: 31 sie 2007, 14:09
solaris8315 pisze:Zderzenie dwóch epok
dwa zdjęcia
solaris8315 pisze:Zderzenie dwóch epok
dwa zdjęcia
W ekspedycji Huta taką mieliTyrystor 8401 pisze:solaris8315 pisze:Zderzenie dwóch epok
dwa zdjęcia![]()
Z R-6 jest ów wóz?!
Skąd oni wytrzasnęli wogóle tą tablicę!...
http://wiadomosci.onet.pl/1597873,12,item.htmlonet.pl pisze:
Ukradł most i sprzedał go na złom
Rosyjska milicja poinformowała o zatrzymaniu złodzieja, który ukradł i sprzedał na złom niewielki most.
Mostek na rzece przepływającej przez obwód riazański, na południowy wschód od Moskwy, padł łupem 45-letniego mężczyzny, którego skusiła możliwość zarobku.
Złodziej ukradł pięciometrowy metalowy most, pociął go na części i sprzedał na złom.
Milicja określiła wyczyn zatrzymanego mężczyzny "największą" kradzieżą roku. Nie podano, ile złodziejowi zapłacono w skupie złomu.
Rzeczpospolita pisze: ŚWIAT I OBYCZAJE
Szwedzkie feministki łamią toaletowe tabu
Na wolnym uniwersytecie dla kobiet w Malmö, który oferuje warsztaty i seminaria o feminizmie, zorganizowano nowy kurs. Uczestniczki uczyły się siusiać na stojąco. Choć organizatorzy od początku zastrzegali, że to nie żadna prowokacja, to - jak potem ubolewali - niektórzy, niestety, tak to postrzegali.
Zdaniem Asy Stahl, dziennikarki i artystki prowadzącej warsztaty o wyzwoleniu kobiet, problem trafnie sformułowała Simone de Bauvoir w fundamentalnym dziele "Druga płeć". Pisarka postawiła tezę, że kobiety nauczyły się traktować wstydliwie swe intymne sprawy. Nawet w sztuce i literaturze mało kto wspomina o kobietach w sytuacjach osobistych.
- Czy nauka siusiania na stojąco to krok w stronę równouprawnienia?
- Nie wiem tego na pewno - odpowiada "Rzeczpospolitej" Asa Stahl. - Faktem jednak jest, że w miejscach publicznych jesteśmy bardziej ograniczone w ruchach. Wiele kobiet czuje dyskomfort, gdy musi ściągać spodnie i eksponować części ciała w plenerze.
Program kursu był bogaty. Jego uczestniczki uczyły się właściwej techniki indywidualnie, ale o pojawiających się problemach dyskutowały w grupie. Wszystkie musiały wykonać własną wersję spodni, które pasowałyby im w niekonwencjonalnym zachowaniu. Jak twierdzi Asa Stahl, nowe umiejętności mogą się przydać kobietom w różnych sytuacjach, choćby w podróży.
O nietypowym kursie informowała szwedzka prasa, bo tematy u nas uznawane za intymne w Szwecji do tabu nie należą. Niedawno dziennik "Svenska Dagbladet" zamieścił duży reportaż o przyzwyczajeniach toaletowych kobiet w miejscach pracy.
ani
http://miasta.gazeta.pl/krakow/1,35798,4447687.htmlGW pisze:
Nieprzyzwoita nazwa krakowskiego hotelu
Rafał Romanowski, 2007-08-30, ostatnia aktualizacja 2007-08-31 11:44
Właściciele odrestaurowanej gigantycznym kosztem Kamienicy Bonerowskiej na Rynku Głównym nazwali ją z angielska Boner Palace. Angielscy turyści pokładają się ze śmiechu, bo słowo "boner" oznacza w ich slangu sztywny penis.
Właściciel kamienicy na rogu Rynku Głównego i św. Jana, firma Gellwe (znana z produkcji galaretek, kisieli i energetyzujących napojów), nabyła ją, aby otworzyć tam luksusowe restauracje, kawiarnie, pokoje gościnne i apartamenty. Swój cel zrealizowali w dość krótkim czasie. Na dniach w zabytkowych wnętrzach odrestaurowanej milionowymi nakładami kamienicy otworzy się więc Boner Palace, bo na taką anglojęzyczną nazwę całego obiektu zdecydowali się szefowie Gellwe.
