[img]http://www.rzeczpospolita.pl/gifs/head.gif[/img] pisze:
Syberia na Marszałkowskiej
Śliskie jezdnie, spóźnione pociągi, pękające rury. Warszawiacy skarżą się na trzaskający mróz i zwały śniegu. Takiej zimy nie było w stolicy od ponad 20 lat
Kierowcy grzęźli w śniegu i ślizgali się na zamarzniętych jezdniach. Na walkę z zimą władze miasta wydały tylko w ten weekend ponad 6 mln zł! Płużenie i posypywanie mieszanką soli i chlorku wapnia trwało 28 godzin. 150 solarek wyjechało na ulice miasta o godz. 3 w nocy z piątku na sobotę. O godz. 6 ich ilość wzrosła do 265. W takiej liczbie jeździły do północy - z przerwami na zjazdy do baz po uzupełnienie zapasów. Mimo to w sobotę po stolicy właściwie nie dało się jeździć, nawet na głównych ulicach leżał rozjeżdżony śnieg.
- Warunki pogodowe były fatalne. Przy temperaturze minus 16 stopni sypał śnieg. Nie nadążaliśmy z jego usuwaniem - rozkłada ręce Iwona Fryczyńska, rzecznik Zarządu Oczyszczania Miasta.
W niedzielę solarki znów pracowały - od godz. 8 do 15.
Pług zepsuł tramwaj
W sobotę gigantyczne opóźnienia miały pociągi, np. z Kijowa - prawie dwie godziny. Pociąg z Lublina do Szczecina przyjechał do Warszawy prawie trzy godziny po czasie. W niedzielę opóźnienia sięgały 60 minut. Na Dworcu Centralnym było spore zamieszanie. Trzy razy pękły tory na linii średnicowej: na wysokości Ursusa, Włoch i Śródmieścia. Pociągi kursowały po torach dalekobieżnych.
Pasażerowie narzekali na komunikację miejską. Autobusy spóźniały się po kilkadziesiąt minut. Ikarusy przypominały zamrażarki.
- Szwankowały w nich układy grzewcze - przyznaje Wojciech Bosakirski, wiceprezes Miejskich Zakładów Autobusowych. - Przy średnim wieku naszych pojazdów 14 - 15 lat mechanicy i tak dokonują cudów, żeby wszystkie wyjechały - twierdzi.
W sobotę o godz. 6.30 tramwaj linii 26 ugrzązł na Trasie W-Z. Dlaczego? Według Wojciecha Szydłowskiego z Tramwajów Warszawskich pługi zgarnęły śnieg z jezdni... prosto na tory. Tramwaje stały dwie godziny. O 12.30 mrozu nie wytrzymał napęd tramwaju linii 23 kursującego Rembielińską. Zepsuty pojazd na trzy godziny zatarasował przejazd.
Oblężenie przeżywała podziemna kolejka. - W mrozy przewozimy ponad 370 tys. osób dziennie - mówi Grzegorz Żurawski z Metra Warszawskiego. - To rekord. Pasażerowie przesiedli się z autobusów.
Miejskie służby nie radziły sobie z odśnieżaniem miejsc parkingowych. Pryzmy zamarzniętego śniegu uniemożliwiały postój. Iwona Fryczyńska z ZOM apeluje do kierowców o wyrozumiałość. Zarząd Dróg Miejskich odmawia czasowej rezygnacji z pobierania opłat - według Adama Czugajewicza z ZDM, śnieg nie zwalnia kierowców z obowiązku wrzucania pieniędzy do parkometrów.
W ścisku, ale w cieple
W stolicy dochodziło do wypadków przy próbach ogrzewania mieszkań. Przy ul. Środkowej lokatorzy włączyli piecyk. Przeciążyli sieć i wysadzili korki. W sobotę w Modlinie zginął 40-letni mężczyzna. Doszło do eksplozji, bo próbował napalić w piecu za pomocą benzyny. Przy ul. Muszkieterów palił się pustostan. Strażacy wyprowadzili ze środka 39-letniego mężczyznę. Tadeusz W. był pijany.
W noclegowniach dla bezdomnych panował ścisk. Nigdzie nie było wolnych miejsc, ale kierownicy ośrodków nie zamykali przed nikim drzwi. Przy ul. Stawki rozkładano materace na podłodze. Podobnie w ośrodku w przejściu pod Puławską. - Ludzie spali, jak się da: nawet na siedząco przy stole, byle w cieple - mówi Andrzej Śleżyński, kierownik tej noclegowni.
W śródmiejskich kościołach księża odczytali apel o pomoc dla bezdomnych. Ulotki z informacjami leżały w świątyniach.
Zamarzały gazomierze
W całym mieście były wahania ciśnienia gazu. Ludzie mocniej odkręcali kaloryfery, częściej gotowali. W gazowni do usuwania awarii skierowano wszystkie ekipy. W sobotę wyjechały 140 razy, w niedzielę taką liczbę interwencji mieli już o godz. 11. Gazownikom zamarzały tzw. reduktory, czyli urządzenia do obniżania ciśnienia. Na ul. Motylkowej zamarzł nawet gazomierz.
Włodzimierz Kleniewski z Mazowieckiej Spółki Gazownictwa zapewnił jednak, że nie ma ryzyka wstrzymania dostaw gazu do mieszkań.
Pełne ręce roboty mieli też ciepłownicy i wodociągowcy. SPEC ściągnął do pracy nawet tych, którzy byli na urlopach. Według Sławomira Szczepankiewicza z MPWiK wodociągowcy wyjeżdżali do awarii kilkadziesiąt razy.
Zebry na wybiegu
Syberyjska temperatura nie przeszkadzała zwierzętom... afrykańskim. W warszawskim zoo zebrynie dały się zagonić do ogrzewanych pomieszczeń. Wolały spacerować po wybiegu.
- Jedna z nich zawsze stoi w drzwiach na czatach, by nie można było ich zamknąć - śmieje się wicedyrektor zoo Włodzimierz Konrad.
- Idzie luty, podkuj buty. Mróz utrzyma się co najmniej do końca tygodnia - przewiduje synoptyk Ryszard Klejnowski. - Jako mieszczuchy jesteśmy trochę zbyt rozpieszczeni. Radzę po prostu wyciągnąć z szaf kalesony i kozaki.Panie muszą zapomnieć o stringach i butach na obcasie.
Aleksandra Paulska, Konrad Majszyk, blik