winne, tylko nieprzestrzeganie przepisów przez jadącego z tyłu.
Juz to przerabialem jak nieopatrznie zatrzymałem się kiedyś przed pasami i taksowkarz mi wjechał w tył. Co z tego że jego wina skoro mój samochód został rozbity?
Hahaha, dobre!kajo pisze: A ja dalej mam zamiar jeździć zgodnie z przepisami mimo ryzyka, które jest nawet przyjemnym dreszczykiem adrenaliny.
Lusterka są od tego. Jak patrzysz regularnie w lusterka to praktycznie nie ma niespodzianek i znasz sposób jazdy praktycznie wszystkich dookoła. Wtedy wiesz, czy taksówkarz, który jest nawet obok, nie będzie próbował zmienić pasa właśnie na Twój. Nie wyobrażam sobie, żebym mógł zrobić ostre hamowanie przed światłami nie spojrzawszy, czy ktoś mi nie siedzi na zderzaku.Rosa pisze: Juz to przerabialem jak nieopatrznie zatrzymałem się kiedyś przed pasami i taksowkarz mi wjechał w tył. Co z tego że jego wina skoro mój samochód został rozbity?
Ja się jeszcze bardzo staro nie czuję, a przepisowo (z pewnymi wyjątkami, rzecz jasna - ale jednak daleki jestem od szarżowania) jeżdżę odkąd zdobyłem prawo jazdy - nie był mi potrzebny wypadek, mandat, czy cokolwiek w ten deseńStary Pingwin pisze:Mam 3 synów, najmłodszy w wieku BJ-a. Postawę "przepisy są głupie, a ja jestem gościu, bo mam prawko pół roku", przerabiałem 3 razy. To przechodzi najpóźniej przy oderwaniu młodego od kroplówki rodzicielskiej. Może przejść wcześniej, jeżeli młody jest świadkiem lub uczestnikiem zdarzenia drogowego(nie życzę). Doskonały wpływ na uspokojenie młodego mają też częste spotkania z policją lub radarami.
Jako przedstawiciel grupy jeżdżącej zgodnie z większością przepisów potwierdzam - zbiorkom najczęściej jest szybszy niż jazda samochodem. Zaznaczam jednak, że mieszkam 3min od wejścia do metra, co znacząco na tę szybkość wpływa. Auta używam w zasadzie tylko: a) nocą; b) gdy moja praca polega na siedzeniu w aucie lub jest mi ono w stanie zapewnić schronienie przez jakiś czas; c) w relacji Żoliborz - Ursus, w której zbiorkom nigdy nie będzie szybszy od samochodu; d) gdy muszę dźwigać coś ciężkiego. W innych sytuacjach wybieram zbiorkom - szybciej, mogę sobie coś poczytać w drodze, no i nie muszę trzymać nogi na sprzęgle w korkuSzeregowy_Równoległy pisze:Oczywiście, jeśli zmusić kierowców osobówek do jazdy zgodnej z przepisami, to zbiorkom stanie się atrakcyjniejszy, bo okaże się, że jest nieznacznie wolniejszy, a znacznie tańszy.
Choćby po to, żeby ci którzy nie umieją obserwować zmian świateł na poprzecznym kierunku, wiedzieli kiedy wrzucić jedynkę i raczyli ruszać nieco szybciejtomek0409 pisze:Ja bym tylko sobie zyczyl, zeby wrac z pomaranczowym potworem lapiacym za czerwone swiatlo pojawily sie sekundniki odliczajace czas do zmiany swiatla.Szeregowy_Równoległy pisze:Ale po co?
Sorry. Ktoś wcześniej poruszał temat przepisów i ograniczeń w Niemczech więc jasno napisałem jak to wygląda w całokształcie.Ale poza miastem to inna para kaloszy/ Nie się kierowcy wzajemnie wybiją. A jak jest w miastach ile jest tras o vmax>50? Jak Niemcy tego przestrzegają? Jak się przepuszcza pieszych przez jezdnię?
No sory, Gregory, to nie rower stwarza niebezpieczeństwo, tylko łamiący prawo kierowcy. Gdyby tam wszyscy jechali przepisowe 50, to rowerem dałoby się bezpiecznie przejechać.
Gdyby to było takie prosteA wystarczy jechać z prędkością przepisową i nie wjeżdżać na późnym żółtym. Wtedy nie trzeba niczego wypatrywać.
Na dystansie 30-40m z 4 osobami na pokładzie? Życzę szczęścia. Za często to kolega nie jeździ prawda?Ale po co? Jadąc z przepisową prędkością zdążysz wyhamować jak się słoneczko zaświeci, to są naczynia połączone.
Jesteś pewien? Bo Ja Ci powiem że z takim nastawieniem bez problemu okaleczysz "skuterarza" czy rowerzystę którego najdzie ochota "śmignąć" między samochodami na "czerwonym".Lusterka są od tego. Jak patrzysz regularnie w lusterka to praktycznie nie ma niespodzianek i znasz sposób jazdy praktycznie wszystkich dookoła.
