: 05 paź 2011, 23:52
Najrozsądniej to zakrańcować przy d. R-9, jak już wcześniej wspomniałem...
Forum warszawskiego transportu publicznego
https://wawkom.waw.pl/
Jeżeli już wpuszczać 107 w Kazimierzowską to raczej w drugą stronę - tam jest większe obłożenie niż na willowej Krasickiego, położonej zresztą blisko Puławskiej. I wtedy 107 mogłoby kończyć na Rakowieckiej, a 218 mogłoby robić oberka odwrotnego niż w poprzednim wcieleniu, dzięki czemu przynajmniej jednokierunkowo byłby obsługiwany przystanek przy Goszczyńskiego. Pozostaje tylko kwestia znalezienia miejsca postoju 218 przy Królikarni - może na WoroniczaBJ pisze:A może wpuścić to w Krasickiego od Odyńca i dalej Woronicza na Spartańską?![]()
Serio pytam, wtedy można by uzdrowić 218 na nowo, a tamta część Kazimierzowskiej dałaby sobie radę...
107 na Odyńca łapałoby się tylko na jeden przystanek w kieunku Czerniakowa, 141 ma tam przystanków cztery.Bastian pisze:No dobra, ale przecież z Chełmskiej na Dolną i Odyńca pojechało 141...
Znowu 167 na MW ;>?ness pisze:107 skierki sankt takt zostaje
108 na rakowiecka kosciol po trasie 167. takt zostaje
167 + 130 (ochocki ogonek 130 out) mozna to na MW to przetrasowac. Takt jak 167 po calej trasie.
Z tego co zostaje machnac szczytowke po trasie tego nowego 108 z siekierek na rakowiecka albo skroty jakies. Mega opoznien po trasie 108 nie lapie (gdyby mu dolozyc cos na wilanowskiej to nie mialby praktycznie wcale poza porannymi korkami na stegnach teraz chyba dosc sporadycznymi po poszerzeniu al. wilanowskiej).
http://warszawa.gazeta.pl/warszawa/1,34 ... dach_.htmlDolny Mokotów jedzie w tłoku. "Nonsensy w rozkładach"
Z zainteresowaniem przeczytałem komentarz do artykułu o zatłoczonych tramwajach na Służewcu ("Gazeta" z 7 listopada). Bardzo trafne spostrzeżenia i wnioski, dobrze, że w końcu ktoś poruszył temat, który codziennie dotyczy setek tysięcy osób korzystających z komunikacji miejskiej w Warszawie.
Takie nonsensy w rozkładach jazdy można by wymieniać bez końca. Jako mieszkaniec Dolnego Mokotowa wielokrotnie pisałem petycje do ZTM w sprawie linii kursujących w tej części Warszawy. Na razie nie przyniosły one większego efektu. Na takich liniach jak 422, którymi rano ludzie jadą do centrum w ogromnym ścisku, kursują wyłącznie krótkie autobusy, a na objeżdżającej centrum linii 141 - przegubowce. E-2 jadący prawie pusty z Wilanowa mija bez zatrzymywania się tłum ludzi stojących na przystanku Dolna. Linie przyspieszone zatrzymują się za to na przystanku Spacerowa, gdzie wsiadają pojedyncze osoby. Linia 107 na Stegny jedzie niemal pusta. Trasa 501 po skróceniu do Dworca Centralnego niemal w całości pokrywa się z 519. W dodatku od ul. Sobieskiego do Dworca Centralnego tą samą trasą jedzie jeszcze 422, wszystkie zatrzymują się na tych samych przystankach. Naprawdę takich absurdów można wymienić setki.
Myślę, że problem właśnie tkwi nie w braku pieniędzy, nie w braku taboru, ale w złym planowaniu układu linii komunikacyjnych. Przecież ktoś za to w ZTM odpowiada. Dlaczego nikt nie ponosi żadnych konsekwencji za tak fatalny układ linii komunikacyjnych? Problemem jest właśnie to, na co zwraca uwagę "Gazeta" - w jednych miejscach tramwaje i autobusy latami wożą powietrze, a w innych latami ludzie nie mieszczą się do środków komunikacji miejskiej.
Proszę zainteresować się też tematem dojazdu autobusami w stronę Dolnego Mokotowa, Stegien, Sadyby. To jest chyba jedna z niewielu wielkich dzielnic Warszawy pozbawiona tramwajów. Osoby planujące linie komunikacyjne powinny to wziąć pod uwagę.