Nie zgodzę się, zdecydowanie wolę wystawiać niepełnosprawnych tyłem. Mam przekonanie graniczące z pewnością, że nie będę musiał inwalidy z ziemi podnosić. Poza tym jak wjechał przodem, to niech lepiej nie zawraca na trzy wewnątrz wozuMarvin pisze:Wózek inwalidzki z dużymi kołami tylnymi (czyli nie elektryczny) można sprowadzić przodem z autobusu, a także z wszelkiej maści stopni czy nawet schodów. Kółka przednie unosimy do góry, utrzymując siedzisko w odchylone do tyłu
WĂłzkowicze w autobusach
Moderatorzy: Poc Vocem, Wiliam
- Szeregowy_Równoległy
- Szeregowe Chamidło
- Posty: 11868
- Rejestracja: 13 paź 2008, 11:37
Takie komentarze nie mogą mieć miejsca. Kierowca ma obowiązek wychodzić w każdej sytuacji, a jak się zdarzy, że niepełnosprawny do pojazdu sam wózkiem wjedzie, to po prostu powinien wejść do kabiny bez żadnych komentarzy. Niedopuszczalne są też wymówki typu "Nie wyszedłem, bo miał opiekuna", bo w zasadzie nie wiadomo, czy to nie jest przypadkowy pasażer i czy wszystko pójdzie zgodnie z planem, a skutki mogą być takie, jak w tej sytuacji.Marvin pisze:Zdarza się, że kierowca wychodzi z kabiny, orientuje się, że moja siostra jest już na zewnątrz/w środku i mówi z wyrzutem "Ale ja chciałem pomóc..."
To błąd w szkoleniu. Kiedyś zwracano na to uwagę - być może teraz przestano albo po prostu kierowcy o tym nie pamiętają. No i w ogóle mówiono także, żeby przyklęków używać częściej nie tylko w przypadku osób na wózkach. Żeby nie spieszyć się z ruszaniem z przystanku, jak wchodzi osoba poruszająca się przy kulach. Żeby informować niewidomego o numerze linii itp. Teraz w tej materii jest chyba kiepsko, w każdym razie z tego co widzę w praktyce.Marvin pisze:i pomagając przy wsiadaniu nie pytają, kiedy niepełnosprawny zamierza wysiąść.
Kiedyś tak szkolono kierowców, żeby zwracali uwagę na osoby z różnego rodzaju niepełnosprawnością, jakiś czas temu Biuro ds. Niepełnosprawnych UW robiło dla kierowców ćwiczenia, jak wprowadzać wózkowiczów, sprawdzano też działanie przycisków. A teraz to nawet nie wiem, jak jest. Problem polega na tym, że jest ciągła rotacja kierowców, a nie wiem też, czy jak kierowca przyjdzie do MZA od ajenta, to czy jest dodatkowo w tym temacie przeszkalany. Powinien być, bo wiadomo, że u niektórych ajentów szkoleń z obsługi pasażerów z różnego rodzaju niepełnosprawnością nie ma wcale.Marvin pisze:Ale może rzeczywiście potrzebna jest kampania z ujednoliconą "instrukcją", bo jeszcze komuś się pomyli, co w jaki sposób i do czego
Niech się lepiej to biuro trzyma własnego nosa, bo samo UW to w wielu przypadkach totalna żenada, jeśli chodzi o przystosowanie dla niepełnosprawnych...fraktal pisze:jakiś czas temu Biuro ds. Niepełnosprawnych UW robiło dla kierowców ćwiczenia, jak wprowadzać wózkowiczów, sprawdzano też działanie przycisków
noidea
- MeWa
- Cukiereczek
- Posty: 24727
- Rejestracja: 14 gru 2005, 21:34
- Lokalizacja: Czachówek Centralny Południowo-Środkowy
czasem też o jakiekolwiek przystosowanie czy względy bezpieczeńśtwa (np. Nowa Szkoła Języków Obcych), nie mówiąc już o tym, że niektóre interwencje to bokiem wychodzą (guzki na Krakowskim, na któryhch można teraz niezłego orła wywinąć).Adam G. pisze:Niech się lepiej to biuro trzyma własnego nosa, bo samo UW to w wielu przypadkach totalna żenada, jeśli chodzi o przystosowanie dla niepełnosprawnych...fraktal pisze:jakiś czas temu Biuro ds. Niepełnosprawnych UW robiło dla kierowców ćwiczenia, jak wprowadzać wózkowiczów, sprawdzano też działanie przycisków
STACJA METRA "RATUSZ" POWINNA NAZYWAĆ SIĘ "PLAC BANKOWY"
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
[size=0]M-1 1 7 9 14 15 182 208 523[/size]
Akurat kilku znajomych kierowców twierdziło, że te szkolenia ich sporo nauczyły, jeśli chodzi o wprowadzanie wózków (bo przecież większość z nich nie ma kontaktu na co dzień). Mówili tylko, że szkolenia były oderwane od rzeczywistości, bo w przypadku opóźnienia nie da się wszystkiego wziąć pod uwagę. Ale przecież wiadomo, że nikt Ci nie powie: "Jak masz opóźnienie, to możesz mieć wszystko w dupie".Niech się lepiej to biuro trzyma własnego nosa, bo samo UW to w wielu przypadkach totalna żenada, jeśli chodzi o przystosowanie dla niepełnosprawnych...
