Niestety nieraz zawraca się na takim znaku bo organizator ruchu likwiduje radośnie kolejne nawroty (nie dając żadnej alternatywy) i skutek jest taki jaki jest. Sam zapytałem przedwczoraj policjanta (z drogówki) gdzie mam zawrócić i wskazał mi takie właśnie skrzyżowanie ze strzałką w lewo. Więc nie tylko przeciętni kierowcy mają z tym problem.
http://motoryzacja.interia.pl/wiadomosc ... isy,584508
Znalazłem ten wspomniany wyżej opis sytuacji.
Pzdr
[ Dodano: 2007-01-22, 16:31 ]
Jak wyjeżdżasz z Czumy od strony zachodniej i chcesz skręcić w lewo w Powstańców masz na Czumy na to pas. Problem jest taki, że od strony wschodniej (nie wiem czy to też ulica Czumy nie mam planu przy sobie) zrobiono to samo. Skutek jest taki, że na torach tramwajowych spotykasz się czołowo i zaczyna się kombinowanie, kto złamie przepisy i pojedzie "pod prąd".inż. Glonojad pisze:Wróć, chodzi mi o przykład takiego zaprogramowania sygnalizacji strzałkowej, która jest kolizyjna... bo, że kierowcy mogą nie znać przepisów i nie wiedzieć, że strzałki są bezkolizyjne, to ja wim.
To co już opisałem to jest sygnalizacja kolizyjna. Dla mnie jak co i rusz napotykam na wykluczające się oznakowania to nie ufam do końca także tym niewykluczającym się bojąc się, że z drugiej strony jest coś "dziwnego". Co do meritum masz rację. Zgadzam się, ale nie można zwalać wszystkiego na nieznających przepisy także trzeba ich zrozumieć.
Dam Ci inny "ciekawy" przykład - ulica powiatowa w Błoniu, mam przed sobą znaki C5 i C8 wiszące na słupku przed skrzyżowaniem no i co mam zrobić (zresztą dodatkowo wisi znak D-4b).
Pzdr