MZA ma większe stawki za wozo/kilometr niż ajenci. ZTM musiał by w przypadku wysłania rezerwy z MZA na linie ajenckie , dopłacić do stawek za jakie jeździ MZA. Ewentualnie to ajent musiał by zwrócić MZA , za wykonane za nich wozo/kilometry , ale po stawkach MZA.Adam G. pisze:Pierwsza rzecz do zrobienia z rezerwą to podpięcie jej pod ZTM, włączenie do zabawy ajentów i jeżdżenie każdy za każdego. Niestety, kogoś to przerasta i w efekcie pasażerowie takiego N14 czy N64 rezerwy za uszkodzony wóz nie uświadczą nigdy...
Czynna Rezerwa na Centralnym
Moderatorzy: Poc Vocem, Tyrystor, TranslatorPS
Równie dobrze każdy z przewoźników może wystawiać tyle rezerwy ile ma udziału w awariach linii nocnych (np: pn-cz MZA, pt Mobilis, sobota Grodzio a nd ITS i pod koniec miesiąca/roku wystawia ten kto ma jakieś nadwyżki).Sadek pisze:MZA ma większe stawki za wozo/kilometr niż ajenci. ZTM musiał by w przypadku wysłania rezerwy z MZA na linie ajenckie , dopłacić do stawek za jakie jeździ MZA. Ewentualnie to ajent musiał by zwrócić MZA , za wykonane za nich wozo/kilometry , ale po stawkach MZA.Adam G. pisze:Pierwsza rzecz do zrobienia z rezerwą to podpięcie jej pod ZTM, włączenie do zabawy ajentów i jeżdżenie każdy za każdego. Niestety, kogoś to przerasta i w efekcie pasażerowie takiego N14 czy N64 rezerwy za uszkodzony wóz nie uświadczą nigdy...
Polecam: http://www.zm.org.pl
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.
Nazywam się Kajo i jestem Roweroholikiem.
- Glonojad
- Dark Lord of The Plonk
- Posty: 26874
- Rejestracja: 13 gru 2005, 23:39
- Lokalizacja: z Ochoty, jak to płaczki
Albo można po prostu zrobić przetarg/zlecenie na brygadę rezerwową, wyposażoną w elektroniczne wyświetlacze coby na każdej linii mogła jeździć. Choć oczywiście jest to rozwiązanie droższe (płatne postojowe) niż zapewnianie rezerwy przez każdego przewoźnika oddzielnie.
Wypowiedź ta stanowi moje prywatne zdanie i nie może być cytowana lub analizowana w związku z moją działalnością w jakiekolwiek instytucji z którą mogę lub mogłem współpracować, ani jako stanowisko tej instytucji. Nie wyrażam także zgody na jej przetwarzanie w żadnej formie technicznej ni magicznej.
U ajentów kierowca rezerwowy siedzi na zajezdni (o ile jest w danym dniu kierowca rezerwowy). To samo jest na zajezdniach MZA. Oprócz kierowcy który ma rezerwę na Centralnym , są też rezerwowi kierowcy siedzący na zakładach. Ci rezerwowi kierowcy na zakładach nie są codziennie. Jeżeli ktoś zachoruje lub weźmie dzień na żądanie to wtedy on jedzie za tego chorego. Są jednak dni kiedy brakuje kierowców do obsadzenia brygad planowych i wtedy potrafi nie być rezerwy nawet na Centralnym. Jako kierowca jeżdzący na nocach uważam że zamiast rezerwy na Centralnym , powinni być kierowcy rezerwowi na każdym zakładzie. Wiem że jest to rozwiązanie droższe , ale przy częstotliwości autobusów nocnych 30 lub 60 minut , jedyne zapewniające sprawną komunikację nocną. Rozwiązywało to by też problem wóz przegubowy , czy solówka. Z zajezdni wyjechał by taki wóz jaki ma na danej brygadze jeździć. W przypadku awarii , jedzie wóz z zajezdni która ma najbliżej do miejsca w którym zepsuł się dany pojazd. Zabiera ludzi z uszkodzonego pojazdu i nawet z opóźnieniem zalicza dalej całą trasę , a dopiero na którymś krańcu może być podmieniony przez wóz rezerwowy z zajezdni która daną brygadę obsługuje. To jest do wykonania , tylko wiązało by się z pewnymi kosztami , które ZTM tnie jak może. Jednak jak się posłucha rzeczników ZTM w osobach panów Krajnowa i Skwarka że "nasz kochany pasażer jest najważniejszy" to koszty powinny odejść na drugi plan. W przypadku linii nocnych potrzebna by też była wtedy jedna stawka dla wszystkich przewoźników za wozo/kilometr.Glonojad pisze:Albo można po prostu zrobić przetarg/zlecenie na brygadę rezerwową, wyposażoną w elektroniczne wyświetlacze coby na każdej linii mogła jeździć. Choć oczywiście jest to rozwiązanie droższe (płatne postojowe) niż zapewnianie rezerwy przez każdego przewoźnika oddzielnie.
