Quo vadis, MZA?

Moderatorzy: JacekM, Dantte

Awatar użytkownika
levar
Posty: 2414
Rejestracja: 13 gru 2005, 23:46
Lokalizacja: Warszawa Stegny
Kontakt:

Post autor: levar » 17 wrz 2009, 1:30

drapka pisze:posiadali bilety na sprzedaż
Wg nowego zarządzenia "z góry", dyspozytorzy mają obowiązek przeprowadzania kontroli biletów u kierowców przebywających na dyżurze. Sam dziś takiej kontroli byłem poddany. 1 egzemplarz raportu trafia do kierownika, drugi zostaje dla dyspozytora, a trzeci dla kierowcy. Nie wiadomo na razie, co w przypadku wykazania nieprawidłowości.

[ Dodano: |17 Wrz 2009|, 2009 01:33 ]
PePe pisze:warto żeby raz na jakiś czas je porządnie wymyć i to nie tylko na zewnątrz...
Wprawdzie to nie mycie, ale dziś na R-7 podczas tankowania przeprowadzano dezynfekcję wewnątrz wozów :szok:.

[ Dodano: |17 Wrz 2009|, 2009 01:39 ]
Piotrek pisze:W takiej sytuacji żadne zdjęcia wizerunku nie poprawią =;
0,4 promila jestem w stanie zrozumieć, mogło zostać z poprzedniego dnia... Ale 2 promile po południu? :szok: To co on rano pił?!

[ Dodano: |17 Wrz 2009|, 2009 01:58 ]
Rosa pisze:Jeśli to nie byl kierowca MZA to czemu ta firma która podobno dba o swój wizerunek sie nie broni i tego nie sprostuje?
Dobre pytanie!

Awatar użytkownika
rzeznik
Posty: 327
Rejestracja: 13 maja 2007, 19:41
Lokalizacja: z masarni

Post autor: rzeznik » 17 wrz 2009, 9:13

drapka pisze:Z jednej strony fajna sprawa, a z drugiej - wystarczy, że przypilnuje się, żeby kierowcy nie przytrzaskiwali pasażerów drzwiami,
Kolego, czy zastanowiłeś się może nad tym stwierdzeniem? Naprawdę uważasz, że przytrzaśnięcie pasażera drzwiami jest złośliwością ze strony kierowców? Teraz, kiedy kierowca jest traktowany przez ZTM i pasażerów jak najgorsza szmata, nikt normalny nie robi takich numerów celowo i z premedytacją, bo od razu by go zlinczowali i ukarali. Co innego, jak jakaś menda stoi w drzwiach i je blokuje, bo kumpel dobiega... Ale na takich jest inny sposób :]
drapka pisze:włączali klimę jak jest gorąco, nie palili w kabinach, nie odjeżdżali za wcześnie z przystanków,
Z tym się zgodzę, zresztą palenia w kabinie podczas przewożenia osób zabrania kodeks drogowy.
drapka pisze:posiadali bilety na sprzedaż itp.
99% kierowców zawsze ma bilety na sprzedaż, ale tylko niewielki procent je rzeczywiście sprzedaje, czemu się zresztą nie dziwię, bo to najbardziej upierdliwy obowiązek, jaki kierowcy mają do wykonywania. Tak naprawdę stał się upierdliwy tylko i wyłącznie z winy pasażerów, którzy niestety nie grzeszą myśleniem i uważają, że kabina kierowcy to kiosk ruchu i nie dociera do nich, że mają mieć odliczoną kwotę. Na to wszystko traci się czas, a w komunikacji miejskiej każda minuta jest na wagę złota. Ja osobiście sprzedaję bilety, ale twardo trzymam się regulaminu - nie ma odliczonej kwoty lub opóźnienie przekracza 3 minuty, to jedzie na gapę :]
drapka pisze: - i to dla poprawy wizerunku da bardzo wiele. Bo nie pomoże dwudziestu "modeli" na zdjęciach, jeżeli pasażer od jednej czarnej owcy doświadczy jakiejś przykrości. Z drugiej strony jeden kierowca, który podpowie niewidomemu jaka to linia i gdzie ma wysiąść, wprowadzi niepełnosprawnemu, "przyklęknie" matce z wózkiem, itp. też wykona dobrą robotę za 20 modeli.
Się zgadza się!
rury