Maleńka poprawka: jej wysunięcie jest niemożliwe. Skorodowane są one tak, że nie idzie ich wyciągnąć za ChRL. Próbowane 3 sztuki - nie ma bata.dzidek pisze:o ile w Neoplanach 69xx i części 68xx a także Solarisach opuszcza się platformę bez problemu to w Neoplanach 67xx i części 68xx jest wysuwana i znajduje się pod wejściem do autobusu. Wysunięcie jej kończy się brakiem możliwości wsunięcia i zakończeniem jazdy.
W ~90% nieprawda i nieprawda - zwykle pytają i reagują.Marvin pisze:Kierowcy prawie nigdy nie reagują na naciśnięcie przycisku i pomagając przy wsiadaniu nie pytają, kiedy niepełnosprawny zamierza wysiąść.
Elektrycznym po pochylni można spokojnie przodem. Co do innych sytuacji - oczywiście, że tak.Szeregowy_Równoległy pisze:Bez względu na rodzaj wózka: wjeżdżamy do wozu przodem, wyjeżdżamy tyłem.
-
desert_eag
- Posty: 938
- Rejestracja: 07 lis 2007, 13:12
To i ja dorzucę spostrzeżenia od strony kierowcy:
1a/ Często trudno jest wyczuć czy niepełnosprawny jest w stanie wejść do pojazdu bez pomocy kierującego. Dlatego widząc osobę na wózku staram się jak najdokładniej podjechać do krawędzi i wykonać przyklęk. Zdecydowana większość wjeżdża o własnych siłach. Jeśli wózkowicz nie jest w stanie sam wjechać, wychodzę z kabiny by mu pomóc.
1b/ Odrębną grupę stanowią osoby na wózkach elektrycznych. Łatwo ten typ rozpoznać, dlatego od razu wychodzę, by rozłożyć rampę. Zawsze pytam jaki jest przystanek docelowy. Rzadko się zdarza aby niepełnosprawny sam tę informację przekazał. Często zdarza się, że zanim wysiądę, wózkowicz już czeka przed pierwszymi drzwiami, by mnie poinformować. To jest ok. Ale czy z kierowcami jest aż tak źle, że wykształciły się takie odruchy?
2/ Rzadko zdarza się, aby niebieski przycisk naciskał ktoś niepowołany. Najczęściej w zimę pomyłka z CG, widoczna doskonale.
3/ Na podstawie obserwacji nie wydaje mi się, aby wychodzenie przodem na wózku mechanicznym było niebezpieczne. Gorzej z wózkiem dziecięcym.
4/ Raz zdarzyła mi się sytuacja (nie pamiętam gdzie), że pomimo zastosowania przyklęku oraz wysunięcia rampy kąt jej nachylenia był dość duży i pasażer na wózku elektrycznym miał problemy z wyjściem. Na szczęście się udało
Uff.
5/ Słabowidzący i niewidomi. Informowanie tej grupy pasażerów o numerze linii to fikcja. W czasie 3,5-letniej pracy w MZA nie zdarzyło mi się zauważyć osoby z białą laską z przodu przystanku. Zawsze gdzieś w środku, a pośrodku nie stanę, bo nawet gdybym otworzył tylko pierwsze drzwi, to zaraz hołota zaczęłaby się ładować bez opamiętania. Nie mówiąc o innych ograniczeniach. Podsumowując - inni pasażerowie pełnią funkcję informacyjną znacznie lepiej.
6/ Zdarzyło mi się zaobserwować nonszalancki i żądający stosunek niepełnosprawnego do kierowcy. Głównie kiedy jeździłem komunikacją jako pasażer, ale mnie też nie ominęło. Ja rozumiem, że kierowca ma obowiązek na każde żądanie... no właśnie, co jest jego obowiązkiem? Pomóc, czy usługiwać? Ma być człowiekiem czy robotem?
