Serio? Mi kiedyś dwa dresy (chyba na 701) marudziły, żebym im otworzył drzwi między przystankami. Odmówiłem, a Ci zamiast drzwi otworzyć awaryjnie, to zaczęli je szarpać. Popsuli, a co za tym idzie - nie tylko oni wyszli. Wątpię w posiadaną inteligencję dresa...Wolfchen pisze:Jak by kierowca drzwi nie otworzył, to i tak by je dres sobie otworzył, opuszczając autobus...
Bezpieczeństwo w pojazdach komunikacji
Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam
No i jak miał go niby trzymać? Nie otworzyć drzwi? Żaden problem - rozciągnie je sobie i wyjdzie. Siłą - z jakiej racji kierowca ma się narażać na to, że sam dostanie w dziób? Od wyciągania konsekwencji w tym wypadku jest Policja, a nie kierowca. Policja odczyta nagranie z monitoringu, przepyta świadków i zrobi, co do niej należy.vernalisadonis pisze:Wg mnie kierowca powinien go tam trzymać i wezwać policję, a tak to koleś za swój czyn nie poniósł żadnych konsekwencji.
Pewnie że może, ładnie to nawet brzmi w teorii. Mam to na świeżo, wczoraj w nocy zmieniłem trasę w takim celu po raz pierwszy. W większości przypadków nic to nie da, bo:MeWa pisze:A zgodnie z regulaminem ni emoże zmienić trasy i podjechać pod komisariat policji?
a) najbliższy komisariat jest często bardzo daleko;
b) kierowca nie zawsze wie, gdzie jest najbliższy komisariat (panowie z radiowozu uświadomili mnie wczoraj, że chciałem jechać pod komisariat którego już nie ma);
c) koleś w każdej chwili może rozciągnąć drzwi i po prostu wysiąść - nie będę przecież urządzał dzikiego pościgu na komisariat, przelatując wszystkie okoliczne skrzyżowania na czerwonym świetle (a "mój" agent rozciągnął drzwi i wysiadł przy 5km/h, jak już zajechał mi drogę radiowóz. Efekt był taki że drzwi złapały mu nogę i zarył łbem o asfalt - gdyby zrobił to samo przy 60km/h, to już by go nie było na tym świecie.);
d) nawet jak już podjedziesz pod komisariat, to zanim zaspani stróże prawa wyjdą, kolesia już dawno nie będzie.
Szansa na to jest okołozerowa, a jako kierowca nie będę wnikać w psychikę pasażerów - czy się przestraszą, czy może jednak złapią typa. Chce uciekać, niech ucieka - jest monitoring, są świadkowie - starczy.Wolfchen pisze: A pasażerowie powinni zareagować, kilka osób by sobie poradziło nawet z agresywnym i naćpanym kołkiem.
Zanim wyciągnę komórkę, zanim się dodzwonię, zanim wytłumaczę o co chodzi, zanim przyjmą zgłoszenie i zanim przyjadą - w najlepszym wypadku minie dobre 10 minut. Nie ma sensu dzwonić po Policję w trakcie bójki - jako kierowca mam się wtedy skoncentrować na jeździe, ewentualnie wzrokowym szukaniu patrolu - a nie zajmować sobie jedną rękę komórką. Dzwonić po Policję mogę już po fakcie, jak się pobiją i uciekną lub nie.vernalisadonis pisze:Nie, ale na policje to by mógł zadzwonić. Dziwię się też, że nikt z pasażerów tego nie zrobił.
Zwykle jeśli mam bójkę na pokładzie - zatrzymuję się i otwieram drzwi. Niech się idą bić poza autobus, ja jadę dalej i to już nie mój problem. Nie zamierzam bawić się w bohatera, który ujmuje pijanego dresa, który pobił drugiego pijanego dresa. Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, co w ogóle innego mógłbym zrobić. Autobus to nie radiowóz z pancernymi szybami i możliwością zablokowania drzwi. Jeśli ktoś zechce wysiąść, zrobi to bez większego wysiłku - nie mam jak go zatrzymać w sposób nie zagrażający mojemu zdrowiu.
noidea
- panzerloud
- Posty: 212
- Rejestracja: 25 sie 2009, 15:08
Zgadzam się z Adamem(„Adam G.”, siłowniki w drzwiach sforsuje byle osiłek, a w momencie kiedy blokada odpuszcza, to już w ogóle nie ma żadnego problemu żeby sobie drzwiczki otworzyć. Także uważam że nie można wymagać od kierowcy żeby za wszelką cenę wyszedł i pacyfikował ludzi, skoro nie czuje się na siłach, to mógłby okrwawiony skończyć obok poprzedniej ofiary. Ja w takich sytuacjach zatrzymuje autobus i otwieram drzwi które są najbliżej nich, wychodzę i idąc w ich stronę mówię że jak chcą się tłuc to wypad, i wtedy:
a: Wysiadali, i już na chodniku, pyszczyli do siebie po czym zaczynali się szarpać.
b: Agresor mówił spierdalaj, bo cie jebne (za łeb i na zewnątrz, później ewentualny, ale wtedy akurat niezbędny trzask w gębę na opamiętanie. Po zdarzeniu prawie miesiąc martwiłem się czy jegomość nie złoży skargi, odpukać nie złożył, no i teraz to nie przejdzie chociażby ze względu na monitoring.)
c: Agresor wysiadał i zachęcał drugiego, no chodź kurwa! Co boisz się frajerze? kończyło się na tym że ten hardy wsiadł do autobusu, poinstruował żeby ten drugi uważał i siadał na tyłku.
