Adam G. pisze:Jakieś uzasadnienie?
Brak specjalistycznego wykształcenia. Wystarczy kurs, a to moim zdaniem za mało, żeby
na start dawać do ręki 3.000 zł. Po np. 5-10 latach wysługi - czemu nie? Ale to powinno być i tak rozpatrywane na poziomie pracodawcy.
Adam G. pisze:Bo chętnie w tym miejscu odniósłbym się do zarobków żołnierzy - wojny nie mamy, na żadną się szczęśliwie nie zanosi, a kasa leci
Również są za niskie, bo tu dochodzi specyfika służby (zgoda na każdy
prywatny wyjazd za granicę, możliwość przeniesienia w dowolne miejsce w Polsce w dość krótkim czasie, spore ograniczenie wolności pod postacią meldunków, etc). Od kiedy zniesiono 15 lat słuzby do emerytury, atrakcyjność służby spadła wśród osób majacych pracę w trakcie kandydowania o kontrakt. I jakkolwiek wojny nie ma, to jednak wojsko jest używane w warunkach bojowych, choćby w celu wypełnienia zobowiązań sojuszniczych.
W wojsku jest teraz deficyt specjalistów, np. mój kolega mówi otwarcie, ze do Dęblina poszedł tylko po to, żeby mieć uprawnienia, odlatać swoje (bodaj 5 lat po ukończeniu szkoły) i spadać za granicę do lotnictwa cywilnego. Co ja gadam o specjalistycznych kwalifikacjach, brakuje kierowców C+E, bo w cywilu zarobią więcej, niż w wojsku.