Najlepszym przykładem że się da to zrobić jest fakt że dało się coś takiego zrobić i w obecnym systemie. Miałem w nocy z środy na czwartek 137 BWL N35/N85 na kursie do Pruszkowa dojechałem do dw. Zachodniego i niestety wóz mi zdefektował. Zgłosiłem awarię i powiedziałem że mam w wozie ok 50 osób i poprosiłem ażeby rezerwa zaczęła od miejsca gdzie się zepsułem i ich zabrała. Gdy nie dostałem wiążącej odpowiedzi z CR czy ta rezerwa będzie czy nie , podpuściłem ludzi aby zadzwonili na infolinie ZTM. Za 5 min miałem odpowiedz , a rezerwa była za następne 10 min. To potwierdza że się da. A co najważniejsze od pasażerów usłyszałem "dziękujemy"
Sadek, ale czas dojazdu wozu z zajezdni na Centralny to około ~20 minut, zależnie od tego w jakim stadium jest przygotowany do wyjazdu.
Stała Rezerwa na Centralnym włącza się od razu bez strat.
Stała Rezerwa na Centralnym włącza się od razu bez strat.
Rzadko kiedy jest tak że wóz dojechał do Centralnego i raptem nie może ruszyć w następny kurs. Jeżeli kierowca ma awarię z którą daje radę jechać do krańca to też może powiadomić zajezdnie aby wysłali wóz na podmianę czy to na Centralny czy na kraniec peryfryjny na podmianę (tylko musi być ktoś kto mu ten wóz podprowadzi). Większość awarii występuje na trasie. Opisana przezemnie awaria przy dw.Zachodnim miała miejsce gdzie była podobna odległość od Centralnego jak i od R-2 Kleszczowa. Gdybym dojechał np. do Popularnej szybciej był by wóz z Kleszczowej niż z Centralnego. Rezerwa z Centralnego jest szybciej niż wóz z zajezdni tylko w obrębie Śródmieścia.
Wyjedzie w takim samym czasie. Po 3-4 godzinach stania w rezerwie na Centralnym też muszę ten wóz "napompować" za nim ruszę. Czy na Centralnym czy w zajezdni napompowanie trwa tyle samo. Kierowca siedzący na zajezdni też po przyjściu na dyżur ma obowiązek naszykować wóz tak jak by zaraz miał wyjechać ,a nie dopiero szuka wóz na placu jak trzeba nim wyjechać.Desert pisze:Tylko że wóz z zakładu nie wyjedzie w moment tak jak rezerwa z DWC. ?
Gdyż?Adam G. pisze:w efekcie pasażerowie takiego N14 czy N64 rezerwy za uszkodzony wóz nie uświadczą nigdy...
Zapraszam na pokład!
Zawisza Czarny, Tawerna Korsarz - 3 wachta najlepsza!
Rzeszowiak, Grenlandia 2012 - etap 11
Bez korków, NR, CR, TSB i tym podobnych ZTM-ów : )
Zawisza Czarny, Tawerna Korsarz - 3 wachta najlepsza!