Tyle że Ja też nie podejdę do osoby która wygląda jak narkoman, nie podejdę do człowieka z nożem, czy kastetem, a nawet do człowieka który zachowuje się jak wariat albo ma dwu metrowy biceps. Każdy człowiek siebie zna najlepiej, i najtrafniej oceni swoje szanse, skoro nie da rady, to nie idzie. Równie dobrze można mieć pretensje do pasażerów, o to że nie podejmują się opanowania sytuacji. Ja pod komisariat nigdy nie jechałem, z twojego punktu widzenia myślisz że warto? Oczywiście zakładając że „koleś” nie ucieknie.
A z tym radiotelefonem to dajcie spokój, jak to działa tak jak wtedy kiedy zaczynali to montować, to szkoda słów na to.
Chciałem jeszcze odnieść się do postu w którym ktoś(przegląd tematu nie sięga do tego postu) narzeka że ochroniarze w N34 wyprosili choinki które potem wsiadły do N37, to ja się pytam, co według niego mieli zrobić ochroniarze, pilnować ładu w autobusie którym jechali, czy może wysiąść za żulerią i pilnować żeby nie wsiedli do innego autobusu?
a: Wysiadali, i już na chodniku, pyszczyli do siebie po czym zaczynali się szarpać.
b: Agresor mówił spierdalaj, bo cie jebne (za łeb i na zewnątrz, później ewentualny, ale wtedy akurat niezbędny trzask w gębę na opamiętanie. Po zdarzeniu prawie miesiąc martwiłem się czy jegomość nie złoży skargi, odpukać nie złożył, no i teraz to nie przejdzie chociażby ze względu na monitoring.)
c: Agresor wysiadał i zachęcał drugiego, no chodź kurwa! Co boisz się frajerze? kończyło się na tym że ten hardy wsiadł do autobusu, poinstruował żeby ten drugi uważał i siadał na tyłku.
Tyle że Ja też nie podejdę do osoby która wygląda jak narkoman, nie podejdę do człowieka z nożem, czy kastetem, a nawet do człowieka który zachowuje się jak wariat albo ma dwu metrowy biceps. Każdy człowiek siebie zna najlepiej, i najtrafniej oceni swoje szanse, skoro nie da rady, to nie idzie. Równie dobrze można mieć pretensje do pasażerów, o to że nie podejmują się opanowania sytuacji. Ja pod komisariat nigdy nie jechałem, z twojego punktu widzenia myślisz że warto? Oczywiście zakładając że „koleś” nie ucieknie.
A z tym radiotelefonem to dajcie spokój, jak to działa tak jak wtedy kiedy zaczynali to montować, to szkoda słów na to.
Chciałem jeszcze odnieść się do postu w którym ktoś(przegląd tematu nie sięga do tego postu) narzeka że ochroniarze w N34 wyprosili choinki które potem wsiadły do N37, to ja się pytam, co według niego mieli zrobić ochroniarze, pilnować ładu w autobusie którym jechali, czy może wysiąść za żulerią i pilnować żeby nie wsiedli do innego autobusu?
Usłyszałem, że pasażerowie między sobą mówią, że już dzwonili.radeom pisze:A Ty próbowałeś dzwonić na 112?Czotyk pisze:Ten się tylko patrzył i pewnie siedziałby dalej ale pasażerowie zaczęli się dobijać.
Faktycznie, przedmówcy mają rację. Ja byłem z tyłu autobusu a oni bili się z przodu ale nawet jakbym był z przodu to bym ich nie rozdzielał/nie pacyfikował tego bardziej agresywnego bo wiem, że to mnie mógłby kopać w głowę. Kierowca pewnie też nie miał zamiaru być kopanym w głowę. To był 88xx więc się wszystko nagrało ale złap teraz takiego dresa w 2 milionowym mieście.
Jeszcze odniosę się do tego, że pasażerowie nie reagowali - pasażerami z przedniej części byli starsi ludzie i dziewczyny/kobiety, chyba w całym autobusie tylko ja byłem "mężczyzną w sile wieku" ale wiem, że jakbym tam poszedł to zaraz leżałbym kopany w głowę, bo ten co dostał to był kawał chłopa więc sami oceńcie czy byście próbowali powstrzymać tego drugiego.
