Strona 2 z 60

: 04 sty 2011, 21:34
autor: Lion's
Bastian pisze:
Wolfchen pisze:wszelkie możliwe alternatywy uwalano pod pretekstem "bo jest metro"
174
Rozwiń. :-$

: 04 sty 2011, 21:35
autor: Bastian
Jest alternatywa. Nigdzie (może poza odcinkiem <M>W - Domaniewska ;)) nie jest tak, że nie ma alternatywy.

: 05 sty 2011, 22:47
autor: Piottr
Wolfchen pisze:Bardziej mam na myśli ich wydolność - podniesienie cen biletów na metro sporo osób by zniechęciło do tego środka transportu.

Dzięki czemu w godzinach rannych dałoby się wsiąść na Wilanowskiej, a nie przepuszczać pociąg z powodu braku "dopychaczy" jak w metrze tokijskim.

Może to byłaby niepopularna decyzja, ale starsi z Was zapewne pamiętają, że za dawnych czasów bilet na linię pospieszną był droższy niż na linię zwykłą. I wtedy jakoś nikt nie był zniechęcony, "E" jadące trasą metra jeździło zawsze nawalone ludźmi. Mimo że bilet był dwa razy droższy.

: 05 sty 2011, 22:57
autor: Glonojad
Decyzja byłaby niepopularna, ale chyba dość słuszna. Z tym, że rzeczywiście - powinno być wówczas coś przyzwoitego w taryfie budżetowej nad metrem - silny tramwaj na Puławskiej i Marszałkowskiej, silny autobus na Niepodległości i KEN. A wozów na za chwilę nie rozmnożymy (zresztą pytanie, czy nie zjadłyby całego zysku z operacji - no chyba, że bilet na metro będzie o 50% droższy).

: 06 sty 2011, 10:15
autor: Premo
To już dla mnie totalna głupota. Metro jak i inne środki transportu publicznego nie służą generowaniu zysków. Zniechęceni do metra pasażerowie przesiądą się do już zatłoczonych autobusów. A wtedy co? Podniesiemy ceny biletów autobusowych by obniżyć tłok?

: 06 sty 2011, 13:16
autor: Aligator
To już dla mnie totalna głupota. Metro jak i inne środki transportu publicznego nie służą generowaniu zysków. Zniechęceni do metra pasażerowie przesiądą się do już zatłoczonych autobusów. A wtedy co? Podniesiemy ceny biletów autobusowych by obniżyć tłok?
Oj żebyś się nie zdziwił... w Europie może i transport nie musi być rentowny - zwłaszcza w takiej Francji czy Skandynawii gdzie urzędowo sponsoruje się każdego nieroba - ale już np. na dalekim wschodzie nie ma dopłat a transport masowy funkcjonuje i się rozrasta. Taki drobny kontrast kulturowy prawda?:)

Co do samego metra i różnicowania cen... zapytam się realnie:
Jak sobie to wyobrażacie w Warszawskim systemie "abonamentowym" gdzie bilet miesięczny obowiązuje na wszystkich liniach? Można po raz któryś wyjść z założenia że dociążamy klientów okazjonalnych (jak to chce obecnie zrobić ZTM) - bilety jednorazowe - ale jedyne do czego to doprowadzi to do tego że klienci okazjonalni przestaną być nawet okazjonalni, a tego zdaje się nikty by nie chciał - wzrost ilości samochodów przy jednoczesnym spadku rentowności ZTM.

: 06 sty 2011, 14:16
autor: Premo
O ile wiem to miasto przy współpracy z ZTM chce zniechęcić pasażerów do prywatnych samochodów i zachęcić do korzystania z transportu publicznego. Ceny biletów powinny zostać na obecnym poziomie i nie należy tego zmieniać. Miasto powinno szukać innego sposobu na załatanie dziury budżetowej.

