Teraz i tak taktu nie masz, wszyscy żyją.Glonojad pisze:Brak taktu i zapychanie średnicy kursami "do Warszawy" dyskwalifikuje ten pomysł. Rozwiązaniem jest wyłącznie czynna rezerwa na Wschodnim i Zachodnim.przewoz pisze: Receptą jest urozmaicenie tych obiegów, czyli łączenie różnych linii, tylko wtedy na pewno taktu nie uzyskamy. Do tego najdłuższe relacje typu Radom, Dęblin, Łuków czy Skierniewice w ogóle powinny kończyć w Warszawie, one są najbardziej podatne na opóźnienia i powinny mieć stały np godzinny takt, zawsze byłyby to pewne pociągi, nawet jak coś by padło na dalszej części łączonej trasy.
Niemniej jednak jestem przeciwny potworkom w stylu Skierce - Dęblin.
Raz, że podatne na opóźnienia, dwa, że długa wymiana pasażerska, niczym w S2 w szczycie na średnicy.
Już szybciej Grodzisk - Dęblin, Otwock - Skierce. Ale nie takie długie dziwolągi.
Z resztą aktualnie robi się odbiegi na średnicy 3 - 4 minuty. Przy trzech minutach w mniej niż pół godziny obsłużyć można całkiem sprawnie wszystkie kierunki...
Przykładowo
00 - Wsch - Skierce
03 - Otwock - Błonie
06 - Siedlce - Zach
09 - Wsch - Radom
12 - SKM S1
15 - SKM S2
18 - Wsch - Łowicz
21 - Mińsk - Grodzisk
24 - Dęblin - Zach
Tylko trzeba zrobić podstawowe założenia: do Łowicza, Skierniewic i Radomia raz na godzinę minimum osobowy. Raz na godzinę do Sochaczewa i Żyrardowa, raz do Błonia, Warki i Grodziska plus S1/S2 w tym układzie co jest i przyspieszone p. Centralny dodatkowo i ewentualnie w szczycie coś w krótkich relacjach łączonych: Rembertów - Skierniewice etc.
Da się IMO. Super taktu i tak chyba się nie doczekam, skoro w PLK ten sam pociąg jadący 1-5 może mieć inny rozkład od tego samego jadącego 6-7 (o minutę).
