: 12 maja 2011, 19:56
Przepraszam ale czy ze strony mieszkańców była jakakolwiek "wola do dyskusji"ncc2000 pisze: Do tego bez woli dyskusji
Przepraszam ale czy ze strony mieszkańców była jakakolwiek "wola do dyskusji"ncc2000 pisze: Do tego bez woli dyskusji
Dokładnie taki sam schemat był wcześniej na Ochocie.ncc2000 pisze:Ja też byłem wtedy na tym spotkaniu. Nic dziwnego z tym nasłuchaniem się, skoro przyszedł Pan nie jak na zapowiedziane konsultacje, ale z gotowym projektem całkowicie odrzucanym przez mieszkańców. Do tego bez woli dyskusji i z wyraźnie prezentowanej pozycji wyższości. A co najgorsze, spotkanie było wówczas fatalnie przygotowane przez władze Rembertowa.Jarek pisze:Kiedyś byłem na takim zebraniu. Tak się nasłuchałem, że miałem dosyć na dwa tygodnie
Bernard pisze:Na osiedlu w Nowym Rembertowie wiszą przy wejściach do klatek jakieś informacje o likwidacji 514. Jaka jest dokładnie treść zobaczę dopiero w piątek.
Już wszystko jasne. Wywiesili mniej więcej taki tekst: "W dniu 12 maja 2011r. o godz. 18 w urzędzie dzielnicy Warszawa Rembertów odbędzie się spotkanie z przedstawicielami ZTM w sprawie likwidacji linii 514, zmiany trasy 183 i wprowadzenia innych niekorzystnych zmian w funkcjonowaniu komunikacji miejskiej na terenie dzielnicy" z czego info o niekorzystnych zmianach było zakreślone na żółtoPiotrekP pisze:Dzisiaj zebranie w Rembertowie, w sprawie zmian które ZTM miałby wprowadzić. Większość Rembertowa i osób idących tam chcą powiedzieć im NIE.
Widzę tu jakieś ogromne nieporozumienie. Mieszkańcy ze swoich podatków płacą pensje urzędnikom ZTM i nie muszą mieć żadnej dobrej woli. Bycie urzędnikiem, to nie panowanie (a w najlepszym wypadku uszczęśliwianie na siłę) - jak sobie chyba niektórzy wyobrażają, ale funkcja usługowa dla mieszkańców. Mieszkańcy mają prawo mieć oczekiwania, a władza musi się tłumaczyć ze swoich decyzji. Taki jest naturalny porządek.Kleszczu pisze:rzepraszam ale czy ze strony mieszkańców była jakakolwiek "wola do dyskusji"
Nareszcie jakis glos rozsadku.chester pisze:Mieszkańcy chcą, by im ktoś po ludzku wytłumaczył, co jest grane. Nie z wyższością stempelkowego urzędnika, który zabełkocze i nawet jeśli bełkot ma sens - to nie jest zrozumiały. To musi być czytelnie podane, jak krowie na rowie.
A pretensje do mieszkańców, że nie rozumieją urzędniczego pseudobełkotu to jakieś totalne nieporozumienie. Powraca kwestia nosa i tabakiery.
Dlatego jeśli to mają być KONSULTACJE, to nie może być PRELEKCJI, wykładu, po którym co najwyżej maluczcy mogą nieśmiale zadać Wielkiemu Oświeconemu Urzędasowi pytanie, na które on odpowie, bądź nie, zrozumiale, bądź nie.geograf_OSU pisze:Po pierwsze, nawet udany marketing, w tym wypadku wylozone prosto kawa na lawe, nie zakryje dwoch faktow: czy tego chcemy czy nie ludzie wola polaczenia bezposrednie, co nie raz zostalo naukowo udowodnione.
Ale to nie znaczy absolutnie, że masz być niemiłym, niesympatycznym, nierzeczowym i niekonsyliacyjnym. Z pewnością drogą retaliacji nie dojdzie się do konsensusu.pawcio pisze:znajdź sposób na pozostawanie miłym, sympatycznym, rzeczowym i koncyliacyjnym.
Nie wiem, po co ta cienka ironia. Ja bym rzekł inaczej - specjalista jest od wymyślania rozwiązań, ale niekoniecznie musi je oznajmiać, jeśli nie ma do tego naturalnych, albo dobrze wyuczonych umiejętności. Proste.Glonojad pisze:Przewiduję, że otrzymasz zaraz odpowiedzi typu:
[...]"po to jesteś specjalistą, by wymyślać rozwiązania kompromisowe akceptowalne dla wszystkich"
Ja mogę walić głową w mur (tak jak robiłem to na owym spotkaniu). Ale w którymś momencie i mnie zacznie czaszka napierniczać.chester pisze:Ale to nie znaczy absolutnie, że masz być niemiłym, niesympatycznym, nierzeczowym i niekonsyliacyjnym. Z pewnością drogą retaliacji nie dojdzie się do konsensusu.
Jak wiesz, istnieją warunki, których iloczyn daje zbiór pusty.chester pisze:Ja bym rzekł inaczej - specjalista jest od wymyślania rozwiązań,
Powinny. Się kiedyś zrobi.chester pisze:Primo, to te ostatnie posty winny chyba do "Marketingu..." trafić...
Są prowadzone badania ankietowe na temat preferencji pasażerów. Problem polega na tym, że nikt nie zbadał skłonności ludzi do protestowania i popierania pomysłów.chester pisze:najpierw pogadać z mieszkańcami, a dopiero potem snuć projekty?
Wydaje mi się, że cierpliwości do takich dyskusji mam całkiem sporo. (Inaczej dawno bym uciekł z tego forum.) Sęk w tym, że druga strona konwersacji nie chce dyskutować merytorycznie, tylko samolubnie (co nawet jestem w stanie zrozumieć). Przy takim podejściu pole do współpracy jest nikłe, bo albo zrobisz tak, jak chce krzykacz, albo jesteś złym, przebrzydłym urzędasem, co tylko pije kawę i wozi dupę samochodem do pracy.chester pisze:Na końcu ad personam, pracownicy różnej maści infolinii jakoś wytrzymują wszystko, co leci do nich (fakt, łatwiej, bo po drucie). Tylko naprawdę do pewnych rzeczy trzeba mieć predyspozycje. Jeśli ich nie masz, to wcale nie jesteś gorszym człowiekiem (ja też ich nie mam), ale po co się męczyć na takich spotkaniach, z efektem dużo gorszym od oczekiwanego minimum?