chyba ironii nie wyczułeś...JKTpl pisze:Napisz w takim razie list protestacyjny do TVN Warszawa, czasami media drukowane mają w zwyczaju publikować "anty"...
Quo vadis, MZA?
No dobra, ale:Frencher pisze:Toż to przecież kalumnie i spisek wiadomych sił - na pewno wszystko wymyślili parszywi prywaciarze u których kierowcy jeżdżą na 3 zmiany a autobusy to wraki. Patrzą tylko jak tak szanowanemu i uczciwemu przedsiębiorstwu jakim jest MZA zszargać opinię, i odrzucić szefostwo błotem. Czy ktoś widział kiedyś niesprawny autobus MZA? Myślę że odpowiedz jest oczywista. A ta cała nagonka i kontrole stanu pojazdów tej szacownej firmy to zwykła nagonka i fałszowanie wyników kontroli przez ITD i policjęNeoś_998 pisze:Jeżeli to prawda to źle się dzieje z MZA oj źle![]()
Dlatego perfidnym podżegaczom mówię stanowcze NIE![]()
![]()
1. Prywaciarze nie dysponują wozami kilkunastoletnimi - tam jeździ sprzęt w miarę nowy, a przez to z natury mniej awaryjny. Trzeba było wielkie kampanie w sprawie niesprawnych autobusów robić w czasach, kiedy prywaciarze wypuszczali na trasy wozy, w których do wewnątrz leciały spaliny. W MZA nigdy nię nie spotkałem z czymś takim, a w czasach zanim prywaciarze zostali zobowiązani do wystawiania nowych wozów, w ich rzęchach nieraz się taka gazownia zdarzała.
2. Podejrzewam, ze istniejące w MZA zaplecze, nawet jeżeli kuleje, i tak jest w o wiele lepszej kondycji niż zaplecza przewoźników prywatnych.
3. MZA jest spółką miejską, no i działają tam związki zawodowe, co samo w sobie może nic nie znaczy, ale z pewnością sprawia, że części spraw niewygodnych nie da się łatwo zamieść pod dywan
4. Warto, żeby TVN Warszawa zrobiła podobny reportaż o praktykach u prywatnych przwewoźników i zadowoleniu kierowców tam pracujących. Tak aby porównać gdzie jest źle, a gdzie może jeszcze gorzej. Bo łątwo robić nagonkę na MZA, zresztą z różnych perspektyw - bo można np. się też czepiać ceny za wozokm, ale jeżeli się tego czepiamy, to popatrzmy skąd wynikają tak niskie stawki u przewoźników prywatnych i kosztem czego
5. Mam nadzieję, że takie wnikliwe i uważne przyglądanie się przez media MZA ma na celu wyłącznie dobro pasażerów i mobbingowanych kierowców a nie np. sprawienie, że pojawią się naciski na "sprywatyzowanie", "demonopolizację", "uwolnienie rynku" itp demagogiczne zaklęcia, które w praktyce mogą oznaczać coś dobrego dla każdego, ale równie dobrze mogą oznaczać dziką pogoń za zyskiem kosztem wszystkiego.
Prawdę powiedziawszy (i tu posłużę się może nieuprawnionym stereotypem) wolę być wożony nowym autobusem przewoźnika miejskiego, który dysponuje zapleczem i sensowniejszym systemem pracy i selskcji kierowców niż nowym autobusem prywaciarza, który żeby wygrać przetarg podał cenę z księżyca a potem oszczędza na wszystkim, zawieszana kodeksu pracy nie wyłaczając.
Popatrz, jaka franca!
apropo dyskwalifikacji ze względu na zdrowie...
nie wiem jakim sposobem przechodzą badania (nie obrażając nikogo) leśne dziadki w wieku emerytalnym z np. wadą wzroku tak na oko po +/- 7 dioptrii...
ponadto faktycznie zuważyłem ostatnio jakąś dziwną nerwowość kierowców MZA... kiedyś naprawdę potrafili się usmiechnąć, odpowiedzieć na pytanie itp. teraz na wszystko reagują agresją... a to co się dzieje na nocnych to już jest masakra... jak nie mam biletu to każde podejście do kabiny celem jego nabycia wiąże się ze stresem czy czasem Pan Kierowca nie zmiesza mnie z błotem/mułem (ufff jak ma bilety!!!!) pokornie odchodzę i ciesze się że mogę podróżować...