drapka
Posty: 3502
Rejestracja: 29 lip 2008, 17:21
Lokalizacja: tutejszy

Post autor: drapka » 17 wrz 2009, 10:10

rzeznik pisze:drapka napisał/a:
Z jednej strony fajna sprawa, a z drugiej - wystarczy, że przypilnuje się, żeby kierowcy nie przytrzaskiwali pasażerów drzwiami,
Kolego, czy zastanowiłeś się może nad tym stwierdzeniem? Naprawdę uważasz, że przytrzaśnięcie pasażera drzwiami jest złośliwością ze strony kierowców?
Zasatnowiłem się. W większości przypadków wina nie lezy po stronie kierowcy, ale zdarza się, że lezy. Ostatnio np kierowca za szybko zamknął drzwi i uderzył kobietę, która zapytała przyczyny. Więc jej powiedział, ze jest opóźniony. Takie rzeczy miałem na mysi, co nie oznacza, że jeżeli pasażer przycięty zostanie z własnej winy (bo np. wejdzie po sygnale), to nie będzie obwiniał za to kierowcy.
rzeznik pisze:Tak naprawdę stał się upierdliwy tylko i wyłącznie z winy pasażerów, którzy niestety nie grzeszą myśleniem i uważają, że kabina kierowcy to kiosk ruchu i nie dociera do nich, że mają mieć odliczoną kwotę.
No i UOKiK-u, który nie pozwala na nakładanie marży, co róznych leniwych dyziów zniechęciłoby do traktowania kierowcy jak kiosku Ruchu, zwłaszcza kiedy ten drugi stoi otwarty i jest w zasięgu ręki. Oraz tych radnych, którzy zamiast 3 zł przeforsowali cene biletu 2,80, bo 80 gr czasem bywa trudno znaleźć w portfelu. Swoją drogą tutaj trochę i kierowcy nie są bez winy, bo gdyby uparcie i stanowczo odmawiali wydawania np. z 10 zł, zamiast przez 3 minuty poszukiwać drobnych, to pasażerowie też by się zastanowili czy np. nie opłaca im się isć dzień wcześniej do kiosku.

Sprzedaż biletów przez kierowcę powinna moim zdaniem być utrzymana, ale powinna być traktowana jako uzupełnienie (np. poprzez wyższą cenę albo wyłaczenie sprzedazy na niektórych przystankach, np. w centrum w biay dzień). Ale brak biletu u kierowcy czy odmowa sprzedaży z przyczyn opóźnienia powinna skutkować zwolnieniem pasażera z odpowiedzialności za brak biletu, bo po to jest stworzona taka możliwośc, żeby pasażer mógł z niej skorzystać. Skąd ma biedny człowiek wiedzieć, czy autobus, ntórym chce pojechać, a nie ma bieltu nie jest opóźniony?
Popatrz, jaka franca!

fraktal
Posty: 5510
Rejestracja: 17 gru 2005, 12:03

Post autor: fraktal » 17 wrz 2009, 10:25

rzeznik pisze:Kolego, czy zastanowiłeś się może nad tym stwierdzeniem? Naprawdę uważasz, że przytrzaśnięcie pasażera drzwiami jest złośliwością ze strony kierowców?
Nie musi być złośliwością, nawet jeśli jest to skutek tylko nieuwagi, to profesjonalny kierowca powinien dążyć do jak największego wyeliminowania takich przypadków (jasne, że nie da się tego zrobić w stu procentach, ale powinien jednak uważać przy zamykaniu drzwi, bo nigdy nie wiadomo, czy zabezpieczenia zadziałają poprawnie, zwłaszcza w starszych wozach może być "coś" rozłączone, a kierowca może nawet o tym nie wiedzieć). Mnie na przykład zastanawia, dlaczego kierowca zamyka nieraz drzwi, gdy jestem tuż przed nimi, a wchodzę jako ostatni, po czym tłumaczy się, że pojawiłem się nagle - to znaczy chyba, że nie sprawdził, czy wszyscy pasażerowie wsiedli. Na szczęście taka krótka wymiana zdań pomiędzy kierowcą a pasażerem, o ile jest prowadzona grzecznie, kulturalnie i bez podsycania emocji, może dużo zdziałać i sprawić, że runie niejedna "szyba".

Awatar użytkownika
Cypis
Posty: 434
Rejestracja: 03 paź 2008, 18:41
Lokalizacja: DC
Kontakt:

Post autor: Cypis » 17 wrz 2009, 11:46

rzeznik pisze:Naprawdę uważasz, że przytrzaśnięcie pasażera drzwiami jest złośliwością ze strony kierowców?
Ja w ogóle zostałem kierowcą tylko dla tego, że od dziecka marzyłem o przytrzaskiwaniu ludzi drzwiami. A tu zonk - ci złośliwi pasażerowie znakomicie przytrzaskują się sami! Zupełnie bez mojego udziału! No jakże tak można, zabierać mi całą frajdę?! Chyba czas znów znienić zawód... ;) Lub pogodzić się z wnioskiem, jaki z historyjki tej płynie: mamy społeczeństwo głuche i/lub nie umiejące czytać ("Po usłyszeniu sygnału...").
rzeznik pisze:99% kierowców zawsze ma bilety na sprzedaż, ale tylko niewielki procent je rzeczywiście sprzedaje,
Nie "na sprzedaż", tylko wyłącznie do pokazania kontroli właśnie. Jak jeszcze raz będę musiał tłumaczyć się jakiemuś durniowi z Matiza, że właśnie sprzedałem wszystkie (niedziela wieczór, a w sobotę jeździłem na rano, czyli dwa "tłuste" dni bez możności zakupu nowych) to sprzedawać przestanę. Ostatecznie uratował mnie worek bilonu i... pasażerka, która kupiła ten ostatni bilet. Ale ciężko było :)
Zapraszam na pokład!

