drja pisze:
Ta, na to wychodzi

Opłacalność budowy drogę może i można tak liczyć, w końcu pieniądze idą wprost z budżetu miasta, czyli naszych podatków, czyli to, jak się mieszkańcom to zwróci, jest tu ważne.
A skąd idą pieniądze na wozokilometry dla autobusów, tramwajów, metra i kolei?
Ale skoro, jak wiadomo TW jako TW zaciągnęło konkretny kredyt na budowę i będzie go musiało spłacić, to skądś ten konkretny szmal musi wyciągnąć, prawda?
A gdyby ZMID był spółką i sam zaciągał kredyty na budowę dróg, to czym by się to różniło? Niczym.
Z wirtualnych nieco zysków na redukcji kosztów czasu ich nie weźmie, no chyba że ja o czymś nie wiem i równolegle została podpisana umowa z miastem, że na mocy założeń jakiejś analizy ratusz będzie TW przelewał jakąś sumę z tego tyułu...
Jeśli nie, to niestety, ale nie możesz tych zysków zaliczać w poczet bilansu samej inwestycji. No proszę Cię.

Ty naprawdę nie rozumiesz materii, o której rozmawiasz. Podejmę ostatnią próbę.
Analiza ekonomiczna = analiza, czy "opłaca się" wydać publiczne pieniądze. Nieważne, którędy - czy poprzez wozokilometry dla TW, czy poprzez budżet inwestycyjny miasta - w ostatecznym rozrachunku to są te same - społeczne - pieniądze. I tą analizę stosuje się do wszystkich inwestycji transportowych, drogi, mosty, tramwaje, metro - nie ma różnicy. NIE MA RÓŻNICY. We wszystkich tych przypadkach na pieniądze przelicza się czas, zdrowie, nie raz i życie, skażenie środowiska itp. Jak inaczej porównać, czy lepiej zbudować droższą drogę z krótszym czasem przejazdu, czy tańszą, ale dłuższą?
Finansowanie, czyli źródło pokrycia kredytu, to jest coś zupełnie innego i problem polega głównie na tym, że jeśli inwestycja jest zlecona np. TW (albo Mobilisa), to koszty idą przez wozokilolmetry dla TW (czy Mobilisa), to budżet miasta obciążony jest przez te 10 do 20 lat, a nie jednorazowo przez rok czy dwa. I tutaj znowu - nie ma dokładnie żadnej różnicy między budową trasy na Tarchomin a zakupem przegubowców przez Mobilis. Jedno i drugie jest finansowane przez spółkę, a płacone przez miasto w kontrakcie wieloletnim.
Cóż, dzięki Bogu, że nie wybrałem kariery na uczelni - zdolności dydaktycznych nie mam za grosz.