...
także zmienia się coś oj zmienia i to nie na lepsze...
P.S. o przewoźnikach prywatnych wolę milczeć...

nie wiem jakim sposobem przechodzą badania (nie obrażając nikogo) leśne dziadki w wieku emerytalnym z np. wadą wzroku tak na oko po +/- 7 dioptrii...
ponadto faktycznie zuważyłem ostatnio jakąś dziwną nerwowość kierowców MZA... kiedyś naprawdę potrafili się usmiechnąć, odpowiedzieć na pytanie itp. teraz na wszystko reagują agresją... a to co się dzieje na nocnych to już jest masakra... jak nie mam biletu to każde podejście do kabiny celem jego nabycia wiąże się ze stresem czy czasem Pan Kierowca nie zmiesza mnie z błotem/mułem (ufff jak ma bilety!!!!) pokornie odchodzę i ciesze się że mogę podróżować...
także zmienia się coś oj zmienia i to nie na lepsze...
P.S. o przewoźnikach prywatnych wolę milczeć...
Ostatnim leśnym dziadkiem, jakiego widziałem był taki jeden na ITS. Aż mi się zimno a potem gorąco zrobiło, jak przeleciał na pełnej predkości na czerwonym przez skrzyżowanie Marymockiej z Żeromskiego - szczęście, ze ruszający w przeciwną stronę (czyli ze Słowackiego w Żeromskiego) zorientował się i w porę wyhamował. Dodam, że dziadek biletami nie dysponował, wręcz wyśmiał kobitę pytającą o bilet w autobusie w taki dzień jak Zaduszki (w zeszłym roku - niedziela). Nie mówię, że w MZA jest idealnie, ale z moich codziennych obserwacji wygląda na to, że jest o wiele lepiej niż u prywaciarzy.PePe pisze:nie wiem jakim sposobem przechodzą badania (nie obrażając nikogo) leśne dziadki w wieku emerytalnym z np. wadą wzroku tak na oko po +/- 7 dioptrii...
Popatrz, jaka franca!
Wiadomo doskonale i nie od dziś, że niektórym związkom w MZA zależy na rozwałce firmy bardziej niż na poprawie warunków pracy. Stąd takie a nie inne reportaże w których się cały czas 'przypadkiem' wypowiadają ci sami kierowcy (członkowie związku).drapka pisze:3. MZA jest spółką miejską, no i działają tam związki zawodowe, co samo w sobie może nic nie znaczy, ale z pewnością sprawia, że części spraw niewygodnych nie da się łatwo zamieść pod dywan
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
Tak sobie obserwuję, co się mówi i pisze na temat MZA ostatnimi czasy i nasuwa się bardzo prosty wniosek - całą tą bezsensowną nagonkę rozpętały media pokroju Super Expresu, Faktu tudzież TVN Warszawa, który niestety już chyba osiągnął pułap pospolitego brukowca w wydaniu hi-fi.
A dlaczego do cholery nie czepiali się w czasach poprzedniego prezesa, kiedy spółka najczęściej przynosiła straty lub wychodziła na zero, a zarząd tak po prostu przyznawał sobie wielotysięczne nagrody? Przeszkadza im to, że miejski przewoźnik zaczął stawać na nogi po zniszczeniach dokonanych przez poprzednią władzę?
No cóż, jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę... Ale po kolei.
