: 15 lis 2010, 6:05
Technikę, na litość Boską (nomen omen)! Technologia to jest wtedy, gdy się zastanawiasz, czy do sklepu iść z siatką czy z koszykiem...
Oczywiście, że różne, ale łączą się.Delfino pisze:Owszem wpływy kultury zachodniej są nieocenione i wywarły ogromny wpływ na losy kraju, ale uważam, że wyraźnie trzeba odróżnić kulturę i technologię od religii. To są różne rzeczy.
Pokaż mi kogoś, komu się to udało. I omiń łaskawie Prusów i LitwinówDelfino pisze:Równie dobrze można było kultywować pogańskie tradycje, zarazem przejmując nowinki technologiczne i kulturalne.
Przez Mieszka, jak rozumiem? A Włodzimierzowi przez kogo?Delfino pisze:Niestety nie było to możliwe, gdyż chrześcijaństwo jako religia nam narzucone
Fajnie, sprzeczność mieszcząca się w jednej linijceDelfino pisze:to równało się przekreśleniu całej ówczesnej kultury słowiańskiej. Aż dziwne, że język nam się uchował.
Teoretycznie religia istotnie każe się do tego stosować. To właśnie jest prawo, które ma obowiązywać każdego chrześcijanina.Aligator pisze:Zupełnie z ciekawości odszukałem ten fragment. Czyli niby religia nakazuje ci się do tego stosować? No dobra, a co np. z takimi kwatkami, które można znaleźć dosłownie obok:
(...)
Całkowicie się z tym zgadzam. Język bowiem pozostał, ale kulturę przejęliśmy* doskonalszą. Mówię tak, gdyż zgodnie z moją wiedzą, chrześcijaństwo jest - sądząc choćby po owocach - kulturą znacznie wyższą niż ówczesna słowiańska.Bastian pisze:Otóż język można uznać za podstawowy wyznacznik niezależności kulturalnej (...) W naszym przypadku to Mieszko i Bolesław Chrobry rozdawali karty. Raczej bym powiedział, że przyjmując chrześcijaństwo z wyboru, w dość stabilnej sytuacji państwowej i militarnej, polscy władcy dobrali króla z talii
Raczej bym powiedział - kultura zachodnioeuropejska. Chrześcijaństwo było jej istotnym elementem, ale nie jedynym.Pink pisze:zgodnie z moją wiedzą, chrześcijaństwo jest - sądząc choćby po owocach - kulturą znacznie wyższą niż ówczesna słowiańska.
Wyliczono, że każdy z nas ma wielkie szanse pochodzić od samego MieszkaPink pisze:ciekawe, ilu z nas rzeczywiście ma przodków z terenów, nad którymi panował wówczas Mieszko, czyli jest Polakami od 10 wieków
Zgoda, ale wówczas i jeszcze przez przynajmniej jakieś pięć wieków - zdecydowanie dominującym. Tak czy siak, nigdy jakoś nie czułem się ograbiony z kultury przedmieszkowejRaczej bym powiedział - kultura zachodnioeuropejska. Chrześcijaństwo było jej istotnym elementem, ale nie jedynym.
Hmm, no nie wiem. Ile kobiet on zapłodnił? Nie słyszałem o jego podbojach seksualnych zbyt wiele. Przecież wystarczy, że twoją praprapraprababkę zapłodnił jakikolwiek inny facet z ówcześnie żyjących i już nie jesteś potomkiem Mieszka. Dlatego mi się raczej wydaje, że szansa jest bardzo niewielka, nawet zakładając, że owa prapraprapraprababka żyła sobie gdzieś na nieodległych ziemiachWyliczono, że każdy z nas ma wielkie szanse pochodzić od samego Mieszka
Jedną z 32? Zostaje jeszcze 31, zresztą i tak nie rozumiemPink pisze:Przecież wystarczy, że twoją praprapraprababkę zapłodnił jakikolwiek inny facet z ówcześnie żyjących i już nie jesteś potomkiem Mieszka.
A ja mówię o linii całkiem legalnej (oczywiście po kądzieli)Pink pisze:Hmm, no nie wiem. Ile kobiet on zapłodnił? Nie słyszałem o jego podbojach seksualnych zbyt wiele.
A jak mierzy się doskonałośc kultury? To co dzisiaj uważamy za kulturę chrześcijańską jest naprawdę spuścizną antyku. Demokracja, system prawny i tak dalej. Śmiem twierdzić, że ówczesne chrześcijaństwo nie było pod żadnym względem kulturą wysoką. Stary Testament, to oprócz dosłownie kilku literacko wartościowych tesktów, głównie opis historii Izraela, a nie była to historia piękna i chwalebna. Poza tym to też zbiór praktycznych porad pt. jak przeżyć na pustyni, które nijak do zachodniej kultury nie przystają. Jeśli porównamy to do kultury rzymskiej, czy greckiej, z ich demokracją, kultem człowieka, filozofami, nauką i tak dalej, to kultura żydowska wypada bardzo blado. Pod tym względem nie widzę też żadnej jej przewagi nad religą słowian, czy mitologią. Prawdopodobnie jedyną jej przewagą było fakt, że została spisana. Zapewne swoją rolę odegrał też fanatyzm i żarliwość pierwszych Chrześcijan w jej głoszeniu, bo Rzymianie to chyba do swoich mitów mieli podejście takie, jak typowy Polak do Katolicyzmu dzisiaj.Pink pisze: Całkowicie się z tym zgadzam. Język bowiem pozostał, ale kulturę przejęliśmy* doskonalszą. Mówię tak, gdyż zgodnie z moją wiedzą, chrześcijaństwo jest - sądząc choćby po owocach - kulturą znacznie wyższą niż ówczesna słowiańska.