Zawisza Czarny, Tawerna Korsarz
- 3 wachta najlepsza!
Rzeszowiak, Grenlandia 2012 - etap 11


Bez korków, NR, CR, TSB i tym podobnych ZTM-ów : )

drapka
Posty: 3502
Rejestracja: 29 lip 2008, 17:21
Lokalizacja: tutejszy

Post autor: drapka » 17 wrz 2009, 12:06

Cypis pisze:jeszcze raz będę musiał tłumaczyć się jakiemuś durniowi z Matiza, że właśnie sprzedałem wszystkie
A może by tak tych "durniów z matiza" wyposażyć w bilety? I jak złapią kogoś (albo nawet nie złapią ale dostaną sygnał), to zamiast spisywać raporty uzupełniliby kierowcy zapas? Nawet za gotówkę - wtedy nie byłoby róznych sytuacji, kiedy kierowca biletów nie sprzedaje, chociaż ma, bo mu się z róznych przyczyn nie opłaca.
Popatrz, jaka franca!

radeom
Posty: 2469
Rejestracja: 22 lis 2007, 17:29

Post autor: radeom » 17 wrz 2009, 20:36

rzeznik pisze:Co innego, jak jakaś menda stoi w drzwiach i je blokuje, bo kumpel dobiega... Ale na takich jest inny sposób :]
Jaki? :razz:

Awatar użytkownika
m72
(mateusz72)
Posty: 1625
Rejestracja: 17 mar 2006, 19:46
Lokalizacja: z nienacka

Post autor: m72 » 17 wrz 2009, 20:38

Tajemny :>
Informuję, że powyższa wypowiedź stanowi wyłącznie moje prywatne zdanie i nie jest dozwolonym ażeby była wiązana z nieoficjalnym lub oficjalnym stanowiskiem organizacji lub firmy, z którą byłem, jestem lub będę zawodowo lub prywatnie związany.

fraktal
Posty: 5510
Rejestracja: 17 gru 2005, 12:03

Post autor: fraktal » 17 wrz 2009, 21:01

Cypis pisze:Ja w ogóle zostałem kierowcą tylko dla tego, że od dziecka marzyłem o przytrzaskiwaniu ludzi drzwiami. A tu zonk - ci złośliwi pasażerowie znakomicie przytrzaskują się sami! Zupełnie bez mojego udziału! No jakże tak można, zabierać mi całą frajdę?! Chyba czas znów znienić zawód... ;) Lub pogodzić się z wnioskiem, jaki z historyjki tej płynie: mamy społeczeństwo głuche i/lub nie umiejące czytać ("Po usłyszeniu sygnału...").
Możesz wierzyć lub nie, ale w ostatnim roku istnienia inflanckiej był taki jeden kierowca, którego najczęściej widywałem w przegubowym jelczu, a który robił tak: ilekroć widział pasażera dobiegającego do autobusu, "udawał", że na niego czeka, bo nie zamykał drzwi od razu nawet, gdy pasażerowie wsiedli, tylko stał i gdy pasażer był tuż przy drzwiach, po prostu je zamykał i odjeżdżał. A kiedy się spóźnił z reakcją lub pasażer był szybszy, to go przytrzaskiwał drzwiami. To nie mógł być przypadek, bo zdarzało się to kilka razy w jednym kursie, poza tym nigdy nie otwierał drzwi drugi raz (co mogłoby świadczyć, że pasażera nie zauważył). A to tylko jedna z historii, którą mógłbym opowiedzieć.
Cypis pisze:jaki z historyjki tej płynie: mamy społeczeństwo głuche i/lub nie umiejące czytać ("Po usłyszeniu sygnału...").
A co zrobić jak ten sygnał zabrzmi w trakcie, gdy pasażer wsiada albo nie zabrzmi w ogóle (w części U15 sygnał przy zamykaniu jest cichy lub nieraz nie ma go w ogóle, bo pewnie tego nikt nie sprawdza lub co bardziej prawdopodobne nie ma czasu ani ludzi, by to naprawić (i wcale nie chodzi tu o pierwsze drzwi, lecz najczęściej o trzecie, gdzie ten sygnał naprawdę powinien działać).