1. Stan techniczny
Zgadza się, kierowca powinien przed wyjazdem sprawdzić m. in. płyny, oświetlenie, hamulce, ogumienie, etc. Z tym, że na pewno nikt nie będzie biegał z kluczem i sprawdzał każdej śrubki, bo ze wszystkim zeszłoby chyba z godzinę, a płacą tylko za 15 min. przed wyjazdem i 20 po zjeździe, więc wniosek nasuwa się sam... Wystarczy zrobić kółko po zakładzie i już mamy jakieś pojęcie na temat działania hamulców czy układu kierowniczego. Zastanawiam się tylko, skąd oni wytrzasnęli takiego dowcipnisia, który wyjechał na miasto bez hamulców. Jakiś chyba skończony debil
Co z tego, że mechaniory dopuszczają szrota do ruchu? To do kierowcy należy ostateczna decyzja czy wyjedzie! Niesprawny, to nie wyjeżdżam - proste. Mogą sobie buczeć ile chcą, ja nie zamierzam za nikogo świecić oczami, jak coś się stanie.
Pożary? Wiek i zużycie sprzętu to jedno, a inną sprawą jest postępowanie pracowników warsztatu, co kiedyś opisałem tu: viewtopic.php?p=363494&highlight=#363494
Jeszcze coś na temat polecenia służbowego niejakiego pana Wielgusa na temat wietrzenia silników. Jak widać ryba psuje się od głowy
Jak to pierwszy raz przeczytałem, to aż się popłakałem ze śmiechu
Stwierdziłem, że to pewnie kolejny wymysł tępego urzędasa, który pewnie nawet nie ma prawa jazdy na autobus. Jeden starszy kolega wyprowadził mnie z błędu informacją, że wspomniany pan Wielgus jeździł na Pożarowej... Urzędasa poniekąd usprawiedliwia oderwanie od realiów, ale żeby eks-kierowca takie brednie wymyślał... Madre dios!
2. "Mobbing"
Zwolnili gościa po 2-miesięcznym chorobowym? I to jeszcze od lekarza zakładowego? ROTFL, sranie w banie! W to akurat nie wierzę. Musiał coś wcześniej mocno przeskrobać, a kierownictwo w końcu znalazło pretekst, żeby się go pozbyć. O tym już pewnie reporterom nie wspomniał, za to skorzystał z okazji, żeby zrobić z siebie męczennika. To tak jak z egzaminami na prawo jazdy - wynik negatywny zawsze jest winą egzaminatora, a o wymuszeniu pierwszeństwa czy przejechaniu pieszym po piętach już się nie mówi
W firmie pracują ludzie, którzy czasem i 10 m-cy siedzieli na zwolnieniu i nikt im nic nie zrobił... Oczywiście pod warunkiem, że nie był to jakiś przekręt. Poza tym zawsze istnieje coś takiego jak sąd pracy...
Wypuszczanie pasażerów poza przystankami - no bez jaj, przecież nikt o zdrowych zmysłach tego nie robi, a tu tak piszą jakby kierowcom zabraniano tego złośliwie. Bardzo dobrze, zakaz jest, kary są przewidziane i tak powinno zostać, bo autobusy miejskie to nie taksówki i nikt normalny nie będzie potem odpowiadał za połamane nogi albo łażenie między samochodami na środku drogi.
3. Szkolenia
Weszły nowe przepisy, wszyscy muszą robić albo kwalifikację wstępną albo szkolenie okresowe. Mnie tam wcale nie dziwi, że pracodawca każe podpisywać lojalkę - jest to zabezpieczenie przed sytuacjami typu "zrobi kurs na nasz koszt, a potem pójdzie w cholerę". 2 lata to nie jest jeszcze tragedia, a jakby chcieć zrobić ten kurs gdzieś indziej, to też będzie kosztował ponad 800 zł. Nie warto...
Reasumując - niech brukowe media trąbią, będzie sensacja, to i będą czytelnicy i widzowie, a przecież o to chodzi. Kasa, kasa i jeszcze raz kasa. Ciemny lud wszystko kupi...
A dlaczego do cholery nie czepiali się w czasach poprzedniego prezesa, kiedy spółka najczęściej przynosiła straty lub wychodziła na zero, a zarząd tak po prostu przyznawał sobie wielotysięczne nagrody? Przeszkadza im to, że miejski przewoźnik zaczął stawać na nogi po zniszczeniach dokonanych przez poprzednią władzę?
