Flash pisze: Czyli byłeś więcej niż +5 Kiedyś się doigrasz...
Flash, jak słowo daję, jesteś już męczący. Idź się zapisz do ZTM-u, to staniesz na przystanku w matizie, przyjadę +5 i się doigram. Póki co pracuję na własne konto i ponoszę ew. konsekwencje za swoje ew. wykroczenia. Ja w Twój sterownik ani w łamanie przepisów KRD nie zaglądam.
Cypis pisze: Swoimi pasażerami nazywasz tych, których zostawiłeś na przystanku, bo przyszli nań PUNKTUALNIE??
Nie, swoimi pasażerami nazywam ludzi aktualnie jadących ze mną autobusem. Nie wiem, czy znasz specyfikę linii 709, ale na niej, jadąc w stronę Piaseczna, raczej rozwozi się ludzi do domów, niż zbiera ich po drodze.
drapka pisze: Cóż, nie jest to właściwa forma wnioskowania do organizatora komunikacji publicznej w sprawie korekty czasów przejazdu, ale gdyby ktoś z ośrodków decyzyjnych tegoż organizatora kiedyś przypadkiem zajrzał i potraktował to jak sygnał do przemyśleń, to czemu nie...
Cóż, ów organizator komunikacji publicznej to beton. W normalnym układzie kierowcy powinni mieć wpływ na układanie rozkładów, bo to w końcu oni jeżdżą po mieście na co dzień i znają specyfikę linii. Ale głową muru nie przebiję. Pewien kierowca z R-7 opowiadał mi, jak osobiście przekonywał i prosił pracownika ZTM, jadącego z nim autobusem i mierzącego czas, żeby wydłużyć czas na pewnej linii podmiejskiej. Cel osiągnął – czasu dowalono na końcówce trasy, gdzie na przejechanie 3 przystanków jest 12 minut, a przy odrobinie szczęścia bez korków wystarczy 5… I co, odczekiwać te 7 min. na przedostatnim przystanku? Idiotyzm i paranoja!
desert_eag pisze: Ja miałem jedną taką przygodę z dresikiem na 167. Odstawałem akurat 3 minutki przy Kinie Ochota, a ten ancymon przebiegł z samiutkiego końca autobusu z pyskiem pt. "dlaczego k.. stoisz?". Na odpowiedź, że jeśli będzie dalej pyszczył, to w ogóle nie pojedziemy i reakcję innych pasażerów stulił mordkę i przespacerował się 18m z powrotem.
Gorzej, gdyby ów dresik nie był tak potulny… Wtedy i pasażerowie raczej by nie pomogli.
Cypis pisze: Skądinąd, ciekawe, że NIGDY nie spotkałem się z pytaniem "dlaczego stoimy?", o żadnym wk... nie wspominając - a odstaję zawsze ilekroć trzeba.
Aż trudno mi uwierzyć. Ja rzadko odstawałem (teraz już muszę) i raz mnie pani zapytała, czemu stoimy.
desert_eag pisze: Z tym, że z tego co udało mi się "podsłuchać" to ludzie bardziej martwią się o zdrowie kierowcy niż o własną dupcię.
Wybacz odrobinę sarkazmu, ale… żebyś się nie zdziwił, co oni sobie wtedy myślą. No chyba, że wyglądasz jak w stanie przedzawałowym, to wtedy może i rzeczywiście się martwią…
