jasiu pisze:Siecool pisze:jeżdżą za własne pieniądze i na własne ryzyko, więc to ich zmartwienie, jak sobie to ułożą, żeby klient był zadowolony.
Myślałem, że ja tu jestem bezdusznym urzędniczym betonem. Klientowi naprawdę nie robi różnicy czy jedzie pociągiem komercyjnym czy dotowanym. Wystarczy, że raz na ruski rok pojedzie np. IRem, potraktuje się go per noga i na tej podstawie wyrobi sobie opinię o *całej* kolei, kropka.
I chodzi o to, żeby mu to robiło różnicę, czy jedzie IR, IC czy czymś innym. Czy jeśli w Biedronce kasjerka potraktuje Cię raz per noga to nigdy w życiu nie wejdziesz do Auchan albo innego hipermarketu? Jak Ci mechanik źle zreperuje samochód, to już nigdy więcej nie będziesz naprawiać samochodu z obawy, że każdy mechanik to szatan i zło wcielone?
Pora skończyć z myśleniem o "wielkiej kolei", gdzie wszystko trzeba zrobić na jeden szymel - na rynku towarowym masz 50+ przewoźników, jak jeden klienta zrazi - ten idzie do innego, który daje mu lepsze warunki przewozów, gwarancje punktualności dostawy czy będzie podstawiał węglarki tylko pod kolor apaszki żony Prezesa w danym dniu. Nie potrzebuje do tego ani rozporządzenia, ani ustawy. Czy Twoim zdaniem Leo Express w Czechach potrzebuje określenia, jak ma zbudować przedział pasażerski w pociągu, jakie mają być klasy, co ma wyświetlać na wyświetlaczach czy sam, jako przedsiębiorca konkurujący na rynku, wie najlepiej, czego oczekuje klient?
Państwo powinno określić to co jest absolutnie konieczne i jest związane z bezpieczeństwem czy spójnością taboru z siecią kolejową. Resztą powinien rządzić albo rynek, albo wspomniane umowy z przewoźnikami, świadczącymi usługi w zakresie usługi publicznej. Naprawdę nie widzę potrzeby, żeby w tym aspekcie była unifikacja na poziomie krajowym wyświetalczy czy tabliczek na pociągach - tak jak nie unifikuje się wyglądu dech bocznych w komunikacji miejskiej w całym kraju.