No cóż, jak nie wiadomo o co chodzi, to chodzi o kasę... Ale po kolei.
1. Stan techniczny
Zgadza się, kierowca powinien przed wyjazdem sprawdzić m. in. płyny, oświetlenie, hamulce, ogumienie, etc. Z tym, że na pewno nikt nie będzie biegał z kluczem i sprawdzał każdej śrubki, bo ze wszystkim zeszłoby chyba z godzinę, a płacą tylko za 15 min. przed wyjazdem i 20 po zjeździe, więc wniosek nasuwa się sam... Wystarczy zrobić kółko po zakładzie i już mamy jakieś pojęcie na temat działania hamulców czy układu kierowniczego. Zastanawiam się tylko, skąd oni wytrzasnęli takiego dowcipnisia, który wyjechał na miasto bez hamulców. Jakiś chyba skończony debil
Pożary? Wiek i zużycie sprzętu to jedno, a inną sprawą jest postępowanie pracowników warsztatu, co kiedyś opisałem tu: viewtopic.php?p=363494&highlight=#363494
Jeszcze coś na temat polecenia służbowego niejakiego pana Wielgusa na temat wietrzenia silników. Jak widać ryba psuje się od głowy
2. "Mobbing"
Zwolnili gościa po 2-miesięcznym chorobowym? I to jeszcze od lekarza zakładowego? ROTFL, sranie w banie! W to akurat nie wierzę. Musiał coś wcześniej mocno przeskrobać, a kierownictwo w końcu znalazło pretekst, żeby się go pozbyć. O tym już pewnie reporterom nie wspomniał, za to skorzystał z okazji, żeby zrobić z siebie męczennika. To tak jak z egzaminami na prawo jazdy - wynik negatywny zawsze jest winą egzaminatora, a o wymuszeniu pierwszeństwa czy przejechaniu pieszym po piętach już się nie mówi
Wypuszczanie pasażerów poza przystankami - no bez jaj, przecież nikt o zdrowych zmysłach tego nie robi, a tu tak piszą jakby kierowcom zabraniano tego złośliwie. Bardzo dobrze, zakaz jest, kary są przewidziane i tak powinno zostać, bo autobusy miejskie to nie taksówki i nikt normalny nie będzie potem odpowiadał za połamane nogi albo łażenie między samochodami na środku drogi.
3. Szkolenia
Weszły nowe przepisy, wszyscy muszą robić albo kwalifikację wstępną albo szkolenie okresowe. Mnie tam wcale nie dziwi, że pracodawca każe podpisywać lojalkę - jest to zabezpieczenie przed sytuacjami typu "zrobi kurs na nasz koszt, a potem pójdzie w cholerę". 2 lata to nie jest jeszcze tragedia, a jakby chcieć zrobić ten kurs gdzieś indziej, to też będzie kosztował ponad 800 zł. Nie warto...
Reasumując - niech brukowe media trąbią, będzie sensacja, to i będą czytelnicy i widzowie, a przecież o to chodzi. Kasa, kasa i jeszcze raz kasa. Ciemny lud wszystko kupi...
rury
Niektórym tak, niektórym nie. Pewnie są i takie, którym zależy na tym, na czym powinno. W każdym razie nawet jeśli tylko niektóre związki dbają o to, o co trzeba, to i tak jest to lepiej niż kiedy nikt o to nie walczy, bo szefostwo nie uznaje związków.MisiekK pisze:drapka napisał/a:
3. MZA jest spółką miejską, no i działają tam związki zawodowe, co samo w sobie może nic nie znaczy, ale z pewnością sprawia, że części spraw niewygodnych nie da się łatwo zamieść pod dywan
Wiadomo doskonale i nie od dziś, że niektórym związkom w MZA zależy na rozwałce firmy bardziej niż na poprawie warunków pracy. Stąd takie a nie inne reportaże w których się cały czas 'przypadkiem' wypowiadają ci sami kierowcy (członkowie związku).
Popatrz, jaka franca!