No ale piszesz tak, jakbyś nie rozumiał. Przyjęcie religii było decyzją dobrą, gdyż nie tylko chroniło nas przed wiecznymi wojnami religijnymi, które i tak musiałby skończyć się klęską, a to niosłoby w sobie nie tylko przepadek kultury, ale i języka, ale do tego nasz kraj zyskiwał na prestiżu i otrzymywał poparcie, gdyż sam stawał się tym, który niesie oświecenie dzikusom. Można więc argumentować, że była to decyzja samodzielna, ale jednak wymuszona sytuacją. Jeśli nie po dobroci, to prędzej czy później, religię narzucono by nam siłą.Bastian pisze: Otóż język można uznać za podstawowy wyznacznik niezależności kulturalnej. Obotryci, Meklemburgia - tam masz przykład narzucenia i religii, i kultury. W naszym przypadku to Mieszko i Bolesław Chrobry rozdawali karty. Raczej bym powiedział, że przyjmując chrześcijaństwo z wyboru, w dość stabilnej sytuacji państwowej i militarnej, polscy władcy dobrali króla z talii
No dobra, teraz to zaczyna brzmieć rozsądnie. Sam jednak widzisz, że kultura pogańska nie była na tyle silna, by móc stać się "pełnoprawnym" składnikiem tego konglomeratu. Choć jak patrzę na współczesną "religijność ludową"...Delfino pisze:Nie chcę niczego odcinać. Nasza kultura jest obecnie pewną kompilacją kultur poprzednich. Takie rzeczy jak system prawny wzięte są żywcem z kultury antycznej (w sensie Rzymu i Grecji). Czerpią z niej też filozofia i nauka. We wszystkich epokach appolińskich te antyczne motywy się przewijały. Z kultury żydowskiej mamy głównie religię, ale też cały ten nasz romantyzm, no i po części moralność, która rzeczywiście jest inna niż Rzymian. Motywy pogańskie też się przewijają chociażby w tym kiedy świętujemy Wielkanoc i np. choince.
To jest ogromne uproszczenie. Rzym od początku IV wieku też był chrześcijański - to raczej najazdy go dobiły. Z kolei na wschodzie chrześcijańskie Bizancjum miało się nienajgorzej - dopiero zmógł go napór ludów ze wschodu...Delfino pisze:Chrześcijaństwo (...) prowadziło do średniowiecza, które na wieleset lat zatrzymało rozwój nauki i filozofii.
"Nie przeceniałbym", czy też może "nie nie doceniałbym"?Delfino pisze:Nie przeceniałbym też możliwości ludów pogańskich, bo to przecież one, mimo braków technicznych, potrafiły podbić Konstantynopol, a i wielokrotnie najeżdżały Rzym.
Tak, bez sensu to napisałemBastian pisze: "Nie przeceniałbym", czy też może "nie nie doceniałbym"?
Ja tylko nieśmiało chciałem zauważyć, że to ludy barbarzyńskie na potęgę paliły rzymskie miasta, a z nimi biblioteki. Natomiast benedyktyńscy mnisi cierpliwie dzieła antycznych filozofów przepisywali i zapewne tylko dzięki temu one przetrwały.Delfino pisze:Chrześcijaństwo (...) prowadziło do średniowiecza, które na wieleset lat zatrzymało rozwój nauki i filozofii.
Dla mnie to nie podlega żadnej dyskusji. Utarło się, że chrześcijaństwo wprowadziło Europę w mroki średniowiecza, a następnie swoisty powrót do antyku na nowo ją rozświetliły. To nawet nie jest uproszczenie, lecz fałsz. Grecja i Rzym nie były takie wspaniałe, a średniowiecze takim hamulcowym jak to się powszechnie uważa.Dyskusyjną jest natomiast sprawa, czy Chrześcijaństwo miało pozytywny, czy negatywny wpływ na Europę.
No, teraz to ty jednak trochę przesadziłeś...Pink pisze:postulowanie istnienia nauki w czasach starożytnych jest nadużyciem
Która? Bo starotestamentowa propozycja "oko za oko" wydaje się jednak nie do końca kompatybilna z nadstawianiem drugiego policzka, o powszechnej i bezgranicznej miłości bliźniego nie wspominając...Pink pisze:. W Testamentach jest również zawarta ponadczasowa propozycja etyczna - prawdę mówiąc uważam to za najwartościowszą część całej doktryny.