: 08 lut 2011, 18:52
Zwracam honor fakt. Choć z drugiej strony mają obecnie tę Marywilską o której pisałem rozbudowywać więc będą mieć 2, no i TMP w budowie. Więc myślę że płakać tak mocno nie powinieneś.No widzisz, znowu charakteryzujaca Twoja Osobe latwosc przekrecania slow...
Nie pisalem, ze Bialoleka ma tylko Modlinską, ale ze Tarchomin ma tylko jedną Modlinską i to jest fakt.
No oczywiście że może, sytuacje się zdarzają.Bo moze. Zetki za metro lub na innych ciagach tramwajowych duzo latwiej uruchomic ze wzgledu na bliskosc zajezdni lub znaczacych petli autobusowych. A tu jestes w czarnej d.... , bo jak sam napisales "Tarchomin to peryferie".
Zatem powtorze do Ciebie pytanie, jaka masz dobra propozycje? Co zrobisz z tym ogromem ludzi?
Co bym proponował w takim wypadku na "Tarcho"?
Choćby podczas budowy torów przygotować miejsca gdzie tramwaj/kolejka może zmienić tor - na wzór metra żeby można było spokojnie omijać "rozkraczony" pojazd i problem masz z głowy.
W wypadku większych awarii - jak zniszczona sieć etc. masz na Płochocińskiej zajezdnię ITS-u.
W czymś jeszcze problem?
Na jakiej podstawie tak twierdzisz? Moze tym razem Ty zadasz sobie trud i "mnie poczytasz" i podasz jakies przyklady moich wypowiedzi, potwierdzajace Twoja pewnosc?
Czuję się w obowiązku przeprosić Cię ponownie - to Delfin proponował pozostawienie 510 na JP2 i rozbicie ruchu między 17 i 510.
Moje przeoczenie.
Co porabiasz zawodowo? Czy masz jakies doswiadczenie zawodowe w komunikacji miejskiej?
Takze pozdrawiam:)
Co porabiam... zależy w której firmie, w jednej dla której pracuję serwisuję, konfiguruję, testuję sprzęt do płatności kartami - stąd między innymi moje wypowiedzi na temat WKM-ek.
W drugiej - prywatnej mam sklep internetowy z częściami i akcesoriami do rowerów, oraz manufakturę części do hamulców tarczowych - zaspokoiłem Twoją ciekawość?
Zawodowego doświadczenia w komunikacji miejskiej po prawdzie nie posiadam, w spedycji natomiast i zarządzaniu materiałami owszem - praca dla innych i praca dla siebie robi swoje, ze studiów (w szkole oraz zainteresowań) przemaglowałem japoński system transportu - forma własności, zasady obecności na rynku, zasady konkurencji, poziom inwestycyjny poszczególnych przedsiębiorstw, integracja systemu jako całości.
Ale co tam
OK - to ja nie życzę sobie dopłacać do Ursusa, Wawra i Mokotowa - tam nie jeżdżę. Więc nich oni też mają droższe bilety - nie muszę ponosić kosztów ich komunikacji.
Generalnie to jestem zwolennikiem takiego właśnie rozwiązania. Ty płacisz za siebie, Mokotowiak za siebie, z chłopak z Woli za siebie. I wszystko jest na swoim miejscu - ten system funkcjonuje od jakiegoś czasu w Częstochowie na biletach okresowych.