@drapka:
Ad. 1. Niejednokrotnie w ciągu ostatnich lat jechałem ikarusem MZA który walił spaliny do środka, więc widać ty masz więcej szczęścia ode mnie. Artykuł dotyczy sytuacji obecnej, kiedy to MZA odstaje poziomem świadczonych usług. Możnaby wypuścić na ulice Warszawy więcej prywatnych przewoźników z nowymi wozami, ale niestety - patrz punkt 3.
Ad. 2. Zaplecze Grodziska istotnie kuleje, nie wiem jak jest z Mobilisem (ale faktycznie ich wózki wyglądają nieciekawie), natomiast zaplecze ITS jest z pewnością lepsze niż MZA. Poza tym prywaciarze nie mają artystów elektryków puszczających z dymem autobusy na skutek autorskich pomysłów modyfikacji instalacji. Inna sprawa, że zaplecze MZA musi się zająć nie tylko w miarę nowymi wozami, ale też dwudziestokilkuletnimi ruinami.
Ad. 3. Związki zawodowe są największym problemem zamiatanym pod dywan. Są jak wrzód na dupie gospodarki, i nie dotyczy to tylko MZA, ale wszystkich firm/zakładów/przedsiębiorstw miejskich, samorządowych czy należących do skarbu państwa.
Ad. 4. Gdyby u prywatnych przewoźników było tak źle, to nikt by tam nie pracował. Chociaż zapewne niejeden kierowca przymknie oko na pewne niedociągnięcia w zamian za możliwość jazdy w miarę nowym i sprawnym wozem. Chociaż owszem, zaoferowanie niskich stawek przez Mobilis i PKS już im się odbiło czkawką.
Ad. 5. Zgadzam się, że prywatyzacja nie jest lekarstwem na wszystko. Ale kurczowe trzymanie się przez związki zawodowe MZA 70% udziału w przewozach jest ze szkodą dla pasażerów, bo firma ta nie jest w stanie zapewnić odpowiedniego poziomu usług w takim zakresie. Wszystko z umiarem.
Jest mi wszystko jedno, który przewoźnik będzie mnie woził, ważne aby zachowywał określony poziom świadczonych usług. Bo trochę niesprawiedliwym jest żądać jednakowej opłaty za przejazd klimatyzowanym MANem czy Solarisem i 25-letnim ikarusem w którym śmierdzi spalinami.
Ad. 1. Niejednokrotnie w ciągu ostatnich lat jechałem ikarusem MZA który walił spaliny do środka, więc widać ty masz więcej szczęścia ode mnie. Artykuł dotyczy sytuacji obecnej, kiedy to MZA odstaje poziomem świadczonych usług. Możnaby wypuścić na ulice Warszawy więcej prywatnych przewoźników z nowymi wozami, ale niestety - patrz punkt 3.
Ad. 2. Zaplecze Grodziska istotnie kuleje, nie wiem jak jest z Mobilisem (ale faktycznie ich wózki wyglądają nieciekawie), natomiast zaplecze ITS jest z pewnością lepsze niż MZA. Poza tym prywaciarze nie mają artystów elektryków puszczających z dymem autobusy na skutek autorskich pomysłów modyfikacji instalacji. Inna sprawa, że zaplecze MZA musi się zająć nie tylko w miarę nowymi wozami, ale też dwudziestokilkuletnimi ruinami.
Ad. 3. Związki zawodowe są największym problemem zamiatanym pod dywan. Są jak wrzód na dupie gospodarki, i nie dotyczy to tylko MZA, ale wszystkich firm/zakładów/przedsiębiorstw miejskich, samorządowych czy należących do skarbu państwa.
Ad. 4. Gdyby u prywatnych przewoźników było tak źle, to nikt by tam nie pracował. Chociaż zapewne niejeden kierowca przymknie oko na pewne niedociągnięcia w zamian za możliwość jazdy w miarę nowym i sprawnym wozem. Chociaż owszem, zaoferowanie niskich stawek przez Mobilis i PKS już im się odbiło czkawką.
