rzeznik pisze:drapka napisał/a:
Z jednej strony fajna sprawa, a z drugiej - wystarczy, że przypilnuje się, żeby kierowcy nie przytrzaskiwali pasażerów drzwiami,
Kolego, czy zastanowiłeś się może nad tym stwierdzeniem? Naprawdę uważasz, że przytrzaśnięcie pasażera drzwiami jest złośliwością ze strony kierowców?
Zasatnowiłem się. W większości przypadków wina nie lezy po stronie kierowcy, ale zdarza się, że lezy. Ostatnio np kierowca za szybko zamknął drzwi i uderzył kobietę, która zapytała przyczyny. Więc jej powiedział, ze jest opóźniony. Takie rzeczy miałem na mysi, co nie oznacza, że jeżeli pasażer przycięty zostanie z własnej winy (bo np. wejdzie po sygnale), to nie będzie obwiniał za to kierowcy.
rzeznik pisze:Tak naprawdę stał się upierdliwy tylko i wyłącznie z winy pasażerów, którzy niestety nie grzeszą myśleniem i uważają, że kabina kierowcy to kiosk ruchu i nie dociera do nich, że mają mieć odliczoną kwotę.
No i UOKiK-u, który nie pozwala na nakładanie marży, co róznych leniwych dyziów zniechęciłoby do traktowania kierowcy jak kiosku Ruchu, zwłaszcza kiedy ten drugi stoi otwarty i jest w zasięgu ręki. Oraz tych radnych, którzy zamiast 3 zł przeforsowali cene biletu 2,80, bo 80 gr czasem bywa trudno znaleźć w portfelu. Swoją drogą tutaj trochę i kierowcy nie są bez winy, bo gdyby uparcie i stanowczo odmawiali wydawania np. z 10 zł, zamiast przez 3 minuty poszukiwać drobnych, to pasażerowie też by się zastanowili czy np. nie opłaca im się isć dzień wcześniej do kiosku.
Sprzedaż biletów przez kierowcę powinna moim zdaniem być utrzymana, ale powinna być traktowana jako uzupełnienie (np. poprzez wyższą cenę albo wyłaczenie sprzedazy na niektórych przystankach, np. w centrum w biay dzień). Ale brak biletu u kierowcy czy odmowa sprzedaży z przyczyn opóźnienia powinna skutkować zwolnieniem pasażera z odpowiedzialności za brak biletu, bo po to jest stworzona taka możliwośc, żeby pasażer mógł z niej skorzystać. Skąd ma biedny człowiek wiedzieć, czy autobus, ntórym chce pojechać, a nie ma bieltu nie jest opóźniony?