Taki komentarz fraktala już zaczyna pod to wszystko podpadać:
To znaczy w wolnym tłumaczeniu:
1a/ Często trudno jest wyczuć czy niepełnosprawny jest w stanie wejść do pojazdu bez pomocy kierującego. Dlatego widząc osobę na wózku staram się jak najdokładniej podjechać do krawędzi i wykonać przyklęk. Zdecydowana większość wjeżdża o własnych siłach. Jeśli wózkowicz nie jest w stanie sam wjechać, wychodzę z kabiny by mu pomóc.
1b/ Odrębną grupę stanowią osoby na wózkach elektrycznych. Łatwo ten typ rozpoznać, dlatego od razu wychodzę, by rozłożyć rampę. Zawsze pytam jaki jest przystanek docelowy. Rzadko się zdarza aby niepełnosprawny sam tę informację przekazał. Często zdarza się, że zanim wysiądę, wózkowicz już czeka przed pierwszymi drzwiami, by mnie poinformować. To jest ok. Ale czy z kierowcami jest aż tak źle, że wykształciły się takie odruchy?
2/ Rzadko zdarza się, aby niebieski przycisk naciskał ktoś niepowołany. Najczęściej w zimę pomyłka z CG, widoczna doskonale.
3/ Na podstawie obserwacji nie wydaje mi się, aby wychodzenie przodem na wózku mechanicznym było niebezpieczne. Gorzej z wózkiem dziecięcym.
4/ Raz zdarzyła mi się sytuacja (nie pamiętam gdzie), że pomimo zastosowania przyklęku oraz wysunięcia rampy kąt jej nachylenia był dość duży i pasażer na wózku elektrycznym miał problemy z wyjściem. Na szczęście się udało
5/ Słabowidzący i niewidomi. Informowanie tej grupy pasażerów o numerze linii to fikcja. W czasie 3,5-letniej pracy w MZA nie zdarzyło mi się zauważyć osoby z białą laską z przodu przystanku. Zawsze gdzieś w środku, a pośrodku nie stanę, bo nawet gdybym otworzył tylko pierwsze drzwi, to zaraz hołota zaczęłaby się ładować bez opamiętania. Nie mówiąc o innych ograniczeniach. Podsumowując - inni pasażerowie pełnią funkcję informacyjną znacznie lepiej.
6/ Zdarzyło mi się zaobserwować nonszalancki i żądający stosunek niepełnosprawnego do kierowcy. Głównie kiedy jeździłem komunikacją jako pasażer, ale mnie też nie ominęło. Ja rozumiem, że kierowca ma obowiązek na każde żądanie... no właśnie, co jest jego obowiązkiem? Pomóc, czy usługiwać? Ma być człowiekiem czy robotem?
Taki komentarz fraktala już zaczyna pod to wszystko podpadać:
fraktal pisze:Takie komentarze nie mogą mieć miejsca. Kierowca ma obowiązek wychodzić w każdej sytuacji, a jak się zdarzy, że niepełnosprawny do pojazdu sam wózkiem wjedzie, to po prostu powinien wejść do kabiny bez żadnych komentarzy.
To znaczy w wolnym tłumaczeniu:
Naprawdę, wszystko sprawniej i przyjemniej przebiega w miłej atmosferze.fraktal w tłumaczeniu pisze:My, niepełnosprawni, możemy żądać od kierowcy, ale nie odwdzięczymy mu się za to nawet uśmiechem, bo przecież to jego zasrana robota. Ma stulić dziub i z powrotem za kółko
A ja akurat chyba mam pecha w porównaniu z Tobą, bo często widzę niewidomych siedzących z przodu autobusu. Często niewidomi starają się podejść do pierwszych drzwi, oczywiście nie zawsze jest to możliwe. Zresztą teraz są komunikaty o numerze linii i kierunku, uruchamiane przez kierowcę z kabiny i słyszane na całym przystanku.desert_eag pisze:Słabowidzący i niewidomi. Informowanie tej grupy pasażerów o numerze linii to fikcja. W czasie 3,5-letniej pracy w MZA nie zdarzyło mi się zauważyć osoby z białą laską z przodu przystanku.
