http://miasta.gazeta.pl/warszawa/1,9519 ... etych.htmlMamy wojnę: przeklęta ulica Żołnierzy Wyklętych
Jarosław Osowski
2009-11-07, ostatnia aktualizacja 2009-11-06 22:32
Trwa już wojna na słowa, a będzie też wojna na gesty. W obronie ul. Żołnierzy Wyklętych toczy ją z setką mieszkańców wiceprzewodnicząca Rady Warszawy Olga Johann z PiS
Ta przeklęta ulica
Trwa już wojna na słowa, a będzie też wojna na gesty. O utrzymanie nazwy ul. Żołnierzy Wyklętych toczy ją z jej mieszkańcami wiceprzewodnicząca Rady Warszawy Olga Johann z PiS
W odwodzie ma teraz kamień. Taki z pamiątkowym napisem ku czci. - Chcieli go postawić na rogu ulicy moi staruszkowie od "żołnierzy wyklętych" [kombatanci], ale boją się facetów z tego nieszczęsnego bloku. Jeden facet nawrzeszczał na nas, że my nic nie wiemy, że jest syf, dno i w ogóle - powiedziała w piątek "Gazecie".
O co tu chodzi? "Żołnierze wyklęci" to literackie określenie tych, którzy po wojnie walczyli przeciwko PRL, ukrywając się po lasach. Radna Johann uznała, że byłaby to dobra nazwa dla ulicy. Nie przekonują jej argumenty, że nie wszyscy domyślą się, o kogo chodzi. Dwa lata temu upatrzyła sobie końcowy fragment Wrocławskiej - od Powstańców Śląskich do Piastów Śląskich na Bemowie. W kwietniu dopięła swego - odcinek Wrocławskiej otrzymał nazwę Żołnierzy Wyklętych. Początkowo mówiła: - Tu ziemia jest nasiąknięta polską krwią, a że nie ma żadnych adresów, zmiana byłaby "właściwie za darmochę".
Protesty...
A jednak adresy są i stąd obecna wojna. Jeden to ów "nieszczęsny blok" - setka mieszkańców (w tym wielu wojskowych), apteka, fryzjer i gabinet stomatologiczny. Drugi to pawilon handlowy obok. Większość mieszkańców podpisała się pod protestem. - Chcemy nadal żyć przy Wrocławskiej, bo wbrew wszechogarniającej niektórych radnych wizji dekomunizacji dotychczasowa nazwa nie ma złych konotacji - zauważa Andrzej Truszczyński ze wspólnoty mieszkaniowej Wrocławska 25. Nikt tu nie zmienił jeszcze dokumentów, bo to koszty i kłopot. Wszyscy wierzą, że nie będzie trzeba.
Za mieszkańcami ujęła się rada Bemowa. Żąda skrócenia ul. Żołnierzy Wyklętych do odcinka między ul. Zachodzącego Słońca a Piastów Śląskich - tam rzeczywiście nie ma żadnych adresów. Fragment bliżej ul. Powstańców Śląskich z blokiem i pawilonem znowu byłby Wrocławską. - Sprawa tej strasznej ulicy powinna być już dawno załatwiona. Bez przesady, to proste głosowanie. Rada Warszawy musi naprawić swój błąd - domaga się burmistrz Bemowa Jarosław Dąbrowski z PO.
...konflikty...
Okazja nadarzyła się na czwartkowej sesji, ale jak pisaliśmy wczoraj, radna Johann z klubowym kolegą doprowadzili do tego, że głosowanie spadło z porządku obrad. - Jeden wielki skandal! Wygląda to na osobistą krucjatę pani przewodniczącej przeciwko mieszkańcom. Z całym szacunkiem dla tych żołnierzy, których tak nazwano, ale ciągłe patrzenie w przeszłość budzi tylko konflikty. To żenujące - ocenia radny Dariusz Klimaszewski z SLD i zapowiada, że na najbliższym posiedzeniu komisji nazewniczej postara się przepchnąć Wrocławską do głosowania w Radzie Warszawy. Sprawa ma być sfinalizowana jeszcze w listopadzie.
Radna Johann snuje jednak inne plany. - Najpierw będę chciała spotkać się z panem burmistrzem i wszystkimi świętymi, żeby załagodzić sytuację - oświadcza, bo ostatnio zwymyślała mieszkańców, że "mają wszystko w d..." i zarzuciła im brak patriotyzmu. Chce, żeby ul. Żołnierzy Wyklętych została w całości, a blok zachował stary adres. - Mówiliśmy już pani przewodniczącej, że nie ma na to zgody biura geodezji - przypomina burmistrz Dąbrowski.
...i atak farbą
Przykład ul. Żołnierzy Wyklętych pokazuje, jak daleko radna Johann odeszła od swojej filozofii. - Nazwy powinny być lubiane przez wszystkich, bo ludzie chcą, żeby były ciepłe i łagodne - przekonywała w 2007 r., gdy udało jej się przeforsować ul. Złotej Rybki zamiast Dzieci Kwiatów. - Nie chcemy tu żadnych afer, a dzieci kwiaty mogłyby powodować skrajne emocje. Zacznie się rzucanie kamieniami i zamalowywanie tabliczek - wieszczyła, ale to na ul. Żołnierzy Wyklętych ktoś spryskał czerwoną farbą drugie słowo tej nazwy. - Zauważyłam, od razu interweniowałam w straży miejskiej i zmyli - podkreśla z dumą Olga Johann. - Wszędzie to się może zdarzyć. Jaka była awantura o ul. Czterolistnej Koniczynki! Też jedni byli za, a inni przeciw.
Nieugięta obrończyni ul. Żołnierzy Wyklętych zdradziła nam swój ostatni oręż w wojnie, którą toczy: jeśli przyjdzie oddać pola Wrocławskiej, to na krótszym odcinku, niż chce rada Bemowa - najdalej do Pirenejskiej, a nie do Zachodzącego Słońca. Dzięki temu jej Żołnierze Wyklęci mieliby ulicę o sto metrów dłuższą.