Awatar użytkownika
Jamnik
Posty: 1385
Rejestracja: 15 gru 2005, 21:58
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Jamnik » 22 wrz 2009, 16:22

Dziś na Kleszczową przyszło pismo z nadzoru budowlanego nakazujące natychmiastowe zamknięcie hali obsługi technicznej do czasu jej wyremontowania. Ciekawe w jaki sposób zajezdnia będzie funkcjonowała z trzema czynnymi kanałami. :zdziwiony:

Awatar użytkownika
MisiekK
Posty: 7855
Rejestracja: 15 gru 2005, 18:17
Lokalizacja: Nowe Dwory Tarchomińskie

Post autor: MisiekK » 22 wrz 2009, 16:25

Jamnik pisze:Dziś na Kleszczową przyszło pismo z nadzoru budowlanego nakazujące natychmiastowe zamknięcie hali obsługi technicznej do czasu jej wyremontowania. Ciekawe w jaki sposób zajezdnia będzie funkcjonowała z trzema czynnymi kanałami. :zdziwiony:
Tak jak do tej pory. Przeglądy w MZA to i tak fikcja.
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.

Awatar użytkownika
Jamnik
Posty: 1385
Rejestracja: 15 gru 2005, 21:58
Lokalizacja: Warszawa

Post autor: Jamnik » 22 wrz 2009, 16:29

MisiekK pisze:
Jamnik pisze:Dziś na Kleszczową przyszło pismo z nadzoru budowlanego nakazujące natychmiastowe zamknięcie hali obsługi technicznej do czasu jej wyremontowania. Ciekawe w jaki sposób zajezdnia będzie funkcjonowała z trzema czynnymi kanałami. :zdziwiony:
Tak jak do tej pory. Przeglądy w MZA to i tak fikcja.
Nie generalizuj, skoro nie znasz sytuacji. (-X Jeżeli właściciel wozu interesuje się stanem swojego pojazdu i w odpowiednim momencie "zawraca głowę" komu trzeba, to z okazji przeglądu naprawianych jest wiele rzeczy. Nawet drobiazgi. Nie wszyscy olewają stan swoich wozów. Dlatego niektóre znacznie wyróżniają się spośród innych pod względem stanu technicznego.

Awatar użytkownika
Desert
Zbanowany
Posty: 2154
Rejestracja: 23 lis 2007, 16:09
Lokalizacja: 100-(L)ica

Post autor: Desert » 22 wrz 2009, 16:42

Na każdym zakładzie tak jest, tylko trzeba okazać chęci =;
Obrazek
"Jak coś wiem to wiem, a jak czegoś nie wiem to mógłbym wiedzieć czyli i tak wiem, jeżeli się mylę to przepraszam, bo mógłbym się mylić, ale ja się nie mylę."

Awatar użytkownika
MisiekK
Posty: 7855
Rejestracja: 15 gru 2005, 18:17
Lokalizacja: Nowe Dwory Tarchomińskie

Post autor: MisiekK » 22 wrz 2009, 17:03

Jamnik pisze:Nie generalizuj, skoro nie znasz sytuacji. (-X Jeżeli właściciel wozu interesuje się stanem swojego pojazdu i w odpowiednim momencie "zawraca głowę" komu trzeba, to z okazji przeglądu naprawianych jest wiele rzeczy. Nawet drobiazgi. Nie wszyscy olewają stan swoich wozów. Dlatego niektóre znacznie wyróżniają się spośród innych pod względem stanu technicznego.
To nie jest zadanie 'właściciela wozu'. Zaplecze jest od dbania o wszystkie pojazdy. Ale do tego powinna być właściwa liczba ludzi na zapleczu i odpowiednie procedury obsługi.
Natomiast taka wypowiedź tylko potwierdza patologie jakie są w tej firmie.
Jožin z bažin kouše, saje, rdousí.... -
"Dopóki nie skorzystałem z Internetu, nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów" - Stanisław Lem
Powyższy post jest tylko i wyłącznie moim prywatnym zdaniem z którym inni dyskutanci nie muszą się zgadzać.

Awatar użytkownika
Desert
Zbanowany
Posty: 2154
Rejestracja: 23 lis 2007, 16:09
Lokalizacja: 100-(L)ica

Post autor: Desert » 22 wrz 2009, 17:06

A skąd panowie "mechanicy" mogą wiedzieć co dolega wozowi nie jeżdżąc nim :-s ?
Od tego wymyślono takie coś jak Autobus na "własność" by pomagano Panom w diagnozowaniu i usuwaniu usterek :dance:
Obrazek
"Jak coś wiem to wiem, a jak czegoś nie wiem to mógłbym wiedzieć czyli i tak wiem, jeżeli się mylę to przepraszam, bo mógłbym się mylić, ale ja się nie mylę."

ODPOWIEDZ