Ad. 5. Zgadzam się, że prywatyzacja nie jest lekarstwem na wszystko. Ale kurczowe trzymanie się przez związki zawodowe MZA 70% udziału w przewozach jest ze szkodą dla pasażerów, bo firma ta nie jest w stanie zapewnić odpowiedniego poziomu usług w takim zakresie. Wszystko z umiarem.
Jest mi wszystko jedno, który przewoźnik będzie mnie woził, ważne aby zachowywał określony poziom świadczonych usług. Bo trochę niesprawiedliwym jest żądać jednakowej opłaty za przejazd klimatyzowanym MANem czy Solarisem i 25-letnim ikarusem w którym śmierdzi spalinami.
"Ale ty jesteś mądry, Bonifacy!"
Odstaje, ale stopniowo i regularnie dostosowuje się do tego. Czy lepiej było rozwalić wielką firmę miejską poprzez nagłe uwolnienie rynku?kocur pisze:Ad. 1. Niejednokrotnie w ciągu ostatnich lat jechałem ikarusem MZA który walił spaliny do środka, więc widać ty masz więcej szczęścia ode mnie. Artykuł dotyczy sytuacji obecnej, kiedy to MZA odstaje poziomem świadczonych usług. Możnaby wypuścić na ulice Warszawy więcej prywatnych przewoźników z nowymi wozami, ale niestety - patrz punkt 3.
ITS faktycznie prezentuje się dobrze. Artyści elektrycy - cóż, podejrzewam, że więcej wozów reanimowali ratując niejeden kurs niż ich puscili z dymem. Ale oczywiście dobrze byłoby, gdyby i zaplecze MZA działało tak jak należy. Że tak nie jest - to też wiadomo, niestety.kocur pisze: Ad. 2. Zaplecze Grodziska istotnie kuleje, nie wiem jak jest z Mobilisem (ale faktycznie ich wózki wyglądają nieciekawie), natomiast zaplecze ITS jest z pewnością lepsze niż MZA. Poza tym prywaciarze nie mają artystów elektryków puszczających z dymem autobusy na skutek autorskich pomysłów modyfikacji instalacji. Inna sprawa, że zaplecze MZA musi się zająć nie tylko w miarę nowymi wozami, ale też dwudziestokilkuletnimi ruinami.
Jeżeli są spatologizowane to owszem. Ale generalnie kiepsko by wyglądał lud roboczy miast i wsi, gdyby zdany był wyłącznie na łaskę i niełaskę pana prezesa/dyrektora. Nawet jeśli jest to prezes państwowy czy samorządowy w takim zakładzie.kocur pisze: Ad. 3. Związki zawodowe są największym problemem zamiatanym pod dywan. Są jak wrzód na dupie gospodarki, i nie dotyczy to tylko MZA, ale wszystkich firm/zakładów/przedsiębiorstw miejskich, samorządowych czy należących do skarbu państwa.
Nikt by tam nie pracował, gdyby na rynku pracy nie było tak źle. Chyba minął już czas, kiedy groziło całkowite wyludnienie zajezdni. A nie jestem pewien czy duża część kierowców u prywatnych przewoźników traktuje tę pracę jako raczej stałą.kocur pisze:Ad. 4. Gdyby u prywatnych przewoźników było tak źle, to nikt by tam nie pracował. Chociaż zapewne niejeden kierowca przymknie oko na pewne niedociągnięcia w zamian za możliwość jazdy w miarę nowym i sprawnym wozem. Chociaż owszem, zaoferowanie niskich stawek przez Mobilis i PKS już im się odbiło czkawką.
A czy to 70% to nie jest po to, aby dać firmie czas na dostosowanie się do tego poziomu? Nie jestem fanatycznym obrońcą monopoli, ale trzeba zauważyć, że w MZA też dokonuje się olbrzymi skok jakościowy. Ja się obawiam, że bez MZA poziom usług jako całość też nie byłby odpowiedni. MZA odstaje do tyłu głównie z taborem (czyli wysoką podłogą), natomiast takie rzeczy jak omijanie przystanków, niestosowanie klimatyzacji, odjazdy przed czasem, brak biletów u kierowców zdarzają się zauważalnie częściej u przewoźników prywatnych - więc pod tym względem jakością nie przodują. Może mam takie szczęście, nie wiemkocur pisze:
Ad. 5. Zgadzam się, że prywatyzacja nie jest lekarstwem na wszystko. Ale kurczowe trzymanie się przez związki zawodowe MZA 70% udziału w przewozach jest ze szkodą dla pasażerów, bo firma ta nie jest w stanie zapewnić odpowiedniego poziomu usług w takim zakresie. Wszystko z umiarem.