Sorry, bredzisz. Powiadasz, że prędkość nie ma przełożenia na drogę hamowania, a ta - na to, czy się zdołasz zatrzymać przed sygnalizatorem/skrzyżowaniem?Aligator pisze:Natomiast sytuacja "późnego żółtego" nie wynika z prędkości lecz z tego że kierowca po prostu nie ma zamiaru się zatrzymać.
W teorii a w praktyce?Mamy dwa pojazdy - jeden jedzie 50, drugi 80. Zakładamy, że obaj zaczynają hamować w tej samej odległości od przeszkody.
Bastianie proszę Cię powiedz mi gdzie ja coś takiego napisałem?Sorry, bredzisz. Powiadasz, że prędkość nie ma przełożenia na drogę hamowania, a ta - na to, czy się zdołasz zatrzymać przed sygnalizatorem/skrzyżowaniem?
Patrz wyżej. Nawet dwa pojazdy jadące z tą samą prędkością znajdują się w innej sytuacji, wystarczy że jeden ma wyższej klasy hamulce i zatrzyma się szybciej. Ba wystarczy że jeden jest bardziej obciążony i będziesz miał już różnicę w drodze hamowania. Tak jak mówię, prędkość (w rozsądnych granicach rzecz jasna - mówię o 60-65 km/h a nie 80-90 na drodze śródmiejskiej) ma znaczenie drugorzędne - wtedy wszystko zależy od kierowcy i jego świadomości tego co wiezie (bo załadowany samochód trudno zatrzymać i przy 50-ciu, podczas gdy jadąc 1-2 osobami z 60-70ki nie będzie to problem)."Złapani" przez żółte w tym samym miejscu i momencie kierowcy jadący 50 km/h i 80 km/h są w diametralnie innej sytuacji.
01. Człowieku zdecyduj się o czym mówisz i jak rozmawiamy o mieście to rozmawiajmy o mieście a nie o tym jak to ktoś licznik przekręca na trasie.Taa, oczywiście, każdy miszczu uważa, że on to ma hohoho hamulce i w ogóle. I sobie usprawiedliwienia wymyśla. A potem 5 trupów w rowie. Fizyki nie przeskoczysz.
Różnice w drodze hamowania z powodu obciążenia (osobówki, z ciężarówkami sprawa jest inna) są pomijalne wobec różnic wynikających z szybkości.
Nie wiem co chcesz tym udowodnić, napiszę krótko. "Miszczu" jadący 60 (czyt. faktycznie łamiący przepisy i kasowany przez fotoradar) również bez problemu zatrzyma się na światłach, również zareaguje na pieszych i co więcej jest bardziej uważny bo wymaga tego sytuacja (a to zostało w dyskusji wzięte za "wyznacznik").No, czekam na odpowiedź, ile miszczu będzie miał na liczniku tam, gdzie jadący przepisowo już stanie?
W gwoli ścisłości, nie uważam bym miał super hamulce w samochodzie, uważam wręcz że należą one raczej do grona gorszych na rynku, a mimo to bez problemu radzę sobie w śródmieściu nawet "przekraczając" prędkość o tych 10-15 km (po prostu patrzę co się dzieje na drodze).Taa, oczywiście, każdy miszczu uważa, że on to ma hohoho hamulce i w ogóle.
Ależ ja się z tym zgadzam z fizyką, tylko co to wnosi do tematu?Ja napiszę, bo Aligator chyba nie wie. Z 50 do 0 km/h hamuje się (w pierwszym przybliżeniu) na tym samym dystansie, co z 80 do 62 km/h. Oczywiście dochodzą dodatkowe sprawy jak jakiś ABS, ale podstawowym ograniczeniem jest przyczepność kół i na to się nic nie poradzi.
.Exactly.
Dla kompletności - od 70 do 49, od 60 do 33. Tak, zaledwie 10 km/h szybciej i walimy w pieszego 33 km/h - może przeżyje.
A nawet jest gorzej, niż z tych liczby wynika, bo reakcja na bodziec zajmuje ten sam czas niezależnie od szybkości, zatem szybciej jadący już w momencie rozpoczęcia hamowania jest bliżej przeszkody, zatem dystans, na którym pracują jego hamulce, jest mniejszy, więc na przeszkodzie będzie miał jeszcze większą szybkość.
To ostatnie nie wiem po co. Ktoś napomniał o prawie niemieckim to napisałem jasno. Prawo niemieckie ma konkretne ograniczenie prędkości ale jednocześnie pozwala na prowadzenie po spożyciu czyli jasno mówiąc, ustawodawca ma świadomość że ludzie z "ograniczoną" percepcją będą jeździli 50-ką. Logicznie wnioskując zakładają że człowiek po zpożyciu ma dość percepcji żeby pojazd zatrzymać. Ergo człowiek trzeźwy może zatrzymać go w tych samych warunkach z wyższej prędkości. Tyle w temacie.Ale co tam, wystarczy zezwolić na 0.8 promila i od razu zrobi się bezpieczniej. Wzdech