MZ pisze:Teraz też są wypadki, ale ich główną przyczyną jest zwykle przekraczanie dozwolonej szybkości.
To są tylko statystyki, nikomu nie chce sie dochodzic jaka była prawdziwa przyczyna wypadku, wiec zawsze wszystko mozna zwalic na prędkość. Prędkośc dozwolona to tylko umowa i nijak nie ma sie do rzeczywistosci.
Wyobraź sobie odcinek drogi i dwie sytuacje:
a) ograniczenie do 50, jedziesz 60, wypadek - przyczyna: przekroczenie dozwolonej prędkości
b) ten sam odcinek tylko z ogrniaczeniem do 80, jedziesz 60, wypadek i co?
Jeśli juz to niedostosowanie prędkości do warunków na drodze, ale ta przyczyna tez jest nadużywana z ww względów.
Podoba mi sie pomysł urealnienia prędkości na niektórych arteriach. Wreszcie skończy sie zarabianie na mandatach

Bo jak ktos jechał Połczyńską 90 to i tak tyle bedzie jechał, a zapłaci za przekroczenie o 10, a nie o 40

Strata dla budżetu.
Są miejsca gdzie mozna jechac szybciej, są gdzie wolniej niz dopuszczają to znaki (kwestia umowy) wszystko zalezy od kierowcy, ale mądrych w tym kraju jest nieielu wiec pozostają sztuczne ograniczenia, które jednak mozna UREALNIĆ.