Defibrylatory w komunikacji
Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam
Wszystko jest pewną formą ubezpieczenia.
Nie zakładamy, że wpadniemy w poślizg, będziemy się palić, uderzymy w coś. A jednak może się to zdarzyć i stąd lepiej się czujemy z ABS, gaśnicą, czy poduszkami powietrznymi.
Nie zakładamy, że wpadniemy w poślizg, będziemy się palić, uderzymy w coś. A jednak może się to zdarzyć i stąd lepiej się czujemy z ABS, gaśnicą, czy poduszkami powietrznymi.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
ABS, czy poduszki to się zgadzam, gaśnica to tylko takie cos całkiem zbędnego co sie wozi w bagazniku.chester pisze:Wszystko jest pewną formą ubezpieczenia.
Nie zakładamy, że wpadniemy w poślizg, będziemy się palić, uderzymy w coś. A jednak może się to zdarzyć i stąd lepiej się czujemy z ABS, gaśnicą, czy poduszkami powietrznymi.
Co do defibrylatorów to też uważam że są do niczego nie potrzebne, niepotrzebnie wydane pieniądze na coś co nie zostanie prawdopodobnie nigdy użyte. Czy inaczej, zbyt wielki koszt w porównaniu do zysków (bo nieprawdą jest że życie ludzkie jest bezcenne)
Problem z możliwością użycia defibrylatora przez osoby przeszkolone jest znany od kilku lat i nikt do tej pory nie raczył go rozwiązać. Urządzenia znajdujące się w metrze bądź innych obiektach publicznych sa przystosowane do tego by mógł ich użyć każdy. Urządzenie jest w pełni zautomatyzowane jeśli chodzi o obsługę. Osoba używająca musi jedynie przykleić poszkodowanemu elektrody. Jeżeli u osoby poszkodowanej urządzenie wyczuje puls to nie wyśle impulsu elektrycznego, lecz poda komunikat co w takiej sytuacji zrobić z poszkodowanym.
Ściślej mówiąc - AED przeprowadza )w pełni odtwarzalne potem na komputerze) badanie EKG na podstawie którego podejmuje decyzje o dalszym postępowaniu z poszkodowanym oraz o ewentualnej defibrylacji. Jest to na tyle inteligentnie zaprojektowane urządzenie, że rozpoznaje migotanie przedsionków od migotania komór i zaleca np. dalsze uciski klatki piersiowej.
--
Oko za oko, kwit za dowód.
Oko za oko, kwit za dowód.
Może chodzi o to, że wszystkim urządzeniom zdarzają się awarie i ktoś mógłby potem stwierdzić, że w prawie należało napisać, że obsługiwać AED mogą tylko przeszkolone osoby? Niemniej jednak, to trochę słaby argument, bo i ludziom zdarzają się "awarie" = błędyPremo pisze:Nie wiem jakie argumenty są przeciw temu rozwiązaniu.
noidea
Jeśli urządzenie jest serwisowane należycie to nie ma prawa się nic popsuć. Co rok przegląd, co dwa wymiana akumulatora najczęściej zintegrowanego z elektrodami. Co więcej, AED jeśli jest kupowany w porządnej firmie ma kilkuletni pakiet serwisowy, w ramach którego wszystko robione jest za darmo.
--
Oko za oko, kwit za dowód.
Oko za oko, kwit za dowód.
Za wszystko się płaci, jak nie w serwisie to w cenie produktu.elijah pisze:J Co więcej, AED jeśli jest kupowany w porządnej firmie ma kilkuletni pakiet serwisowy, w ramach którego wszystko robione jest za darmo.
Ile cos takiego by kosztowało i ile razy zostało coś takiego do tej pory użyte w celu uratowania komus zycia?
Co do zapisu używania ich przez przeszkolone osoby to tak naprawdę używać je mogą osoby, które gdziekolwiek zostały o sposobie jego użytkowania poinformowane np. w trakcie szkolenia w zakładzie pracy. U nas w firmie było zorganizowne takie szkolenie z pierwszej pomocy i ratownik poinformował nas, że tyle tylko to oznacza czyli, że my po takim jednodniowym przeszkoleniu mamy prawo użyć właśnie ten defibrylator w metrze. Zatem pracodawcy powinni dla swoich pracowników zorganizować szkolenia z pierwszej pomocy i wówczas zdecydowana większość z nas będzie miała takie uprawnienia.Adam G. pisze:Może chodzi o to, że wszystkim urządzeniom zdarzają się awarie i ktoś mógłby potem stwierdzić, że w prawie należało napisać, że obsługiwać AED mogą tylko przeszkolone osoby? Niemniej jednak, to trochę słaby argument, bo i ludziom zdarzają się "awarie" = błędyPremo pisze:Nie wiem jakie argumenty są przeciw temu rozwiązaniu.
Założę się, że AED był nawet nie ruszony.W Warszawie na stacji metra plac Wilsona zasłabł starszy mężczyzna. Mimo reanimacji, nie udało się go uratować. Sprawę bada policja, ale wszystko wskazuje na to, że 64-latek zmarł śmiercią naturalną.
Jak poinformował Wirtualną Polskę rzecznik warszawskiego metra Krzysztof Malawko, do zdarzenia doszło około godziny 12. Starszy mężczyzna zasłabł na schodach prowadzących na peron.
- Na nagraniu z kamer monitoringu widać, jak mężczyzna idący o kulach przekracza bramki i zaczyna schodzić po schodach. Nagle przewraca się. Wszystko wskazuje na to, że to było zasłabnięcie. Mimo ponad 20-minutowej reanimacji, mężczyzna zmarł - tłumaczy Malawko. [...]
Ale czego się spodziewać, jeśli jest umieszczony... w hydrancie?
--
Oko za oko, kwit za dowód.
Oko za oko, kwit za dowód.