Teraz jednak muszą przełknąć gorzką pigułkę. Idąc w ślad za modą na obco brzmiące nazwy, użyli w niej slangowego słówka "boner", które po angielsku oznacza... stojący w erekcji, sztywny "na kość", męski członek. - Każdy, kto zna angielski od urodzenia, słysząc "boner", czerwieni się ze wstydu lub śmieje do rozpuku - mówi Kenny, znajomy Szkot, któremu opowiadam o osobliwym pomyśle Gellwe. Kiedy siedzimy w kafejce naprzeciwko Boner Cafe (bo i taka działa w Bonerowskiej od niedawna), widzimy kilkanaście osób, które śmieją się, pstrykają zdjęcia komórkami, pokazują palcami wykuty w złotych literach dumny napis przy wejściu. Mało tego, oficjalna strona obiektu nosi nazwę Bonerpalace.pl. Wystarczy zamiast liter polskiej domeny wpisać "com" i monitor naszego komputera błyskawicznie wyświetli ostrą, pornograficzną stronę dla gejów. Skąd ta wpadka? Oficjalnie do nieznajomości slangowej angielszczyzny nikt w firmie nie chce się przyznać. - My tu pracujemy od niedawna, tym się zajmowali nasi poprzednicy. Zgłaszaliśmy wątpliwości, ale nikt nie chciał nas słuchać - słyszymy od pracowników.
Bardziej rozmowna jest Dorota Ryciak, odpowiedzialna w Bonerze za kontakty z mediami: - Hmm, wiem, co znaczy "boner", ale przyznam, że nie spodziewaliśmy się, że użyte tu słowo będzie dla kogoś śmieszne bądź kontrowersyjne - wyjaśnia. I dodaje: - Kierujemy się do tych anglojęzycznych turystów, którzy nie widzą w tym nic zdrożnego. - Myśli pani, że brytyjscy arystokraci nie wiedzą, co to znaczy? - pytam. - Trudno powiedzieć... - słyszę w odpowiedzi.
- Trzeba przyznać, że takie językowe dwuznaczności zachodzą między wieloma językami. Polakom szalenie podobają się szyldy z napisem Cipo na Węgrzech, co oznacza, że w owym sklepie sprzedaje się buty. A w internecie znalazłam sporo zdjęć Polaków pozujących pod tablicą z nazwą miejscowości Nagykutas, co znaczy mniej więcej Duże-Studzienne - komentuje Andrea Adam z Instytutu Węgierskiego.
Leszek Mazan, znawca Krakowa i autor wielu książek, pokpiwa, że "Jan Boner chyba nie był aż taki jurny, żeby hotel trzeba było mu tak z angielska nazywać". - Kolejny obiekt w Krakowie nazwijmy imieniem Hewa dicto Pierdolonki, pierwszej dziewki wszetecznej średniowiecznego Krakowa - proponuje w rozmowie z "Gazetą".
Kim byli Bonerowie?
Słynny krakowski ród patrycjuszowski pochodzenia niemieckiego. Zapisali się w historii Polski jako znakomici zarządcy, bankierzy i mecenasowie sztuki. Najbardziej znanym Bonerem był Jan, zarządca i bankier na dworze króla Zygmunta Starego, jeden z najbogatszych i najbardziej wpływowych możnowładców XVI-wiecznej Polski. Choć kamienica na Rynku Głównym powstała już w XIV wieku, największy rozkwit przeżyła właśnie za czasów, gdy należała do rodu Bonerów.
Wpadki językowe
Była już dworcowa restauracja Gastrowars (wojny gastryczne) i napoje Dick Black (zmienione potem na Bick Black). Jakie jeszcze nazwy mogą budzić śmiech u cudzoziemców? Napisz na forum albo wyślij e-mail: redakcja@krakow.agora.pl.
Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
Kiedyś na Bartyckiej, można było zobaczyć plakat, na którym były przedstawione trzy postacie. Dwóch mężczyzn i kobieta. Wszyscy stali przy pisuarach w odpowiedniej pozycjiplocmaster pisze:Jak kobieta może lać na stojąco? (chodzi mi o kwestie techniczne)
Wiem, że z papierowym rożkiem można zdziałać wiele, ale intryguje mnie to, jak kobieta może się odlać na stojąco bezeńSolaris pisze:ak wnika z artykułu, wystarczy odpowiednio dostosowane odzienie. Gorzej, że tak się wyrażę, w naturze,
Choćbyś strząsał dwa tygodnie…Solaris pisze:ale nawet facet potrafi się hmm... na spodnie
Może, może.plocmaster pisze:Jak kobieta może lać na stojąco? (chodzi mi o kwestie techniczne)
I nie poleci jej po nogach?JacekM pisze:Może, może.
Te Panie właśnie się uczą jak to robić bez oblewania nógI nie poleci jej po nogach?
Wszystkiego się można nauczyć.plocmaster pisze:I nie poleci jej po nogach?JacekM pisze:Może, może.