emyl pisze:Żenujące jest dorabianie ideologii do tego, że przeciętny Kowalski lubi czerwone bardziej od czarnych, bo nie o ideologię tu się rozchodzi, a o fakty. Każdy normalny człowiek woli spędzić w autobusie mniej czasu, niż więcej czasu i tyle. Serio, wkurza mnie, że niektórzy wiedzą lepiej czego chcę ja i czego chcą inni,
Tak? No to czytajmy posty bardzo uważnie. To pierwszy post o zapełnieniu E-6:
konri pisze:Dzisiaj poobserwowałem sobie napełnienia na E-6. I mogę stwierdzić że linia cieszy się bardzo dużym powodzeniem. Pasażerowie wybierają ją, bo jedzie szybciej od 101 i nawet do godz. 18 jest bliska granicy niezabieralności. Częstotliwość powinna być zwiększona do 5 minut.
To był punkt wyjścia dyskusji. I kolejny post:
konri pisze:I to jak! Jak tylko podjechał 5331 na Młociny to od razu ustawił się koło niego tłum,
a część pasażerów nawet wysiadła ze 101 by przejść do E-6. Magia czerwonego numerka jest nawet mocniejsza od odpychającej siły wysokiej podłogi

Wynika z niego, że część osób przesiadła się ze 101 do E-6. Tyle, że to 101 odjechało z przystanku wcześniej od E-6, jak rozumiem, bo rozkład jest tak ułożony, że obie linie w szczycie odjeżdżają na przemian co cztery minut. Tak więc, gdy 101 już odjeżdzało, ci z E-6 jeszcze stali na pętli. Co prawda nie było mnie tam wtedy, ale mogę tak przypuszczenia, zresztą moje przypuszczenia potwierdza post autorstwa Łukasza436:
Tjaaa - no to od razu mówię że wczoraj coś takiego było i to na przystanku Prozy. Ludzie w wyprzedzanym 101 przecierali oczy. A już tłumacze dlaczego tak się stało. 101 ruszyło. Odczekało ok. minutę na światłach, później załapało przystanki. E-6 ruszyło, miało od razu zielone i później dalej gaz. Spokojnie stwierdzam że na przystanku Porajów różnica w tym kursie między 101 a E-6 wynosiła 5-6 minut.
I kolejny post Łukasza:
Lukasz436 pisze:No nie:
101 odjeżdża 18:00 - na porajów był 18:11 (2 minuty spóźnienia)
E-6 odjechało 18:04 - na porajów był 18:10 (1 minuta do przodu)
Czyli różnica wynosi w sumie 5 minut.
I tu się zgadza. 101 ruszyło wcześniej. Więc jak ktoś wysiadł ze 101 i wsiadł w E-6, no to sorry gregory, stał jeszcze cztery minuty na pętli przy wyłączonym silniku ikarka.

Ale nie dość na tym. Pewnie w międzyczasie przyjechał kolejny pociąg metra z nowymi pasażerami, chętnymi na podróż na Tarchomin. Pociągi metra kursują co dwie - trzy minuty, więc to bardzo prawdopodobne. Ci akurat wsiedli do pierwszego autobusu, który im się nawinął, czyli E-6. Więc można przypuszczać, że tłok w E-6 był de facto większy niż w 101. Analizujmy dalej. Przyjazd: jeszcze raz zacytuje post Łukasza:
Lukasz436 pisze:101 (...) - na porajów był 18:11 (2 minuty spóźnienia)
E-6 (...)- na porajów był 18:10 (1 minuta do przodu)
Pogrubienie moje. Ale wynika z tego, że jeśli ktoś wysiadł na przystanku Porajów, a przy Metrze Młociny przesiadł się ze 101, to w autobusie spędził jedynie minutę krócej. W autobusie - z ludźmi naruszającymi jego prywatną przestrzeń itp. Co więcej, to iż się przesiadł (nie tylko jedna osoba, bo było tych osób co najmniej parę), spowodowało - uwaga - zwiększenie tłoku W E-6. A więc tak naprawdę pogorszenie komfortu dla tych, którzy byli w E-6. A być może nawet pogorszenie komfortu dla tych, co się przesiedli, bo nagle okazałoby się, że w 101 - tym z którego oni wysiedli - byłoby więcej miejsca. Bo powtarzam: w E-6 skumulowały się dwa potoki - ludzi niezadowolonych z jazdy 101, którzy się akurat przesiedli i tych, którzy i tak by do E-6 wsiedli, bo to był pierwszy autobus, który napotkali. A na Porajów ci z E-6 byli - uwaga - minutę przed 101. I tu nie ma już żadnej ideologii przynajmniej z mojej strony. Po prostu tu jest sucha analiza przedstawionych informacji. Która mimo wszystko z punktu widzenia interesu tych, co się przesiedli wypada dość blado. Ponieważ przesiadając się ze 101 w E-6 spowodowali, że było większe zapełnienie E-6. A wysiedli z autobusu linii E-6 tak naprawdę minutę, dwie wcześniej. Dodam tylko, że od przystanku Porajów obie linie mają już te same przystanki. Jedynie różnica może być w tym, że E-6 jako że jedzie pierwszy w szeregu, mógłby przelecieć na przykład na późnym żółtym w przeciwieństwie do 101, które jest z tyłu. No dobra, dalszej analizy nie będę już prowadził, a mógłbym tak jeszcze porozważać kilka scenariuszy. W każdym razie - moim zdaniem najbardziej racjonalne zachowanie w tej sytuacji, która jest to jest właśnie wsiadanie w 101, które odjezdża wcześniej. Bo wtedy pasażerowie rozkładają się dość równomiernie pomiędzy obie linie, jest mniejszy tłok, na który tak wszyscy narzekamy, a podróż 101 jest niewiele dłuższa niż E-6. Ponadto wsiadając w 101 unikamy marnotrawienia 4 minut bez sensu, stojąc na pętli. Ale jeśli koniecznie pasażerowie chcą E-6 jechać, to ZTM oczywiście powinien E-6 zasilić, tak jak chcą tego pasażerowie, ale brygadami ze 101, tak żeby nie ściągać wozów z innych rejonów miasta do tego celu. I to tyle ode mnie w tym temacie.