: 06 sty 2011, 14:33
autor: Wolfchen
Aligator pisze:Jak sobie to wyobrażacie w Warszawskim systemie "abonamentowym" gdzie bilet miesięczny obowiązuje na wszystkich liniach?
Sposób bardzo prosty, stosowany w niektórych miastach (zdaje się we Wrocławiu w odniesieniu do linii pospiesznych): bilet miejski tylko na komunikację naziemną i np. o 10 złotych droższy bilet na komunikację naziemną + metro.
Piottr pisze:Dzięki czemu w godzinach rannych dałoby się wsiąść na Wilanowskiej, a nie przepuszczać pociąg z powodu braku "dopychaczy" jak w metrze tokijskim.
Za to w autobusach i tramwajach byś musiał przepuszczać jeszcze więcej kursów...
Glonojad pisze:Z tym, że rzeczywiście - powinno być wówczas coś przyzwoitego w taryfie budżetowej nad metrem - silny tramwaj na Puławskiej i Marszałkowskiej, silny autobus na Niepodległości i KEN.
Mam wrażenie, że taka zabawa byłaby nieopłacalna - spadek liczby pasażerów w metrze mógłby być całkiem spory, więc żeby pomieścić tych pasażerów, częstotliwość musiałaby być na poziomie 2 minut (szczególnie na Ursynowie i na Kasprowicza - część autobusowa)... :-k

: 06 sty 2011, 14:40
autor: Solaris U10
Wolfchen pisze:Sposób bardzo prosty, stosowany w niektórych miastach (zdaje się we Wrocławiu w odniesieniu do linii pospiesznych): bilet miejski tylko na komunikację naziemną i np. o 10 złotych droższy bilet na komunikację naziemną + metro.
Piottr napisał/a:
To byłby krok do tyłu i cios zadany integracji taryfowej, w takim układzie powinna być jeszcze dopłata za KM, WKD, KMŁ czy Wieliszew...

: 06 sty 2011, 15:07
autor: Wolfchen
Doskonale o tym wiem, dlatego uważam te pomysły za kompletnie bezsensowne - szczególnie, że za około 3 lata, ZTM będzie dopychał ogryzek drugiej linii na wszelkie możliwe sposoby... 8-(

: 06 sty 2011, 22:17
autor: Piottr
Solaris U10 pisze:To byłby krok do tyłu i cios zadany integracji taryfowej, w takim układzie powinna być jeszcze dopłata za KM, WKD, KMŁ czy Wieliszew...
I to by było słuszne.
Integracja taryfowa nie oznacza że wszyscy płacą jedną cenę, tylko że wszyscy którzy kupili bilet u organizatora pojadą wszystkimi środkami komunikacji objętymi integracją w ramach strefy, na którą kupili bilet. A stref, ztcp może być zdefiniowanych w systemie Monetela do 16.


Dlatego rozdzielenie biletów, nawet okresowych na tańsze, obejmujące tylko transport naziemny, i nieco droższe, obejmujące metro i kolej jest korzystne. Po pierwsze korzystne dla ludzi, którzy z racji miejsca zamieszkania nie korzystają z metra i kolei w swoich podróżach, po drugie dla organizatora transportu, który miałby wreszcie rozróżnienie, ile tak naprawdę osób jest zainteresowanych dopłacaniem Kolejom Mazowieckim. Niechaj ta różnica w cenie biletów wyniesie choć 5 złotych i nie więcej niż 10.
Rozwiązaniem byłoby wprowadzenie taryfowej "strefy 0" z biletem tańszym, nie obejmującej metra i kolei.

A swoją drogą to i tak Warszawa ma najtańsze bilety okresowe na całą Polskę...

: 06 sty 2011, 22:33
autor: MeWa
uważajcie, bo coś takiego przejdzie... Trochę realizmu.

: 06 sty 2011, 23:49
autor: primoż
Piottr pisze:
Solaris U10 pisze:To byłby krok do tyłu i cios zadany integracji taryfowej, w takim układzie powinna być jeszcze dopłata za KM, WKD, KMŁ czy Wieliszew...
I to by było słuszne.
Integracja taryfowa nie oznacza że wszyscy płacą jedną cenę, tylko że wszyscy którzy kupili bilet u organizatora pojadą wszystkimi środkami komunikacji objętymi integracją w ramach strefy, na którą kupili bilet. A stref, ztcp może być zdefiniowanych w systemie Monetela do 16.