Rzeszowiak, Grenlandia 2012 - etap 11
Bez korków, NR, CR, TSB i tym podobnych ZTM-ów : )
Gdyż rezerwę na Centralnym wystawiają tylko zajezdnie MZA i za ajentów nie jeżdzą. Powodem jest niższa stawka za wozo/kilomer jaką ma ajent , a ajenci nie dopłacą z reszty swoich zysków do stawki jaka jest dla MZA. Ajent wysyła rezerwę z zajezdni , jeżeli dyspozytor ma akurat kierowcę rezerwowego.Cypis pisze:Gdyż?Adam G. pisze:w efekcie pasażerowie takiego N14 czy N64 rezerwy za uszkodzony wóz nie uświadczą nigdy...
No właśnie - wszystko wynika z tego, że RN (będę tak w skrócie nazywać czynną rezerwę) nie jest zadaniem zleconym przez ZTM i MZA może jej bez żadnych konsekwencji nie wystawić.Sadek pisze:Są jednak dni kiedy brakuje kierowców do obsadzenia brygad planowych i wtedy potrafi nie być rezerwy nawet na Centralnym.
Zdecydowanie się z tym nie zgadzam. Czas dojazdu z zajezdni w większość miejsc miasta jest dłuższy niż z Centralnego. Zamiast płacić jednemu kierowcy, płacimy wielu - a dostajemy w zamian większą ilość niezrealizowanych półkursów.Sadek pisze:Jako kierowca jeżdzący na nocach uważam że zamiast rezerwy na Centralnym , powinni być kierowcy rezerwowi na każdym zakładzie. Wiem że jest to rozwiązanie droższe , ale przy częstotliwości autobusów nocnych 30 lub 60 minut , jedyne zapewniające sprawną komunikację nocną.
Dla pasażera najważniejsze jest, by pojechało cokolwiek. Niezależnie od tego, czy jest to solówka czy przegub.Sadek pisze:Rozwiązywało to by też problem wóz przegubowy , czy solówka.
Rozumiem, że gratis zakładasz wyposażenie każdej zajezdni w komplet tablic dla wszystkich linii nocnych? Czyli dodatkowe koszty?Sadek pisze:W przypadku awarii , jedzie wóz z zajezdni która ma najbliżej do miejsca w którym zepsuł się dany pojazd.
Dodałbym jeszcze jedno - zanim CR zdecydowałaby się, która zajezdnia ma najbliżej do miejsca awarii, upłynęłaby masa czasu. Uwierz mi, znam ich prędkości reagowania
W efekcie wyjdzie Ci czasem kosmicznie długi przejazd techniczny dwóch wozów. Dajmy na to, psuje się stalowe N34. Wyjeżdża wóz z R-7, robi kółko i na Centralnym podmienia go wóz ze "Stalowej" ten z R-7 wraca do swojej zajezdni. Masa niepotrzebnych i niepłatnych kilometrów.Sadek pisze:Zabiera ludzi z uszkodzonego pojazdu i nawet z opóźnieniem zalicza dalej całą trasę , a dopiero na którymś krańcu może być podmieniony przez wóz rezerwowy z zajezdni która daną brygadę obsługuje.
Czynnika ludzkiego, siedzącego w CR MZA, nie wyeliminujesz. A ten bywa różny - jednej nocy naprawdę sensowny i ogarnięty, innej zaś - szkoda gadać.Sadek pisze:Najlepszym przykładem że się da to zrobić jest fakt że dało się coś takiego zrobić i w obecnym systemie. Miałem w nocy z środy na czwartek 137 BWL N35/N85 na kursie do Pruszkowa dojechałem do dw. Zachodniego i niestety wóz mi zdefektował. Zgłosiłem awarię i powiedziałem że mam w wozie ok 50 osób i poprosiłem ażeby rezerwa zaczęła od miejsca gdzie się zepsułem i ich zabrała. Gdy nie dostałem wiążącej odpowiedzi z CR czy ta rezerwa będzie czy nie , podpuściłem ludzi aby zadzwonili na infolinie ZTM. Za 5 min miałem odpowiedz , a rezerwa była za następne 10 min. To potwierdza że się da. A co najważniejsze od pasażerów usłyszałem "dziękujemy"
Na moje oko, niemal 1/2 awarii przebiega właśnie tak. Wóz dojeżdża do Centralnego i dalej już nie jedzie. Bo doczłapał się ostatnimi siłami, bo nie odpalił po 45min postoju itp.Sadek pisze:Rzadko kiedy jest tak że wóz dojechał do Centralnego i raptem nie może ruszyć w następny kurs.