Po tym co napisaliście przemyślałem to na nowo i kierowca chyba postąpił najwłaściwiej. Co jakby dres rzucił się na innych pasażerów? Raczej by tego nie zrobił bo tu "miał konkretny powód" ale nigdy nic nie wiadomo.

^^ widzicie go? On rozpędza się do 300 km/h a pendolino 200 km/ na 80 km...
Z podjazdem autobusem przed komisariat też nie jest tak łatwo, nawet jeśli kierowca zna jego lokalizację. Na przykład w Radomiu można to zrobić w zasadzie tylko w jednym przypadku, na zasadzie "door to door". W pozostałych przypadkach budynki są albo zbyt oddalone od ulicy, albo przy takich drogach, że autobusem lepiej tam nie wjeżdżać, bo można się nie złożyć na wąskiej jezdni i utknąć tam na dobre.
-
michał1984
- Posty: 2256
- Rejestracja: 02 kwie 2006, 13:08
- Lokalizacja: Warszawa-Bródno
Oczywiście. Między odjazdem N37 a N34 są trzy minuty (no, powiedzmy w praktyce 1-2), a to wystarczy, aby najpierw przypilnować jednego peronu na pętli os. Kabaty, a potem drugiego.panzerloud pisze:co według niego mieli zrobić ochroniarze, pilnować ładu w autobusie którym jechali, czy może wysiąść za żulerią i pilnować żeby nie wsiedli do innego autobusu?
Ale od czegoś są też kierowcy - nie można wymagać od ochrony śledzenia żuli, żeby przypadkiem dokądś nie wsiedlibepe pisze:Oczywiście. Między odjazdem N37 a N34 są trzy minuty (no, powiedzmy w praktyce 1-2), a to wystarczy, aby najpierw przypilnować jednego peronu na pętli os. Kabaty, a potem drugiego.panzerloud pisze:co według niego mieli zrobić ochroniarze, pilnować ładu w autobusie którym jechali, czy może wysiąść za żulerią i pilnować żeby nie wsiedli do innego autobusu?
noidea
- Bastian
- Sułtan Maroka
- Posty: 36137
- Rejestracja: 13 gru 2005, 14:08
- Lokalizacja: Gdzieś tam na północy...
A czego można?Adam G. pisze:nie można wymagać od ochrony śledzenia żuli, żeby przypadkiem dokądś nie wsiedli![]()
Honi soit qui mal y pense...
Chemia teraz doszła do wspaniałych wyników. Robią wiewiórki z aminokwasów. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Gdzieś tam może i jest prawda, ale kłamstwa tkwią w naszych głowach. Terry Pratchett
Darmowy ser znajduje się tylko w pułapkach na myszy. Kir Bułyczow
Zaobserwowane dziś wydarzenie.
Godzina 10.45 - czy jakoś tak.
Skrzyżowanie Solidarności/Okopowa w kierunku Ronda Daszyńskiego.
Z tramwaju linii 24 wyrzucony zostaje pijaczyna z jakimś obrazopodobnym ekwipunkiem.
Spada na krawędź preonu tłukąc sporych rozmiarów obraz.
Jakiś typ awanturuje się z środka wagonu z pijaczyną, ale mniejsza o to.
Drzwi się zamykają, a motorniczy rusza, nie zważając na to że nietrzeźwy jegomość siedzi niemal pod kołami - dosłownie na krawędzi peronu (prawie pod tramwajem).
Pijaczyna krzyczy i macha rękoma - próbując złapać nimi burtę ruszającego tramwaju. "Karawana" jedzie dalej.
Koniec końców pijakowi udaje się wyjść bez szwanku.
Powodzenia motorniczemu, omal nie doprowadził do tragedii
Godzina 10.45 - czy jakoś tak.
Skrzyżowanie Solidarności/Okopowa w kierunku Ronda Daszyńskiego.
Z tramwaju linii 24 wyrzucony zostaje pijaczyna z jakimś obrazopodobnym ekwipunkiem.
Spada na krawędź preonu tłukąc sporych rozmiarów obraz.
Jakiś typ awanturuje się z środka wagonu z pijaczyną, ale mniejsza o to.
Drzwi się zamykają, a motorniczy rusza, nie zważając na to że nietrzeźwy jegomość siedzi niemal pod kołami - dosłownie na krawędzi peronu (prawie pod tramwajem).
Pijaczyna krzyczy i macha rękoma - próbując złapać nimi burtę ruszającego tramwaju. "Karawana" jedzie dalej.
Koniec końców pijakowi udaje się wyjść bez szwanku.
Powodzenia motorniczemu, omal nie doprowadził do tragedii
"Spóźniony pociąg przyspieszony relacji xyz, przyjedzie z opóźnieniem ok. 25 minut. Opóźnienie może ulec powiększe... zmianie"