Dlatego rozdzielenie biletów, nawet okresowych na tańsze, obejmujące tylko transport naziemny, i nieco droższe, obejmujące metro i kolej jest korzystne. Po pierwsze korzystne dla ludzi, którzy z racji miejsca zamieszkania nie korzystają z metra i kolei w swoich podróżach, po drugie dla organizatora transportu, który miałby wreszcie rozróżnienie, ile tak naprawdę osób jest zainteresowanych dopłacaniem Kolejom Mazowieckim. Niechaj ta różnica w cenie biletów wyniesie choć 5 złotych i nie więcej niż 10.
Rozwiązaniem byłoby wprowadzenie taryfowej "strefy 0" z biletem tańszym, nie obejmującej metra i kolei.

A swoją drogą to i tak Warszawa ma najtańsze bilety okresowe na całą Polskę...
Wydaje mi się, że to by zadziałało na zasadzie, że kupię tańszy bilet i pojadę 517, pomimo że tłum jak cholera i częstotliwość słaba, zamiast pojemniejszą koleją =;

: 07 sty 2011, 0:11
autor: MichalJ
Piottr pisze: Integracja taryfowa nie oznacza że wszyscy płacą jedną cenę, tylko że wszyscy którzy kupili bilet u organizatora pojadą wszystkimi środkami komunikacji objętymi integracją w ramach strefy, na którą kupili bilet. A stref, ztcp może być zdefiniowanych w systemie Monetela do 16.

Dlatego rozdzielenie biletów, nawet okresowych na tańsze, obejmujące tylko transport naziemny, i nieco droższe, obejmujące metro i kolej jest korzystne.
Strefę, a nie środek lokomocji!!!
Podróż z Ursynowa na Mokotów jest w tej samej strefie niezależnie od tego, czy metrem, czy autobusem.

A oczywiście różne bilety na różne środki lokomoecji na tej samej trasie też mogą być, ale nie nazywajmy tego integracją taryfową i nie wracajmy do czasów, gdy bilet na E kosztował sześć razy więcej niż na 17.

Zresztą nie trzeba tak daleko się cofać - rzeźbienie z dopłatami do biletów na pociąg było za poprzedniej warszawskiej ekipy i nie sprawdziło się kompletnie.

: 07 sty 2011, 0:18
autor: Aligator
O ile wiem to miasto przy współpracy z ZTM chce zniechęcić pasażerów do prywatnych samochodów i zachęcić do korzystania z transportu publicznego. Ceny biletów powinny zostać na obecnym poziomie i nie należy tego zmieniać. Miasto powinno szukać innego sposobu na załatanie dziury budżetowej.
Akurat ZTM to jeden z głównych generatorów dziury budżetowej - samorządy utopiły w tym molochu tylko w roku ubiegłym prawie 2 mld PLN.
Sposób bardzo prosty, stosowany w niektórych miastach (zdaje się we Wrocławiu w odniesieniu do linii pospiesznych): bilet miejski tylko na komunikację naziemną i np. o 10 złotych droższy bilet na komunikację naziemną + metro.

No to lepszym rozwiązaniem byłoby pójść jeszcze krok dalej i wzorem Częstochowy wprowadzić taryfę odcinkową w miejsce biletów okresowych z podziałem taryf: na metro i zwykłą - wiem wiem, biedni ludzie z obrzeży jeżdżący na drugi koniec miasta będą poszkodowani więc to niesprawiedliwe/nieuczciwe/nieetyczne...
uważajcie, bo coś takiego przejdzie... Trochę realizmu.
Przejść by przeszło, tylko żaden populista polityk się na to nie zgodzi ;)
Wydaje mi się, że to by zadziałało na zasadzie, że kupię tańszy bilet i pojadę 517, pomimo że tłum jak cholera i częstotliwość słaba, zamiast pojemniejszą koleją =;

No w sumie wydaje mi się że jeśli dajesz komuś wybór to naturalne jest że część będzie jeździć tak a część inaczej.