Pozwól, że interpretacją swoich wypowiedzi zajmę się sam. Ale skoro już został podniesiony ten temat, to odpowiem - owszem uważam, że wychodzenie na przystanku, gdy jest wózkowicz jest dokładnie takim samym obowiązkiem kierowcy jak zamykanie i otwieranie drzwi. Dlatego powinien wychodzić zawsze i nie powinien to traktować jako swoją dobrą wolę (tak jak w przypadku poczekania na dobiegającego). Jeśli to kierowcy wejdzie w nawyk w każdym przypadku, to nie będzie się zastanawiał, czy wyjść, czy nie, a wiec będzie wychodził bez wahania i zawsze. Bo im więcej wahań i wątpliwości, tym więcej obaw i niepotrzebnych komentarzy, które obie strony (tj. pasażer lub kierowca) mogą źle zrozumieć. A podziękować oczywiście zawsze warto, jeśli kierowca dobrze wykonuje swoje obowiązki. Aha i jeszcze jedno: dobrego wykonywania obowiązków służbowych powinien żądać przede wszystkim pracodawca a nie pasażerowie.desert_eag pisze:Taki komentarz fraktala już zaczyna pod to wszystko podpadać:
Jeżeli przeliczyć te gadające na zewnątrz wobec tych nie, to i tak wychodzi jakaś kpina. W Mobilisie wozy przyszły i się spowiadają za każdym żądaniem kierowcy. "Gadające" solarisy MZA (w których ten bajer ZTM lansował na długo przed ich przyjazdem) są w mieście od 2008 i cały czas niema niedasie.fraktal pisze:Zresztą teraz są komunikaty o numerze linii i kierunku, uruchamiane przez kierowcę z kabiny i słyszane na całym przystanku.
No, to tera czekam na ciepłe słówka od przyszłych Sławomirów Ś., ale nie w tym temacie.
- fik
- Naczelne Chamidło
- Posty: 27752
- Rejestracja: 10 gru 2005, 12:34
- Lokalizacja: so wait for me at niemandswasser
Niedługo pasażerowie będą musieli odwdzięczać się kierowcy, że łaskawie przyjechał na przystanek.desert_eag pisze:To znaczy w wolnym tłumaczeniu:Naprawdę, wszystko sprawniej i przyjemniej przebiega w miłej atmosferze.fraktal w tłumaczeniu pisze:My, niepełnosprawni, możemy żądać od kierowcy, ale nie odwdzięczymy mu się za to nawet uśmiechem, bo przecież to jego zasrana robota. Ma stulić dziub i z powrotem za kółko
raz szalem, raz racą kibolskie łajdactwo!
Fik, nie przesadzaj już. Ale faktycznie wypowiedź fraktala tak można zrozumieć
Wczoraj np. zostałem zwyzywany, że stoję w zatrzymaniu spowodowanym źle zaparkowanym samochodem na Francuskiej i nie jadę jak inne samochody pod prąd... Ja zawsze wychodzę do osoby na wózku inwalidzkim, nie raz było tak, że zanim wysiadłem ta osoba była już w autobusie. Ale z mojej strony, osoby niepełnosprawne na wózkach oraz niewidome mają pierwszeństwo, nawet gdyby osoba niewidoma stała przy trzecich drzwiach, wyjdę i powiem jaka to linia i pomogę mu wsiąść oraz znaleźć miejsce siedzące. Nie podoba mi się to jak zgrabnie ujął fraktal, można to delikatniej i elegancko, ale nie w tak buraczany sposób.
Po prostu chodzi o to, bysmy wobec siebie byli zawsze uprzejmi, obojętnie czy jesteśmy kierowcami, czy pasażerami, czy pełno, czy niepełnosprawnymi. I tyle. różnicowanie, że niepełnosprawny może naubliżać, a kierowca tulić uszy, a już ten pełni sił może co najwyżej skoczyć i obtoczyć to jest dziecinadka.
Dlaczego pieprzone pierożki są dobre, a pieprzone życie już nie? (B. Schaeffer)
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
Historia uczy jednego - nigdy nikogo niczego nie nauczyła.
A jak chciałbyś, żeby były ujęte obowiązki służbowe kierowcy wobec pasażera? Ja po prostu odarłem to wszystko ze złudzeń. Im prędzej to kierowcy zrozumieją, tym lepiej, mimo że akurat na pierwszy rzut oka wydaje się, że to brzmi zbyt brutalnie. Tak jak powiedziałem, za dobre wykonywanie obowiązków służbowych należy się kierowcy pochwała i premia, a co najmniej podziękowanie. Nie wiem dlaczego kierowcom słowo "powinien" i "obowiązek" tak się źle kojarzy - tzn. podejrzewam, że wiem - to wynik złego podejścia pracodawcy do pracownika.Flash8222 pisze:Nie podoba mi się to jak zgrabnie ujął fraktal, można to delikatniej i elegancko, ale nie w tak buraczany sposób.