: 26 wrz 2011, 19:56
Kolego, jak ktoś ma chęć, będzie korzystał z KM, jak nie ma chęci nie będzie. Jednodniowa "promocja" tego nie zmieni.Websterek pisze:I niech dalej korkuje miasto. Spoko, ja już więcej nie mam pytań.
Kolego, jak ktoś ma chęć, będzie korzystał z KM, jak nie ma chęci nie będzie. Jednodniowa "promocja" tego nie zmieni.Websterek pisze:I niech dalej korkuje miasto. Spoko, ja już więcej nie mam pytań.
Z tych samych powodów ja mieszkając w Radomiu mam blachy WZYWebsterek pisze:Ja z niewiadomych względów jestem gnębiony / szykanowany przez system z tego powodu, że chciałem zaoszczędzić na ubezpieczeniu.
I chyba to jest najlepsze wyjście...fik pisze:Najlepszy jest jednak model bez durnych akcji "promujących" zbiorkom, nieprzynoszących żadnych efektów.
Dlaczego takich efektów nie ma? Jak jak zapytałem się mojej mamy jak wygląda DBS w Warszawie, to odpowiedziała, że z dowodem rejestracyjnym może jeździć KM za darmo. Jak się okazuje nie do końca, samochód ma służbowy, więc nie może. Dzięki propagandzie prasy w przyszłym roku chętnych zapewne będzie jeszcze mniej.fik pisze:Najlepszy jest jednak model bez durnych akcji "promujących" zbiorkom, nieprzynoszących żadnych efektów.
Dlatego, ze przy takiej jednorazowej promocji przy okazji jednorazowo skokowo spada jakość komunikacji. Więcej ludzi pchających się do tej samej liczby pojazdów musi spowodować efekt negatywny, a nie pozytywny. Jeśli chce się promować komunikację, to tylko przez robienie buspasów, priorytetów dla tramwajów, dobrych rozkładów z wygodnymi przesiadkami itd. DBS nie prowadzi do niczego.Websterek pisze: Dlaczego takich efektów nie ma?
Jakie myślenie? Zestawiamy dwa fakty: a) otwarte bramki, b) kontrole przy tychże. I to rejestrują ludzie codziennie podróżujący metrem, więc mający świetną skalę porównawczą. Jakie błędy w myśleniu?MeWa pisze:cóż, moim zdaniem błąd kryje się w myśleniu, że otwarcie jakichś bramek musi oznaczać wzmożone kontrole. Przecież obecny system jest tak nieszczelny, że otwarcie jednej czy dwóch bramek na każdej ze stacji nic nie zmienia...chester pisze:Koledzy z pracy donosili, że z okazji otwarcia przejść "bezbramkowych" w metrze, spotykali się z nasilonymi kontrolami tamże
A bo są ludzie, którzy jednak mają jakieś społeczne odruchy i potrafią szanować "dzień bez...". Podobnie, jak ludzie, którzy raz w roku wybierają się ze zniczem na cmentarz, raz w roku ograniczają jak mogą palenie, dają kwiatek kobiecie itp. Jeśli robi się akcje, które mają pomóc tym ludziom raz w roku przesiąść się do zbiorkomu, to chyba nie po to, by pomagając, utrudnić.MeWa pisze:Zresztą wydaje mi się, że koszty biletu raczej nie są rzeczą, która w pierwszej kolejności odstręcza od komunikacji. Jak coś na codzień nie korzysta z komunikacji, to co da taka jednorazowa promocja?
W Warszawie DBS to fikcja. Wystarczy spojrzeć na ulice. Korki takie same.bepe pisze:Dlatego, ze przy takiej jednorazowej promocji przy okazji jednorazowo skokowo spada jakość komunikacji. Więcej ludzi pchających się do tej samej liczby pojazdów musi spowodować efekt negatywny, a nie pozytywny.
błędy w myśleniu ludzi zlecających i stosujących takie praktyki.Chester pisze:Jakie myślenie? Zestawiamy dwa fakty: a) otwarte bramki, b) kontrole przy tychże. I to rejestrują ludzie codziennie podróżujący metrem, więc mający świetną skalę porównawczą. Jakie błędy w myśleniu?
Rzadko też tego dnia oboje małżonków skorzysta z tego rozwiązania.Bernard pisze:Życie Warszawy pisze: Na wczorajszej sesji rady miasta problem poruszył Maciej Maciejowski (PiS). – Rzadko oboje małżonków figuruje jako współwłaściciele samochodu.
A jak chcesz dasz to prawo każdemu z osobna skoro jest tylko jeden dowód. Wtedy mamy nie "każde z nich" ale "jedno z nich". Albo stosujemy zasadę "jeden dowód - jeden pasażer" albo dla wszystkich za free. Oczywiście problem można rozwiązać wydając jakieś bezpłatne przejazdów dla tego "drugiego" wpisanego w dowód, ale tu popadamy już w pewne paranoje.MichalJ pisze:No i co z tego? Nie chodzi o to, żeby prawo do darmowego przejazdu mieli OBOJE NARAZ, tylko żeby to prawo miało KAŻDE Z NICH z osobna.
A właściwie dlaczego? Jeśli jadą razem, to niech sobie jadą na jednym dowodzie. Przyjęcie, ze mąż może pojechać autobusem, ale żona i tak musi wziąć samochód, prowadzi do takiego skutku, że jednocześnie zwiększamy o jedną osobę tłok w KM i nie zmniejszamy o ten jeden samochód tłoku na drogach. Czyli pogarsza się wszystkim.MichalJ pisze:Nie chodzi o to, żeby prawo do darmowego przejazdu mieli OBOJE NARAZ, tylko żeby to prawo miało KAŻDE Z NICH z osobna.