Gdyż rezerwa z MZA za nie nie pojedzie a PKS nie zna pojęcia "dyżurny". ITS nawet mając dyżurnego, nie wyśle go natychmiast bez strat.Cypis pisze:Gdyż?Adam G. pisze:w efekcie pasażerowie takiego N14 czy N64 rezerwy za uszkodzony wóz nie uświadczą nigdy...
noidea
Zgadzam się. Na początku pracy w MZA jeździłem sporo na nocach i jedna z dwóch awarii, jakie miałem (czyli 50%Adam G. pisze:Na moje oko, niemal 1/2 awarii przebiega właśnie tak. Wóz dojeżdża do Centralnego i dalej już nie jedzie. Bo doczłapał się ostatnimi siłami, bo nie odpalił po 45min postoju itp.
Zadaniem zleconym chyba jest , ale płatne kilometry są tylko te przejechane z pasażerami (tak jest ze wszystkimi liniami) i to chyba są wewnętrzne rozliczenia między zajezdniami jeżeli jedna zajezdnia wykonuje robotę za drugą. ZTM rozlicza się za wykonaną pracę z dyrekcją MZA i dopiero zyski są przekazywane na Zakłady. Rezerwa która przestała całą noc na Centralnym nie przynosi zakładowi żadnych zysków. Raban się robi kiedy nie było rezerwy a były awarie.Adam G. pisze:No właśnie - wszystko wynika z tego, że RN (będę tak w skrócie nazywać czynną rezerwę) nie jest zadaniem zleconym przez ZTM i MZA może jej bez żadnych konsekwencji nie wystawić.
Adam G. pisze:Zdecydowanie się z tym nie zgadzam. Czas dojazdu z zajezdni w większość miejsc miasta jest dłuższy niż z Centralnego. Zamiast płacić jednemu kierowcy, płacimy wielu - a dostajemy w zamian większą ilość niezrealizowanych półkursów.
Jeżeli jedzie wóz z zajezdni która obsługuje daną brygadę. Jeżeli jedzie ten z najbliższej to nie. Na Redutowej mamy 1/N21 jeżeli nawala on w Wesołej To szybciej jest tam wóz z Ostrobramskiej niż z Centralnego.
Nawala przegub a w zamian podjeżdza solówka , część ludzi się nie zabiera. Myślisz że tym co zostali na przystanku jest obojętne że poczekają kolejne 30 min? Szczególnie w weekendy.Adam G. pisze:Dla pasażera najważniejsze jest, by pojechało cokolwiek. Niezależnie od tego, czy jest to solówka czy przegub.
Gdybyś zobaczył ile tych nalepek z trasami przewala się w magazynkach na zajezdniach. Duża część z nich idzie do śmieci bo był taki zapas , że nie było potrzeby robienia tylu tablic , a nastąpiła zmiana trasy i stare nalepki są już nie aktualne. Zresztą nie wszystkie komplety na każdej zajezdni by były potrzebne. Np. Ostrobramska wysyłała by wóz tylko przy awarii na Pradze płd. , Rembertowie , Wawrze czy Wesołej , czyli na liniach które obsługuje tylko nie wszystkie brygady. Nikt by nie gonił wozu z Ostrobramskiej na podmianę na Ochocie bo tam by bliżej miała Kleszczowa.Adam G. pisze:Rozumiem, że gratis zakładasz wyposażenie każdej zajezdni w komplet tablic dla wszystkich linii nocnych? Czyli dodatkowe koszty?
