Minimum 10 brygad (nie midi) stanowiacych tzw rezerwe czynna kursujaca pod postacia wtyczek np na liniach 203,211,214 lub 516, ktore w kazdej chwili mozna sciagnac na ratunek jakby tramwaj zdechl
A masz na to pieniądze? Bo z tego co mi wiadomo miasto ich nie ma...
Nie ma sensu, zebys wymyslal dalsze przyklady.
Czy sie komus podoba czy nie, T-min to komunikacyjnie perfidne miejsce, w ktorym mieszka mnostwo ludzi. Wystarczy paraliz Modlinskiej lub/i zepsuty tramwaj na MP i jest dramat.
Do Mewa: I wlasnie dlatego Tarchomin jest swieta krowa i sa powody zeby byl traktowany troche inaczej.
Owszem Tarchomin to peryferie ale w żadnym wypadku nie jest to powód by traktować go wyjątkowo.
Piszesz że w wypadku Tarcho wystarczy paraliż Modlińskiej, ale zobacz w wypadku Piaseczna "wystarczy paraliż Puławskiej", w wypadku Pruszkowa "wystarczy paraliż Jerozolimskich" więc o czym tu w ogóle piszesz?
To nie lament, tylko dyskusja. Mialem nadzieje, ze polemika na argumenty, ale no coz... znowu sie rozczarowalem. Jedyny argument jaki macie, Drodzy Koledzy (forumowi przeciwnicy) to taki, ze jestem z Tarchomina i w zwiazku z tym nie moge miec racji, bo............. nie (jak to kiedys Bastianie raczyles napisac).
To zdecydowanie jest lament. Tak się składa że 4 lata przemieszkałem na Dąbrówce Wiślanej i mam te same zdanie co koledzy - dramatyzujesz/wyolbrzymiasz/usprawiedliwiasz brak wyobraźni mieszkańców "Tarcho".
Mieszkańcy Białołęki, nie od dziś przyjmują postawę roszczeniową, ba uważają że im się należy bo "nie mają mostu", "nie mają tramwaju", "mają daleko do centrum" itp. itd.
Natomiast prawda jest taka - nikt tych ludzi nie zmuszał do osadzania się na "Tarcho", "Nowodworach" czy na "Zielonej Białołęce" przecież każdy kto kupował mieszkanie wiedział że kolorowo nie będzie - z jakiegoś powodu te mieszkania były sporo tańsze niż w innych lokalizacjach (nieraz nawet tańsze niż w podwarszawskich miasteczkach).
A w to że podczas kupowania własnego "M" 95% populacji Białołęki miało atak "zaćmienie mózgu" raczej nie uwierzę.
Krótko, jak się chciało mieszkać na peryferiach to się ponosi konsekwencje - dla mnie oczywiste.
A tak na marginesie. Nigdy nie masz gwarancji że autobusy nie będą stać w gorszym bagnie niż tramwaje - przykład z początku zimy. Już pomijam fakt że na Modlińskiej wszelkiej maści zatory z udziałem samochodów i busów to codzienność.