Jesli tę klimatyzację wszyscy będą w równym stopniu stosować...kocur pisze: Jest mi wszystko jedno, który przewoźnik będzie mnie woził, ważne aby zachowywał określony poziom świadczonych usług. Bo trochę niesprawiedliwym jest żądać jednakowej opłaty za przejazd klimatyzowanym MANem czy Solarisem i 25-letnim ikarusem w którym śmierdzi spalinami.
Bo tyle samo się płaci za przejazd Michalczewskim, gdzie klima chłodzi aż miło i tyle samo za przejazd PKS-em, gdzie klima jest wyłączona z powodu oszczędności, a autobus dysponuje śladową liczbą okien.
Ale może tu już rola ZTM jest, żeby przewoźników dyscyplinować. Wszystko poza brakami taboru jest w zasadzie do naprawienia w krótkim czasie
Popatrz, jaka franca!
Wyciachanie Sierpnia'80 mocno by uzdrowiło sytuację w MZA (TW też).kocur pisze:Ad. 3. Związki zawodowe są największym problemem zamiatanym pod dywan. Są jak wrzód na dupie gospodarki, i nie dotyczy to tylko MZA, ale wszystkich firm/zakładów/przedsiębiorstw miejskich, samorządowych czy należących do skarbu państwa.
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.
To jest związek, który nigdy nie jest duży i zawsze ma największe pretensje do świata.drapka pisze:A czym ten konkretny związek negatywnie się zasłużył w obu firmach? Pytam, bo nie wiem a ciekawy jestem
Polecam: http://www.zm.org.pl
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.
Typowy przykład śmiałości wypowiedzi nie hamowanej znajomością rzeczy.drapka pisze:No dobra, ale: /cut/
Zapraszam na pokład!
Zawisza Czarny, Tawerna Korsarz - 3 wachta najlepsza!
Rzeszowiak, Grenlandia 2012 - etap 11
Bez korków, NR, CR, TSB i tym podobnych ZTM-ów : )
Zawisza Czarny, Tawerna Korsarz - 3 wachta najlepsza!
Rzeszowiak, Grenlandia 2012 - etap 11
Bez korków, NR, CR, TSB i tym podobnych ZTM-ów : )
Wystarczy porównać badania (w tym psychotechnikę) jakie przeprowadza się w MZA a jakie w ITSie. Bardzo dużo ludzi odpada na badaniach w MZA ale większego problemu nie mają u prywaciarzy (w tym w ITSie).drapka pisze:Ostatnim leśnym dziadkiem, jakiego widziałem był taki jeden na ITS.PePe pisze:nie wiem jakim sposobem przechodzą badania (nie obrażając nikogo) leśne dziadki w wieku emerytalnym z np. wadą wzroku tak na oko po +/- 7 dioptrii...
[ Dodano: |9 Wrz 2009|, 2009 23:17 ]
Faktycznie zaplecze jest całkiem całkiem ale co z tego jak spawacz ma wolne i autobus prawie tydzień jeździ z pierdzącym tłumikiem bo nikt nie może przyspawaćkocur pisze: natomiast zaplecze ITS jest z pewnością lepsze niż MZA.
Tak? A ja myślę, że u prywaciarzy dlatego jest jeszcze tak dużo kierowców bo znaczna część jedynie tam dostaje propozycje przyjęcia. Wielu MZA nie chce i tylko dlatego decydują się na pracę u prywaciarzy...kocur pisze: Ad. 4. Gdyby u prywatnych przewoźników było tak źle, to nikt by tam nie pracował.