Jeżeli stawiamy na pierwszym miejscu dobro pasażerów to koszty schodzą na drugi plan. W tej chwili tych nie płatnych kilometrów też jest dużo. Podam przykład. Stałem na rezerwie na Centralnym. Na Młocinach nawaliło N01 z Woronicza. Zanim CR podjęła działanie i ustaliła co robimy to wyszło że włączyłem się za zdefektowany wóz od ronda Zesłańców Syberyjskich i po trasie dojechałem na Wilanów. Tam już była rezerwa z Woronicza. Teraz policzmy puste przeloty. Ja z Centralnego na rondo Zesłańców i z Wilanowa z powrotem na Centralny. Rezerwowy wóz z R-1 do Wilanowa. Zdefektowany wóz po naprawie z Młocin do zakładu na Woronicza. Sam sobie policz ile było pustych przebiegów.Adam G. pisze: Dajmy na to, psuje się stalowe N34. Wyjeżdża wóz z R-7, robi kółko i na Centralnym podmienia go wóz ze "Stalowej" ten z R-7 wraca do swojej zajezdni. Masa niepotrzebnych i niepłatnych kilometrów.
Jeżeli człapie się ostatnimi siłami na Centralny to po to ma łączność , aby odpowiednio wcześniej poprosić o podmianę. Między innymi po to wydano tyle pieniędzy na system łączności. Jedynym problemem braku rezerwy na Centralny jest rzeczywiście przypadek problemu z uruchomieniem pojazdu w momecie kiedy trzeba ruszać na trasę.Adam G. pisze:Na moje oko, niemal 1/2 awarii przebiega właśnie tak. Wóz dojeżdża do Centralnego i dalej już nie jedzie. Bo doczłapał się ostatnimi siłami, bo nie odpalił po 45min postoju itp.
Jak to jest do końca z udziałem ZTMu w RN, nie wie chyba nikt. W każdym razie MZA może bezkarnie jej nie wystawić i to jest trochę chora sytuacjaSadek pisze:Zadaniem zleconym chyba jest , ale płatne kilometry są tylko te przejechane z pasażerami (tak jest ze wszystkimi liniami , chyba że rozkładowo dojazd lub zjazd jest z pasażerami) i to chyba są wewnętrzne rozliczenia między zajezdniami jeżeli jedna zajezdnia wykonuje robotę za drugą. Rezerwa która przestała całą noc na Centralnym nie przynosi zakładowi żadnych zysków. Raban się robi kiedy nie było rezerwy a były awarie.Adam G. pisze:No właśnie - wszystko wynika z tego, że RN (będę tak w skrócie nazywać czynną rezerwę) nie jest zadaniem zleconym przez ZTM i MZA może jej bez żadnych konsekwencji nie wystawić.
Tak, ale potem ta rezerwa z Ostrobramskiej musi wracać technicznym z Centralnego na swój zakład, a więc produkujemy puste kilometrySadek pisze:Jeżeli jedzie wóz z zajezdni która obsługuje daną brygadę. Jeżeli jedzie ten z najbliższej to nie. Na Redutowej mamy 1/N21 jeżeli nawala on w Wesołej To szybciej jest tam wóz z Ostrobramskiej niż z Centralnego.Adam G. pisze:Zdecydowanie się z tym nie zgadzam. Czas dojazdu z zajezdni w większość miejsc miasta jest dłuższy niż z Centralnego. Zamiast płacić jednemu kierowcy, płacimy wielu - a dostajemy w zamian większą ilość niezrealizowanych półkursów.
W weekendy rezerwa jest przegubowa. W NP jedyna przegubowa brygada to 246 BWL - faktem jest że psuje się stosunkowo często, jednak organoleptycznie sprawdziłem że ludzie mieszczą się w solówce nawet w najbardziej strategicznym kursie N63.Sadek pisze:Nawala przegub a w zamian podjeżdza solówka , część ludzi się nie zabiera. Myślisz że tym co zostali na przystanku jest obojętne że poczekają kolejne 30 min? Szczególnie w weekendy.Adam G. pisze:Dla pasażera najważniejsze jest, by pojechało cokolwiek. Niezależnie od tego, czy jest to solówka czy przegub.
Dodajmy, że czas naprawy bywa różny - waha się od 10 minut (w przypadku drobnej awarii do naprawienia przez pogota, który akurat jest w pobliżu) do kilku godzin (w razie wypadku z rannymi). Nigdy nie wiesz, czy wóz wysłany na terenie Pragi Płd. nie będzie musiał w związku z BWLem pojechać w zupełnie inny rejon miasta.Sadek pisze:Gdybyś zobaczył ile tych nalepek z trasami przewala się w magazynkach na zajezdniach. Duża część z nich idzie do śmieci bo był taki zapas , że nie było potrzeby robienia tylu tablic , a nastąpiła zmiana trasy i stare nalepki są już nie aktualne. Zresztą nie wszystkie komplety na każdej zajezdni by były potrzebne. Np. Ostrobramska wysyłała by wóz tylko przy awarii na Pradze płd. , Rembertowie , Wawrze czy Wesołej , czyli na liniach które obsługuje tylko nie wszystkie brygady. Nikt by nie gonił wozu z Ostrobramskiej na podmianę na Ochocie bo tam by bliżej miała Kleszczowa.Adam G. pisze:Rozumiem, że gratis zakładasz wyposażenie każdej zajezdni w komplet tablic dla wszystkich linii nocnych? Czyli dodatkowe koszty?
Sęk w tym, że moim zdaniem proponowane przez Ciebie rozwiązania kosztowałyby bardzo ciężkie pieniądze, zaś pożytek z nich żaden. W najlepszym wypadku wyszłoby na to samo co jest teraz, choć moim zdaniem byłoby jednak nieco gorzej.Sadek pisze:Jeżeli stawiamy na pierwszym miejscu dobro pasażerów to koszty schodzą na drugi plan.Adam G. pisze: Dajmy na to, psuje się stalowe N34. Wyjeżdża wóz z R-7, robi kółko i na Centralnym podmienia go wóz ze "Stalowej" ten z R-7 wraca do swojej zajezdni. Masa niepotrzebnych i niepłatnych kilometrów.
Rozumiem, jednak napisałeś o sytuacji ekstremalnej. Znajomy z Woronicza ma już na koncie blisko 150 rezerw nocnych, tego typu akcje zdarzają się bardzo rzadko. Podkreślam też, ile zależy od czynnika ludzkiego - zarówno siedzącego na CR, jak i kierowcy. Gdy jeden i drugi jest ogarnięty, rezerwa jest w stanie włączyć się naprawdę bardzo szybko, choćby z opóźnieniem które potem nadrobi.Sadek pisze:W tej chwili tych nie płatnych kilometrów też jest dużo. Podam przykład. Stałem na rezerwie na Centralnym. Na Młocinach nawaliło N01 z Woronicza. Zanim CR podjęła działanie i ustaliła co robimy to wyszło że włączyłem się za zdefektowany wóz od ronda Zesłańców Syberyjskich i po trasie dojechałem na Wilanów. Tam już była rezerwa z Woronicza. Teraz policzmy puste przeloty. Ja z Centralnego na rondo Zesłańców i z Wilanowa z powrotem na Centralny. Rezerwowy wóz z R-1 do Wilanowa. Zdefektowany wóz po naprawie z Młocin do zakładu na Woronicza. Sam sobie policz ile było pustych przebiegów.
Jasne, niemniej jednak często nie da rady wcześniej poprosić o podmianę. Sam powinieneś wiedzieć, jak działa ten - pożal się boże - "system". Naprawdę często zdarza się awaria wozu na samym Centralnym - wtedy rezerwa z zajezdni nie jest w stanie dojechać w sensownym czasie. Znacznie rzadziej zdarza się na innych pętlach - głównie z powodu krótkich postojów, podczas których nie gasi się silnika.Sadek pisze:Jeżeli człapie się ostatnimi siłami na Centralny to po to ma łączność , aby odpowiednio wcześniej poprosić o podmianę. Między innymi po to wydano tyle pieniędzy na system łączności. Jedynym problemem braku rezerwy na Centralny jest rzeczywiście przypadek problemu z uruchomieniem pojazdu w momecie kiedy trzeba ruszać na trasę.Adam G. pisze:Na moje oko, niemal 1/2 awarii przebiega właśnie tak. Wóz dojeżdża do Centralnego i dalej już nie jedzie. Bo doczłapał się ostatnimi siłami, bo nie odpalił po 45min postoju itp.
noidea
